AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Krótka piłka #290: „Moja miłość”, „Panoramy”, „The Silver Lining…”

W 290. odsłonie cyklu Krótka piłka sięgam po dwie polskie płyty (Michał Bajor „Moja miłość”, Chonabibe „Panoramy”) i jedną pozycję zagraniczną (wspólny krążek Tony’ego Bennetta i Billa Charlapa). Zapraszam.

Michał Bajor „Moja miłość”
(2015; Sony Music)
Michał Bajor kultywuje tradycyjnej odsłonie piosenki – tej, która miała jeszcze sens, była śpiewana po to , aby i bawić, i uczyć. Nic więc dziwnego, że sięgając nawet po covery, robi to hołdując wspomnianej wyżej zasadzie. Na płycie „Moja miłość” tematami przewodnimi są: tytułowe uczucie i Wojciech Młynarski. Wszystkie piosenki wybrane do zaśpiewania posiadają bowiem teksty słynnego artysty lub dokonane przez niego tłumaczenie (piosenka „Trzy miłości” w oryginale napisana przez wschodnioeuropejskiego barda Bułata Okudżawę). Bajor śpiewa tu same hity. Ktoś powie, że wokalista poszedł na łatwiznę wybierając ponadczasowe tytułu. Nie jest to do końca prawdą. Biorę Bajora w obronę. Należy zwrócić uwagę, że numery posiadające teksty Młynarskiego w większości stały się przebojami, na stałe wpisując się do kanonu polskiej piosenki. Nie wymieniam nawet tytułów – znacie je na pamięć. Naprawdę sztuką byłoby w tym przypadku zaśpiewać takie kawałki, których nie znają trzy pokolenia wstecz. Jak Bajor radzi sobie z interpretacjami? Dobrze, co zaskoczeniem być nie powinno. Zdarzają się oczywiście wersje, które podobają się mniej niż oryginały (przykładowo „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Och, życie, kocham cię nad życie”, „Prześliczna wiolonczelistka”, „Nie ma jak u mamy”), ale nie jest to wina braku talentu wokalisty lecz kwestia gustu osoby piszącej te słowa. Bajor robi wszystko tak, jak należy. Można być pod wrażeniem dykcji, techniki wokalnej, dobierania tembru głosu do klimatu piosenki. To po prostu kolejna płyta Bajora, o której… mogliśmy mówić w takim tonie jeszcze przed jej wysłuchaniem (nawet jeśli dwie piosenki – „Miłość jest tylko jedna” i „Ja kocham, Ty kochasz” – pojawiają się tutaj premierowo). Ten brak zaskoczeń to dwojako rozumiana sprawa: niby miło jest się nie zawieść, ale niemal pełna wiedza o albumie przed jego poznaniem w końcu zabija radość z obcowania z muzyką.

Tony Bennett & Bill Charlap „The Silver Lining – The Songs of Jerome Kern”
(2015; RPM Records)
Są wykonawcy, których szanuję, ale nie jestem ich wielkim fanem. Tak jest ze wspomnianym wcześniej Michałem Bajorem, ten sam stosunek mam również do Tony’ego Bennetta. Doceniam kunszt wokalny (raczej z przeszłości niż z ostatnich płyt), osobowość i talent, jednak nie będę ukrywał, że artystyczna strona tego człowieka często zwyczajnie mnie nudzi. Nie inaczej jest w przypadku nowego krążka nagranego wspólnie z pianistą Billem Charlapem. Warto zaznaczyć, że nie jest to pierwsza tego typu płyta w dorobku wokalisty. Już w 1975 i 1977 roku ukazały się materiały zatytułowane „The Tony Bennett/Bill Evans Album” i „Together Again”. Krążki, których wydanie dzielą cztery dekady, łączą nie tylko kolaboracja na linii pianista-piosenkarz i gatunek muzyczny, ale także zdjęcia z myślą o okładkach zrobione na podobnym patencie. Podobnym, ale nie takim samym, bowiem okładka tegorocznej płyty posiada drugi plan z muzykami sekcji rytmicznej. I ten mały, acz czytelny sygnał pokazuje, że Bennett to już nie ten sam wokalista co kiedyś (niby żadna nowość, ale czytając niektóre opinie mam wrażenie, że część osób o tym zapomniała). Czterdzieści lat temu, wykonując chociażby „Young and Foolish” czy „Lucky To Be Me”, Tony nie potrzebował wsparcia perkusji i kontrabasu. Radził sobie z trudną sztuką śpiewu przy akompaniamencie fortepianu. Dobrze było jeszcze w latach 80., kiedy ukazały się płyty z pianistą Ralphem Sharonem. Dzisiaj tak łatwo już nie jest. Chociaż Bennett dalej pochwalić może się czystym wokalem, to jego żywotność i energia nie są już tak duże. W celu podtrzymania zainteresowania u słuchaczy, trzeba piosenki urozmaicać partiami instrumentalnymi. Sam głos artysty nie jest już wystarczającym do tego narzędziem. Pech chciał, że pierwsza kolaboracja z Evansem to moja ulubiona pozycja w bogatej dyskografii Bennetta. Album, który cenię za kunszt wokalny i maestrię dźwiękową. Na „The Silver Lining…” tego właśnie zabrakło. Hołd oddany Kernowi to oczywiście jedno (chwała artystom za to, że tego dokonali), ale momentami łamliwy i jednostajny głos Bennetta to niestety drugie, z którym zwyczajnie nie mogę się pogodzić.

Chonabibe „Panoramy”
(2015; Urban Rec)
Panowie z Chonabibe wrócili z drugim studyjnym krążkiem. Następca debiutanckiego materiału „Migracje” to ciekawy piosenkowy album, ukazujący równie szeroką brzmieniowo panoramę, co wcześniejsze dokonania zespołu. Wszystko zaczyna się od podstaw, jakimi dla Chonabibe są dźwięki wydobywane w stu procentach z ludzkiego gardła, czyli od beatboxu. „Nowe rozdanie” to niby tylko intro, ale jakże dobrze wprowadza w klimat płyty, będąc przy okazji swego rodzaju nawiązaniem do „Wschodu” z poprzedniej płyty. Utwory znane z teledysków – „Pan ma relaks” i „Duże dzieci” – to na pewno najbardziej radiowe chwile na krążku. Do grupy tej zaliczyłbym także „Na odległość” z gościnnym udziałem Mariki. Reszta płyty, chociaż bardzo piosenkowa i emanująca pozytywnym przekazem, miałaby mniejsze szanse na przebicie się do szerszego grona słuchaczy. To zresztą chyba główny problem panów z Chonabibe, grających przecież bardzo przyjemne utwory, ze swoją energią wręcz stworzone do tego, aby zdobyć rzeszę fanów od Gdańska po Zakopane. Osobiście jednak wierzę, że tak dobrze skrojona płyta znajdzie swoich odbiorców. Przyznam, że chociaż „Panoramy” miały swoją premierę już jakiś czas temu, to sprawdziłem je dopiero teraz, kiedy udostępnione zostały przez wytwórnię w serwisie YouTube. Odpowiedni soundtrack dla letnich miesięcy swoją szansę „wykazania się w akcji” dostanie zatem dopiero za rok, ale przynajmniej wiem jakiej płyty będę szukał na półce przy okazji kolejnej wizyty w sklepie muzycznym. (MAK)

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d blogerów lubi to: