AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Gorzycki & Dobie „Nothing”

Ukazała się ostatnia część muzycznego tryptyku duetów Rafał Gorzyckiego. Czy jest to godne zwieńczenie ciekawej serii?

Rafał Gorzycki (z lewej) i Jonathan Dobie (foto: Krzysztof Pawłowski/materiały prasowe)

Rafał Gorzycki ponownie w duecie. „Nothing” to trzecia część trylogii, w której polski perkusista nawiązuje współpracę z przedstawicielami sceny jazzowej i eksperymentalnej. Po dobrze przyjętych płytach z gitarzystą Kamilem Paterem („Therapy”, 2013) i skrzypkiem Sebastianem Gruchotem (nieco mdławy dla mnie krążek „Experimental Psychology”, 2014), Gorzycki wychodzi poza granice kraju i zawiązuje muzyczne więzi z Brytyjczykiem Jonathanem Dobie.

“Nothing” to zdecydowanie najbardziej eksperymentalna płyta z całej serii duetów. Do tego mocno zwariowana i niełatwa w odbiorze, ale to tylko lepiej dla tych, którzy zdecydują się po nią sięgnąć. Radość ze słuchania jest bowiem tym większa, im szybciej odbiorca przebije się przez warstwę zewnętrzną – pełną dziwnych dźwięków, przesterowanych i wiercących w głowie dziury gitar – i pozna to, co w środku. Teoretycznie niepasujące i niewspółgrające ze sobą instrumenty Gorzyckiego i Dobiego skrywają pod płaszczykiem niezrozumienia momenty ciekawych melodii i muzycznych sekwencji.

Zmianą, przynajmniej w moim odczuciu, jest przesunięcie muzycznego środka ciężkości na instrument gościnny. Brytyjski gitarzysta słyszalnie zdominował większość fragmentów znajdujących się na płycie. Czy przysłowiowa pałeczka przekazana została przez Gorzyckiego z własnej woli, czy też zadziałała silna artystyczna osobowość Dobiego? Trudno jest mi na pytanie to odpowiedzieć, nie będąc naocznym świadkiem procesu twórczego obu panów. Wiem natomiast jedno: perkusja, na której Gorzycki gra przecież świetnie, została tutaj zmarginalizowana i nie zawsze, jako słuchacz, jestem z tego powodu zadowolony. Owszem, mniej więcej połowa materiału na „Nothing” jest tak zwanym harmonijnym graniem, w ramach którego oba instrumenty uzupełniają się, a współpracę Polaka z Anglikiem nazwać można prawdziwym duetem. Za przykład niech posłużą „Sooper Looper” i „Ballad For Joanna” (podoba mi się budowanie napięcia, jakie ma miejsce w tym kawałku). Pojawiają się jednak obok nich i takie numery, jak chociażby przedostatni na płycie „Call It Anything”, gdzie przez dłuższą chwilę Dobie gra swoje „szalone” frazy (tutaj akurat odwołujące się do bluesa), przejmując kontrolę nad utworem, zachowując się przy tym nieco samolubnie, niczym na swojej autorskiej płycie. Cóż, weźmy to w nawias polskiej gościnności.

„Nothing” jest dowodem na kilka twierdzeń. Po pierwsze, nie zawsze dwóch dobrych muzyków (a takimi niewątpliwie są Gorzycki i Dobie) będzie potulnie współpracowało i szło na ustępstwa względem drugiego. Duety, nawet jeśli tworzone przez równorzędnych – pod względem talentu – muzyków, zawsze będą miały lidera, który w pewnym momencie przejmie inicjatywę. Tym w przypadku „Nothing” okazał się zaproszony do projektu Anglik. Po drugie, album jest świadectwem kunsztu obu panów, którzy w kategoriach swoich instrumentów mogą być stawiani w czołówce pod względem pomysłowości, techniki, otwartości na nowe dźwięki i – chyba przede wszystkim – mądrości, która jest elementem niezbędnym przy sięganiu po improwizowaną formę grania. Po trzecie, płyta ta jest niejako zobrazowaniem następujących słów Jimiego Hendrixa: „Nikt, kto nieprzerwanie eksperymentuje z muzyką, nie zarabia dużych pieniędzy, ale może liczyć na szacunek tych, u których warto go mieć.”* Nie wiem, czy jestem osobą na tyle wartościową, aby przejmować się wygłaszanym przeze mnie zdaniem, ale sądzę, że wielu słuchaczy lubujących się w improwizowanej odsłonie jazzu obdarzy należytym respektem album „Nothing” i jego twórców, gdyż zwyczajnie na niego zasługują. (MAK)

* Jimi Hendrix, „Sam o sobie”, wyd. Burda, Warszawa 2014, s. 99.

Gorzycki & Dobie „Nothing”
(2015; Requiem Records)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

2 comments on “Recenzja: Gorzycki & Dobie „Nothing”

  1. miraS
    2015-04-03

    wow! to czwarta recenzja w przeciągu tygodnia. Axun widzę w formie jesteś ostatnio. tak trzymać! brakowało mi tego bardzo w ostatnim czasie, kiedy zaniedbałeś recenzowanie płyt.

  2. @miraS: Po prostu mam ostatnio trochę więcej czasu. :) Postaram się wrzucać częściej recenzje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2015-04-03 by in Recenzja and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: