AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Wywiad: Jakub Kusior – „Występowanie na żywo sprawia mi niesamowitą radość”

Nie tak dawno Jakub Kusior opublikował swój nowy materiał. Płyta „Far Away EP” ukazała się m.in. pod patronatem AxunArts. Dzisiaj w wywiadzie muzyk opowiada o krążku z perspektywy czasu oraz radości, jaką sprawia mu dawanie koncertów.

Jakub Kusior (foto: materiały prasowe)

Mateusz Kołodziej: Po ukazaniu się płyty „Step by Step” i udziale w jednym z telewizyjnych talent show, zrobiło się o Tobie głośno. Czujesz, że można było te przysłowiowe pięć minut lepiej wykorzystać?
Jakub Kusior: Oczywiście, że tak. Ja praktycznie nie wykorzystałem tego wcale. Po programie zupełnie zluzowałem i nie miałem parcia na działanie. Nie wiedziałem w zasadzie też co miałbym właściwie robić. Grałem wtedy dopiero trzy lata na gitarze i przed programem dałem może dwa koncerty. Więc nie miałem żadnej wiedzy o tym świecie. Pójście do programu było skokiem na głęboką wodę. Nie utopiłem się, ale pływać też mnie to nie nauczyło. To była fajna przygoda, ale cieszę się, że to, co teraz robię, jest jak tytuł pierwszej płyty czyli krok po kroku.

Zamknąłeś jednak tamten etap i zacząłeś kolejny. Efektem tego następna płyta, tym razem z piosenkami. Długo zbierałeś się do stworzenia nowych rzeczy?
Zanim doszło do nagrań minęło sporo czasu. Długi czas myślałem co mam dalej robić. Czy pozostać przy graniu fingerstyle, czy śpiewać. Ale w końcu stwierdziłem, że większą radość sprawia mi granie na gitarze i śpiewanie, pisanie tekstów niż samo instrumentalne granie. Jeśli chodzi o tworzenie to nie mam czegoś takiego, że planuję sobie, że zrobię coś nowego. To po prostu przychodzi w pewnym momencie. Nigdy nie planowałem sobie czegoś takiego, że „jutro skomponuję nową piosenkę”.

Teksty piosenek pisałeś już wcześniej, czy zacząłeś to robić dopiero teraz przed wydaniem „Far Away EP”?
Teksty na płytę powstawały różnie. Niektóre były już dużo wcześniej napisane, a inne pisałem podczas nagrań w studio.

Co było bodźcem do sięgnięcia po długopis i papier?
Nie mam pojęcia co było bodźcem. U mnie to wszystko płynęło i płynie swobodnie. I gdzieś tam w pewnym momencie zaczęły też powstawać teksty. Nie wiem czy towarzyszyło temu jakieś specjalne wydarzenie.

To, co trafiło na „Far Away EP”, to wszystko, co udało Ci się napisać, czy też pojawiły się teksty, które uznałeś za zbyt słabe, aby umieścić je na płycie?
To, co napisałem, znajduje się na epce. Gdy powstaje muzyka i linia melodyczna wokalu to też przychodzi pomysł na piosenkę. Potem krążę wokół tego pomysłu. Nie zdarzyło mi się napisać kilku różnych tekstów do jednej piosenki.

Skąd pomysł akurat na taką tematykę piosenek? Ma to konkretne podłoże w Twoim życiu? A może zadziałała po prostu wyobraźnia?
Tu w sumie nie ma żadnego pomysłu. Nigdy nie narzucałem sobie tematyki tekstów. Piszę po prostu o tym, co przeżywam.

Dlaczego na epce mamy do czynienia z przewagą tekstów anglojęzycznych? Taka moda czy po prostu jest Ci łatwiej pisać w tym języku?
Lubię śpiewać po angielsku. Jest to też język uniwersalny w obecnych czasach, więc piosenki po angielsku są zrozumiałe dla dużej części ludzkości. A ja lubię podróżować. Na mojej ostatniej wyprawie autostopowej grałem dla Węgrów, Rumunów, Włochów, Francuzów, Szwajcarów i dzięki temu, że większość piosenek napisałem po angielsku, to każdy z nich mógł zrozumieć ich treść . Poza tym język angielski jest bardzo melodyjny i po prostu go lubię. Ale tworzę w obu językach. Ostatnie dwie piosenki, które napisałem, powstały po polsku. Nie stawiam sobie żadnych reguł co do języka, w którym powstają piosenki.

Było o słowach, teraz o dźwiękach. „Far Away EP” to nie tylko Twoja gitara i głos, ale i udział innych instrumentalistów. Proszę, opowiedz czytelnikom o kulisach tworzenia muzyki i dokładania do niej kolejnych instrumentów.
Epka powstała w bardzo rodzinnej atmosferze. Większość muzyków, która mnie wsparła na płycie, to zwyczajnie członkowie mojej rodziny. Mama i tata robili mi chórki w niektórych utworach. Mój brat Szymon dograł partię klawiszy. Siostra Magda oraz Agata Jakubowska, z którą znam się od dziecka, nagrały partię skrzypiec. Łukasz Chmielewski, z którym też znam się od dziecka, zagrał na perkusji. Zasadniczo tylko dwóch muzyków nie znałem tak długo jak żyję (śmiech). W utworze „Homeless” na perkusji pomógł nam Łukasz Kutyński. A Kuba Gadomski – człowiek, który ogarnął to całe zamieszanie jako producent – dograł partie basu.

Czy muzycy, których zaprosiłeś do współpracy nad tym materiałem wyłącznie realizowali Twoje projekty? A może mieli coś do powiedzenia i przeforsowali swoje pomysły na brzmienie poszczególnych piosenek?
Raczej miałem już jakiś zamysł i szkic, i wiedziałem mniej więcej co chcę osiągnąć w tych utworach, ale myślę, że każdy dodał swoją cegiełkę do tych piosenek. Najbardziej słyszalne są cegiełki Szymona na pianie w utworach „Far Away” i „Kiedy”.

Kiedy słuchasz dzisiaj epki, parę tygodni po jej premierze, jesteś z niej w pełni zadowolony?
Tak. Co jakiś czas słucham sobie tej płyty i uważam, że zrobiliśmy dobrą robotę. Nagranie jej kosztowało mnie bardzo dużo pracy i dałem z siebie wszystko, co potrafiłem w tamtym czasie.

Na przestrzeni września i października zagrałeś kilka koncertów promujących swój materiał. Jak odbiór materiału w sytuacji live?
Obiór był bardzo pozytywny. Często po koncertach rozmawiam z publicznością i wtedy dostaję taki feedback, że mieli ciarki przy niektórych piosenkach, że ktoś się wzruszył, komuś innemu nasunęła się jakaś refleksja. Ogólnie mówiąc dowiedziałem się, że ludzie doceniają moją szczerość i autentyczność w zachowywaniu się na scenie i że moja muzyka wywołuje u odbiorców emocje i ich dotyka. Bardzo się z tego cieszę i szczerze mówiąc występowanie na żywo sprawia mi niesamowitą radość. Chyba się uzależniłem od grania koncertów.

Ciekawi mnie szczególnie jeden koncert – ten w kościele ewangelicko-augsburskim w Mrągowie. Grało się nieco inaczej niż w zwyczajnym klubie?
Hmm… Na pewno trochę tak. Bardzo ciekawie było pod względem akustycznym, ponieważ kościoły mają bardzo fajny naturalny pogłos i nie trzeba było używać żadnych cyfrowych wynalazków. Ale mimo tego, że ludzie siedzieli w ławkach i przestrzeń jaka nas dzieliła była dosyć duża, to czuć było bardzo miłą i przyjazną atmosferę. Ludzie przyszli z bardzo pozytywnym nastawieniem i dobrze się bawili podczas koncertu.

Wideoklip, kilka koncertów tuż po premierze płyty. To koniec promocji materiału? Czego spodziewać możemy się jeszcze po Jakubie Kusiorze?
Możemy spodziewać się kolejnych koncertów. (śmiech) W styczniu odbędzie się premiera drugiego singla i teledysku. Materiał na teledysk udało mi się nakręcić podczas mojej wakacyjnej autostopowej wyprawy po Europie. Myślę, że będzie super jak w styczniowy wieczór wpadnie do odbiorców trochę wakacyjnego słońca przez monitor. Zaczynam też pracę w studio nad nowymi kawałkami i montujemy zespół, który będzie już za jakiś czas występował razem ze mną na koncertach.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2015-11-27 by in Wywiad and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: