AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: High Definition Quartet „Bukoliki”

Lutosławski na jazzowo? A dlaczego nie! Kwartet High Definition udowadnia, że dekonstrukcja i prezentacja własnej wersji takiej muzyki również ma sens.

Pisząc o tej płycie wypada zacząć od źródła, czyli Witolda Lutosławskiego i materiału, który stał się podstawą do jego nagrania. „Bukoliki”, jak podają muzyczne źródła, to pięć miniatur na fortepian napisanych przez Lutosławskiego na specjalne zamówienie Polskiego Wydawnictwa Muzycznego. Materiał z początku lat 50. stanowić miał wzorzec dla dzieci, które uczyły się grać na wspomnianym instrumencie. Tytuł nadany przez wirtuoza nie był wcale oryginalny. Pianista zapożyczył go od Wergilego i serii jego sielanek. Przyznam szczerze, że z racji skończonych studiów i wykonywanego na co dzień zawodu, to wersja do czytania była mi bliższa przez ostatnie lata.

„Bukoliki” w wersji High Definition Quartet to, jak na jazz przystało, dobry punkt wyjścia do czegoś więcej. Pierwotnego Lutosławskiego można dostrzec, jednak odchodzenie od głównego tematu jest na albumie czymś normalnym, formą, z którą zgadzamy się i akceptujemy. Melodie zaproponowane przez czwórkę muzyków zaskakują swoją przewrotnością i efektownością. Doskonale daje odczuć się to w momentach, kiedy po harmonijnych fragmentach z dość dużą swobodą wprowadzane są elementy nieprzewidziane, może nawet i wariackie. Spoiwem łączącym wszystko w całość są nie tylko aranżacje Piotra Orzechowskiego i źródło do jakiego się odwołują. Wspólnym mianownikiem dla pięciu miniatur jest na pewno wyczuwalne napięcie. Jeśli na „Bukolikach” pojawiają się miejsca dla dynamizmu i muzycznej erupcji, nie są one w pełni wykorzystane. Ten, wydaje się, przemyślany zabieg uwypukla tylko serwowany nam suspens.

Co istotne, oryginalne „Bukoliki” pisane były na fortepian. High Definition Quartet dysponują również trzema innymi instrumentami (Dawid Fortuna – perkusja, Mateusz Śliwa – saksofon, Alan Wykpisz – kontrabas). To swego rodzaju bogactwo przełożone zostaje oczywiście na fakturę dźwięku. Już otwierający płytę utwór daje temu dowód. Stukanie i „prychanie” saksofonu oraz uderzenia perkusji, wspólnie z przewodzącym im fortepianem, prowadzą grę „góra-dół”, doprowadzają do momentu zenitalnego, który – jak pisałem wcześniej – nie kończy się fajerwerkiem, ale powrotem do spokojniejszego klimatu. Podobnie jest w „II”, gdzie partia fortepianu aż prosi się o kolejne takty. Napięcie jednak ulega zmianie, a instrument przewodni stopniowo zastępowany jest przez grę całego zespołu i ludowy motyw.

Płyta kolejny raz udowadnia, że Piotr Orzechowski ma bezgraniczną muzyczną wyobraźnię. Już na krążkach solowych artysta ten pokazał, że reinterpretacja branych na warsztat tematów i melodii nie ma przed nim tajemnic. Błyskotliwe rozwiązania i aranżacje „Bukolików” Lutosławskiego stawiają kropkę nad i, uświadamiając niedowiarkom (o ile tacy jeszcze istnieli), że Pianohooligan to nieprzeciętny talent, kto wie – być może jeden z najlepszych jazzowych pianistów XXI wieku.

Orzechowski to, Orzechowski tamto. Ktoś jeszcze gotów pomyśleć, że trzech pozostałych muzyków tworzących High Definition Quartet jest nic nieznaczącym dopełnieniem lidera. Dopełnieniem, owszem, jednak znaczącym i to bardzo dużo. Bez udziału pozostałych instrumentów „Bukoliki” byłyby w sporej mierze odtworzeniem oryginału. O sile tego materiału stanowią nie tylko aranżacje Pianohooligana, ale również nastrój budowany przez cały zespół. Nie mam na myśli tylko partii solowych (chociaż ta Alana Wykpisza z początku „III” jest naprawdę wysokich lotów). Wspólna gra i wzajemne uzupełnianie się (jak chociażby w „IV”, gdzie prawdziwą petardą jest pojawiający się i znikający saksofon) są kwintesencją albumu. Na debiutanckim krążku „Hopsasa” (2013 rok) zespół wydawał się zlepkiem młodych, utalentowanych, ale patrzących głównie na siebie muzyków. Dzisiaj pomiędzy członkami kwartetu słyszalna jest chemia, co samoczynnie przekłada się także na prezentowany nam materiał. (MAK)

High Definition Quartet „Bukoliki”
(2015; For Tune)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: