AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Wojtek Klich „Karolowe Pieśni”

Wojtek Klich udowadnia, że wiersze autorstwa duchownego wcale nie muszą kojarzyć się z nawracaniem, kościelnymi psalmami, pielgrzymką czy młodzieżową oazą. Przykładem na to płyta „Karolowe Pieśni”, której premiera odbyła się 4 kwietnia.

Wojtek Klich

„Karolowe Pieśni” to projekt Wojtka Klicha, do powstania którego inspiracją stałą się poezja Karola Wojtyły. Data premiery płyty – dziesięć lat po śmierci Papieża Polaka – wydaje się zatem nieprzypadkowa. Jak przyznaje sam autor, muzykę do wierszy Jana Pawła II komponował od dłuższego czasu, pierwsze próby zmierzenia się z tymi tekstami dawno mając już za sobą. Proces nagrywania albumu ruszył już w 2009 roku, jednak tak naprawdę tempa nabrał około dwunastu miesięcy przed premierą. Patrząc na szeroki skład i liczbę gości, jacy pojawiają się na albumie, czas ten wydaje się do zaakceptowania. Skład Karolowego Zespołu to bowiem prawie trzydziestoosobowa ekipa złożona z muzyków i wokalistów związanych z tarnowską sceną.

Wybrana z myślą o płycie poezja Karola Wojtyły zaczerpnięta została z książki „Poezje, dramaty, szkice. Tryptyk Rzymski”. Co istotne, wyselekcjonowane wiersze to nie tylko poetyckie wyznanie wiary i chwalenie Boga, ale także skupienie się na sprawach codziennych, relacjach międzyludzkich oraz opiewanie piękna świata i miłości do ojczyzny. Dzięki takiemu zabiegowi „Karolowe Pieśni” mają szansę zaistnieć w szerszym gronie odbiorców, znajdując uznanie nie tylko u osób wierzących, ale także wątpiących i odrzucających religijne dogmaty, jak chociażby osoba pisząca te słowa. Do tych ostatnich przemówić powinna głównie muzyka. Bogaty aranż jedenastu utworów – nawiązujący do bluesa i rocka, momentami oparty na brzmieniach soulowych („Szeroko otwarte”), rapowych („Bo to Przyjaciel”, gdzie wersy rapowane są na tle gitary akustycznej, a kompozycja uzupełniona jest o chór gospel i mocniejszy początek wynikający z połączenia gitary i perkusji) oraz chóralnych wokalach typu gospel wspierających kolejne piosenki – sprawia, że płyty nie można zaszufladkować w ramach muzyki religijnej lub typowej poezji śpiewanej. Na plus wyróżnić trzeba utwór „Zawiedziona w miłości”, w którym Rafał Huszno potwierdza swoje wokalne umiejętności – z jednej strony prezentując stonowany głos, z drugiej, kiedy potrzeba, uderzając mocniej w rockowym stylu. Dobrze słucha się także deklamowanej przez Ryszarda Bubkę „Ojczyzny”, która po zakończeniu fragmentu słownego rozwija się w muzyczną przestrzeń z ładnymi klawiszami. Zamykający płytę „Liść” to z kolei ukazanie różnorodnego podejścia do jednego tematu. Czterech wokalistów, cztery różne style, z których chciałbym wyróżnić czującego soulowy feeling Sławka Ramiana i wspomnianego już wcześniej Rafała Huszno. Kiepsko słucha się natomiast zwrotki śpiewanej przez Tomasza Steca, który do tematu, wydaje mi się, podszedł zbyt kościelnie. Zawiedziony jestem również płytową wersją „Siana wonnego”. Koncertowe wykonanie sprzed roku Agaty Łabno wdarło się do mojej głowy na długo. To, co i jak na krążku zaśpiewała Asia Sas, odbieram za nieco gorszą wersję. Jeśli już jestem przy minusach, to muszę napisać o słabym „wykończeniu” okładki. Nie mam na myśli projektu graficznego, ale korektę (a raczej jej brak!) tekstów podziękowań, jakie zostały tu zawarte. Przecinki, zła odmiana nazwiska jednego z muzyków, brak znaków diakrytycznych… To niby detale, ale świadczące o nieuważnym podejściu do zadania osób pracujących nad okładką.

Album „Karolowe Pieśni” nagrany został, o czym wspomniałem wcześniej, w tarnowskim, lokalnym składzie. Brak znanych gości nie oznacza wcale, że krążek traci na poziomie. Podejrzewam, że osoba taka jak Wojtek Klich, autor chociażby solowych przebojów Ani Wyszkoni, mógłby pozwolić sobie na zaproszenie kogoś z tzw. pierwszej ligi. Nie chciał, wolał zrobić to po swojemu, z najbliższymi przyjaciółmi. Bo zaznaczyć trzeba, że personalny skład Karolowego Zespołu stanowią ludzie, z którymi Klich zna się od dawna, których drogi nie jeden raz przecinały się na scenie i poza nią. Przy okazji recenzowania płyt zazwyczaj nie wyliczam wszystkich muzyków, tutaj jednak pozwolę sobie na wyjątek: Bartłomiej Rojek (perkusja), Jerzy Drobot, Leszek Łuszcz i Łukasz Drwal (wszyscy bas), Sylwester Malinowski (instrumenty perkusyjne), Rafał Guzik (klawisze), Michał Król (saksofon), Rafał Mucha (harmonijka ustna), Mariusz Tracz (harmonijka ustna, flet), Wiesław Ochwat (akordeon) oraz lider Wojciech Klich (gitara, wokal, kompozycja, aranż). Wśród zaproszonych gości wokalnych znaleźli się natomiast: Asia Sas, Sylwia Skowron, Sławomir Ramian (uczestnik wielu programów typu talent show, nauczyciel wokalu), Magda „Ruda” Stalmach (wokalistka rockowego zespołu Przystanek Mrówkowiec, na „Karolowych Pieśniach” pokazująca się z zupełnie innej, bardziej stonowanej strony, brawo!), Patryk „Dziunek” Wroński (raper, lider zespołu Mango Collective), Monika Stec, Rafał Huszno (wokalista i lider grupy Totentanz), Krzysztof Huber (lider formacji Personel) i Tomasz Stec (wokalista, kierownik ośmioosobowego Karolowego Chóru). Na albumie udzielili się także – w formie recytacji poezji – Rafał Mucha („Niewidomi”) oraz Ryszard Bubka („Ojczyzna”).

To w żadnym wypadku nie jest płyta stricte religijna, której zadaniem byłoby nawracać, uduchawiać lub prezentować świat przez pryzmat wiary. Podejrzewam, że „Karolowe Pieśni” – i jako krążek, i jako projekt koncertowy – będą zawieszone gdzieś pomiędzy piosenką chrześcijańską a muzyką rozrywkową, dla jednych odbiorców będąc zbyt patetyczne, dla drugich za mało poważne. Wszystko zależeć będzie od tego, kto po „Karolowe Pieśni” sięgnie i z jakim zamiarem to zrobi. Ja cieszę się przede wszystkim muzyką, świetną aranżacją i ciekawymi wokalami, których na albumie z pewnością nie brakuje. (MAK)

Wojtek Klich „Karolowe Pieśni”
(2015; wydanie własne)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

One comment on “Recenzja: Wojtek Klich „Karolowe Pieśni”

  1. Uprzedzając ewentualne komentarze: tak, powyższa recenzja zawiera fragmenty identyczne do tych, jakie zapewne znajda Państwo na innych stronach/portalach, które zapowiadały pojawienie się płyty „Karolowe Pieśni” oraz koncertu promującego z kwietnia 2015 r. Wszystko dlatego, że jestem autorem wspomnianych informacji prasowych rozsyłanych do mediów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: