AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Relacja/Foto: Muzyczny finał Juwenaliów Tarnowskich 2015 (30.05.2015 r., Tarnów)

W sobotę 30 maja na stadionie KS Błękitni odbył się muzyczny finał Juwenaliów Tarnowskich, którego gwiazdami byli: zespół Strachy Na Lachy, duet Bas Tajpan & Bob One oraz raper KaeN. Relacja z wydarzenia w dalszej części wpisu.

Juwenalia Tarnowskie 2015 nie okazały się imprezą najlepszą na przestrzeni ostatnich pięciu lat, ale na pewno taką, o której będzie można mówić pozytywnie. Co prawda ilość wody, jaka spadła w sobotni wieczór, równała się z ilością wypitego piwa, jednak nawet najgorsze oberwanie chmury nie przerwało ani na moment dobrej zabawy, jaką zapewniły muzyczne gwiazdy.

Hideaway (foto: Ł. Kieroński/materiały Juwenaliów Tarnowskich 2015)

Zaczęło się całkiem przyzwoicie. Po krótkich opadach, tuż po godzinie 16., na scenie zameldowały się lokalne supporty. Rozpoczął tarnowski Mercurius, który w juwenaliowy weekend grał praktycznie codziennie (w piątek i niedzielę na kampusie PWSZ, w sobotę na stadionie KS Błękitni). Trzy miesiące istnienia nie pozwoliły chłopakom na zarejestrowanie wielu autorskich numerów, dlatego też o sile prezentowanego repertuaru stanowiły covery. Przyzwoite, rockowe rozpoczęcie dnia. Śmiem twierdzić, że wpuszczenie zespołu na scenę bezpośrednio przed gwiazdą główną i przy liczniejszej publice zakończyłoby się pełnym sukcesem. Kolejne dwie grupy – Burnin’ Whistle i Pan Tu Nie Stał – nie pozostawiły po sobie aż tak dobrego wrażenia. Trochę muzycznej energii wykrzesanej z coverów przy nierównej grze dało bezbarwny efekt finalny. Część tę zakończył występ laureata 2. Tarnowskiego Przeglądu Muzycznego – zespołu Hideaway. Grupa, która dzięki triumfowi we wspomnianym konkursie zapewniła sobie udział w tegorocznych juwenaliach, zagrała wyłącznie własne kawałki. Polskojęzyczne utwory utrzymane w klimacie muzyki pop z elementami gitarowego grania, patrząc na reakcje publiki, szczególnie nie porwały, czego tak naprawę nie rozumiem. Charyzmatyczna wokalistka, dobre kompozycje nadające się zarówno do komercyjnej rozgłośni radiowej, jak i małego klubu kojarzonego z alternatywnym graniem, dobre teksty niepodążające za anglojęzyczną modą – to wszystko przemawia za Hideaway. Być może zabrakło trochę feelingu, jaki pojawił się podczas finału Przeglądu, jednak fakt ten nie powinien przesądzać o złym odbiorze całego występu. Duża juwenaliowa scena na pewno będzie dla młodych wiekiem muzyków źródłem zebranego doświadczenia procentującego w przyszłości.

Na scenie Bas Tajpan & Bob One (foto: Ł. Kieroński/materiały Juwenaliów Tarnowskich 2015)

Pierwsza gwiazda wieczoru, duet Bas Tajpan & Bob One, pomimo słonecznej muzyki reggae nie zdołała przywołać nad stadion słońca. Na słowa refrenu utwory „Chodź”, oprócz coraz liczniej zbierającej się w okolicach sceny publiki, zareagowały również czarne chmury, które równie szybko zakryły tarnowskie niebo. Efekt? Pierwszy mocniejszy deszcz, który przestraszył nieco obecnych na murawie ludzi. Nie wszyscy jednak w obawie przed zmoknięciem przeszli do części gastronomicznej, której głównym atutem nie był tym razem złoty trunek, ale duże parasole z logo jednego z browarów, dające schronienie przed rzęsistym opadem. Ci, którzy zdecydowali się pozostać na swoich miejscach, na pewno nie poczuli się zawiedzeni. Bas Tajpan i Bob One dali z siebie wszystko, rozgrzewając nieco zmarzniętych i przemoczonych słuchaczy. Artyści pokazali także to, czego zabrakło wcześniejszym wykonawcom występującym w roli supportu. Mam na myśli dobry kontakt z publiką, umiejętność władania tłumem i wciągnięcia go do zabawy w odpowiednich momentach. Doskonale sprawdziła się prosta, ale niezwykle skuteczna zabawa w stylu „kiedy ja mówię…, wy mówicie…”. Gromkie brawa są chyba najlepszą recenzją tego koncertu.

Strachy Na Lachy (foto: Ł. Kieroński/materiały Juwenaliów Tarnowskich 2015)

Drugi raz aura dała o sobie znać w trakcie występu głównej gwiazdy Juwenaliów Tarnowskich – zespołu Strachy Na Lachy. Chociaż wydawało się, że już do końca wieczoru w małopolskim mieście nie spadnie ani kropla deszczu (na moment pojawiła się nawet tęcza), mocne opady ponownie dały o sobie znać i… skutecznie przepędziły mnie do namiotu znajdującego się za sceną. O pierwszej części koncertu Grabaża i spółki nie potrafię powiedzieć zatem za wiele. Ci, którzy pojawili się na stadionie właśnie po to, aby zobaczyć na żywo Strachy, deszczu się nie przestraszyli. Pod sceną było tłoczno, a dobrej zabawy nie było końca. Im bliżej przestrzeni oddzielającej zespół od publiki, tym większy procent osób znających na pamięć teksty kolejnych prezentowanych piosenek. Uśmiechy na twarzach, crowd surfing, podskoki, uniesione w górę ręce – to najlepszy dowód na to, że Strachy Na Lachy swoją rolę wypełniły w stu procentach, dając tarnowskim studentom to, czego ci od nich oczekiwali. Były przeboje starsze („Jedna taka szansa na sto”, „Dygoty”) i nowsze („Rumieniec”, „Sympatyczny atrament”, „Awangarda, jazz i podziemie”), największe („Dzień dobry, kocham cię”, „Piła tango”, „Czarny chleb, czarna kawa”) i te nieco pomijane („Autoportret Witkacego”). Myślę, że każdy fan Grabaża opuścił koncert z poczuciem satysfakcji, że sobotni wieczór zdecydował się spędzić właśnie na stadionie KS Błękitni.

KaeN (foto: Ł. Kieroński/materiały Juwenaliów Tarnowskich 2015)

Potrafię przyznać się do błędu i akapit ten będzie właśnie takim posypaniem głowy popiołem. Kiedy dowiedziałem się, że organizatorzy tegorocznej edycji Juwenaliów Tarnowskich ponownie pragną zakończyć dzień występem rapera, stwierdziłem, że powielają błąd z 2014 roku. Dwanaście miesięcy wcześniej reprezentanci Alkopoligamii (LJ Karwel i Kuba Knap) oraz miejscowy wykonawca Lajt zamykali Piknik Studencki. Pomysł okazał się chybiony, gdyż na hip-hopową część została garstka osób, których liczba oscylowała w okolicach w stu, może stu dwudziestu. „Znowu będzie to samo, nikt nie zostanie” – powiedziałem jednemu z organizatorów. Po wczorajszym dniu muszę przeprosić za bycie tzw. niedowiarkiem. KaeN, który pojawił się na scenie około godziny 22., nie grał dla obsługi technicznej, a sporego grona fanów. Wypada dodać „wiernych fanów”, którzy już od otwarcia bram stadionu czekali na jego show. Reprezentant Prosto nie zawiódł – przyciągnął na imprezę tych, którzy co prawda nie mogą pochwalić się jeszcze legitymacją studencką, ale z chęcią wtórują raperowi w wykonywaniu utworów. Ktoś powie, że to nie jest do końca zgodne z duchem studenckiego święta, że gimbaza, że małolaty. Ja natomiast szukam pozytywów. Być może za kilka lat osoby te kończąc liceum wybiorą na swoją Alma Mater właśnie PWSZ w Tarnowie? W czasach niżu demograficznego promocję i walkę o przyszłego żaka trzeba rozpocząć znacznie wcześniej niż dziesięć-piętnaście lat temu. A imprezy masowe, jak Juwenalia Tarnowskie czy też odbywające się równolegle Juwenalia Instytutu Sztuki, mogą okazać się najlepszą kartą przetargową. Wracając do KaeNa oddać trzeba mu, że potrafi zrobić show, jako raper pochwalić może się dobrym opanowaniem rymowanych tekstów, jest słyszalny, a wypowiadane przez niego słowa nie zlewają się w bełkot, co często ma miejsce na koncertach krajowych emcees (nawet tych z wieloletnim doświadczeniem). I piszę to z pozycji osoby, która nie zalicza się do fanbase’u rapera ukrywającego się za charakterystyczną maską. Reprezentant Prosto wzbudził u mnie również szacunek w kwestii relacji ze słuchaczami, do których wyszedł po koncercie i długo pozował do wspólnych zdjęć, a także rozdawał autografy. Niby standard, do którego nie wszystkie gwiazdy mają tak luźne podejście (te juwenalia pokazały to zresztą najlepiej).

Tegoroczna edycja Juwenaliów Tarnowskich za nami. Potwierdziła ona jedną istotną rzecz: impreza wcale nie jest bojkotowana przez studentów i mieszkańców miasta (owszem, łączna liczba publiki jest mniejsza niż pięć-cztery lata temu, ale wpływ mają na to także inne czynniki), a corocznie pojawiająca się krytyka dotycząca wykonawców nie przekłada się na dobry odbiór koncertów. Jak więc widać, święto żaków ma się dobrze, a świat sprzed monitora zawsze wygląda nieco inaczej niż w rzeczywistości. To co, do zobaczenia za rok?

Poniżej fotorelacja z muzycznego finału Juwenaliów Tarnowskich 2015. Zdjęcia autorstwa Łukasza Kierońskiego pochodzą z materiałów organizatorów imprezy. (MAK)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

3 comments on “Relacja/Foto: Muzyczny finał Juwenaliów Tarnowskich 2015 (30.05.2015 r., Tarnów)

  1. Karina
    2015-06-02

    malkontenci zawsze będą narzekać. pewnie w ogóle nie byli na tych juwenaliach, ale i tak napiszą, że była kiepska imprez, a było tak jak napisano wyżej. gdyby nie deszcze pewnie zabawa byłaby jeszcze lepsza. mercurius i pan tu nie stał bardzo fajnie grają, hideaway trochę spięci wyszli na scenę i to było widać. bas tajpan super, strachy rozwaliły system. w 2011 byłam w ostatniej klasie liceum i też miło wspominam tamten koncert. na tym raperze nie zostałam bo zwyczajnie to nie mój klimat, ale widziałam, że sporo ludzi pod sceną zostało. i wcale nie były to same małolaty, trochę dalej stali też starsi.

    negatywnie mogę się tylko wypowiedzieć o ochronie, która miała zastrzeżenia do mojego biletu kupionego kilka dni wcześniej w przedsprzedaży. faktycznie był lekko wymięty ale zarzuty o podrobienie były wyssane z palca. na szczęście po kilkuminutowych wyjaśnieniach udało mi się wejść. także na przyszłość proszę zmienić ochronę i będzie super. :)

  2. Star_Star
    2015-06-02

    supporty kiepskie, bas tajpan i strachy mistrzowskie koncerty. za rok też ich możecie zaprosić.

  3. Michau
    2015-06-02

    Stałem sobie z dziewczyną z tyłu i czekałem na koncert Strachów. Słuchałem tego co śpiewał Bas Tajpan. Bardzo zdziwiłem się w momencie kiedy raper mówił coś o równości, prawach dla wszystkich itp. Czyżby zapomniał już jak nawoływał do dyskryminacji gejów? Hipokryzja? Krótka pamięć? Człowiek chorągiewka? To już wolę tego całego Kaena (zostałem z ciekawości na 15 min).

    http://www.fakt.pl/Polski-raper-nawoluje-do-zabijania-gejow-Wideo,artykuly,101042,1.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: