AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Magister Ninja „Zombie Ex”

Zespół Magister Ninja zaprezentował niedawno swój trzeci studyjny materiał. Płyta „Zombie Ex” to kolejny krok w kilkuletniej historii bandu, który z roku na rok powiększa swój fan base w całej Polsce.

Magister Ninja (foto: Małgorzata Wojna/materiały prasowe)

W czym tkwi sekret sześcioosobowego zespołu, który chociaż nie jest związany kontraktem z żadną wytwórnią, cały czas systematycznie zdobywa kolejne stopnie muzycznego wtajemniczenia? Przede wszystkim w zaangażowaniu, pracy i poświęceniu się muzyce. Magister Ninja nie jest bowiem zespołem, w składzie którego znajdziemy wybitnie nawijających raperów, śpiewającą niezwykle czysto wokalistkę i muzyków perfekcyjnie grających na instrumentach. Magister Ninja to ekipa z pasją, ale i wadami, których przezwyciężenie zostało osiągnięte dużymi wyrzeczeniami i samodoskonaleniem. Krążek „Zombie Ex” jest tego doskonałym przykładem.

Tegoroczny album łódzkiego zespołu to, podobnie jak poprzednie tytuły w dorobku Magistrów, materiał nawiązujący do rockowych klimatów i rapowanych tekstów. „Zombie Ex” jest jednocześnie najlepszą i najmocniejszą pod względem brzmienia płytą sygnowaną nazwą grupy. Ten mocniejszy charakter nadają przede wszystkim goście na co dzień związani z rockową i metalową sceną (Szymon Wiśniewski z zespołu Alegorya i Damian Oberle z Sound Of Silence) oraz sama budowa poszczególnych utworów, dla których przewodnimi instrumentami są w takich przypadkach gitara (czasami mocno przesterowana) oraz perkusja. Hołd dla klasyków gatunku typu Beastie Boys i Run-DMC? Częściowo zapewne tak. Pogląd ten umacnia dodatkowo gościnna zwrotka legendarnego nowojorskiego rapera MC Sercha – autora platynowej płyty „The Cactus Album” i przeboju „Back To The Grill” z udziałem m.in. Nasa. Zaskoczeni? To dodam jeszcze, że na „Zombie Ex” udziela się chociażby Mc SirReal z Dub Pistols (utwór „Odwrotnie”) i przez wielu młodszych słuchaczy nieco zapomniany dzisiaj Pęku (ciekawy kawałek pod tytułem „Radio padło”). Na płycie gościnnym występom poświęcony zostaje nawet osobny track „Profeat”, w którym raperzy przyznają, że zaproszeni przez nich artyści nie tylko urozmaicili nagrania, ale nawet niejednokrotnie przewyższyli poziomem gospodarzy. Przykładem Zeus, który w kawałku nawiązującym do gry na konsoli zaprezentował niewątpliwie najlepszą na całej płycie „szesnastkę”. Jednak jeśli ktoś sądzi, że zespół Magister Ninja zamyka się wyłącznie w rap-rockowym pudełku, od razu śpieszę z wyjaśnieniem, iż tak nie jest. Drum’n’bassowe wstawki oraz szeroko pojmowna elektronika to również style obecne na „Zombie Ex”, za które z kolei w głównej mierze odpowiada DJ Akira („Rec.”, „Crazy Ninja DJ”).

Tematycznie Magister Ninja na płycie „Zombie Ex” sięga po przeróżne wątki. Całość rozpoczyna utwór „EleMNty”, który wykorzystując tak charakterystyczny dla kultury hip-hopowej motyw czterech elementów składowych, stanowi swego rodzaju przedstawienie się słuchaczom. W dalszej części zespół dotyka tematów zarówno poważniejszych (chociażby „Jad” z Buczerm PTP, „Pytania”, „Nie zostało nic”), a także bardziej humorystycznych („Granat” i „Felona”, czyli kawałek o Skodzie, koncertowym wozie muzyków). W osobistym tonie utrzymany jest zamykający płytę, pojawiający się jako bonus track, urwany w pewnym momencie utwór „Drzwi”.

Zmianą w stosunku do wcześniejszych płyt jest nagranie całego materiału z użyciem tak zwanej żywej perkusji. Zastąpienie komputera człowiekiem (konkretnie Pauliną Lewek) wpłynęło na cały materiał bardzo ożywczo, wstrzykując w warstwę muzyczną odczuwalną dawkę energii. Czynnik ten to również łatwiejsze przygotowanie materiału z myślą o koncertach. Zmiana dotknęła także raperów, którzy od początku istnienia grupy odpowiedzialni są za lirykę Magistrów. Nie mam na myśli roszad personalnych, ale objęcie przodownictwa przez jednego z nich. Oczywiście Jędras i Jarzyn, jako dobrzy koledzy z zespołu, będą zaprzeczać jakiejkolwiek rywalizacji, ale płyta „Zombie Ex” jest pierwszym materiałem, na którym Jędrzej sięga po mikrofon z większą pewnością siebie i świadomie (lub też nie) zaczyna przejmować rolę lidera. Daje się do odczuć nie tylko w kwestii flow i techniki, które w porównaniu do poprzednich płyt poszybowały w górę, ale także w tekstach i zabawie nimi. Fragment „Łona ma Helmuta, Borixon Ferrari, Jarzyn MPK”, w którym raper wymierza lekkiego słownego kuksańca koledze z zespołu, świadczy o tym najlepiej. Martwić może mały udział wokalistki Pauli Olczak. Na poprzedniej płycie, jeśli mnie pamięć nie myli, damski głos – oprócz chórków – dominował w jednym utworze. Teraz jego rola ograniczona została jedynie do refrenów i pomniejszych wątków. Szkoda, bo materiał przy niewielkiej zmianie proporcji mógł zyskać na wyrazie.

Magister Ninja nie jest kapelą, która osiągnęła już swój najwyższy pułap. To ciągle zespół rozwijający się. I chociaż, jako kolektyw, dawno obrali ścieżkę, którą chcą podążać, to nie ma pewności, że będzie to droga prosta i usłana różami. Odzwierciedla to płyta „Zombie Ex”, która nie jest może materiałem porywającym i pozbawionym błędów, ale na pewno wartym docenienia. Być może słuchając tego krążka momentami nabierzecie ochoty, aby wyłączyć odtwarzacz. Ja jednak dotrwałem do końca, co tak naprawdę nie było trudne. Materiał zaprezentowany przez łódzki zespół pozbawiony jest może tak zwanych muzycznych fajerwerków, stanowi jednak sporą dawkę płynącej prosto z serducha muzyki, która przemówiła do mnie jako słuchacza. (MAK)

Magister Ninja „Zombie Ex”
(2015; wydanie własne)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

2 comments on “Recenzja: Magister Ninja „Zombie Ex”

  1. Uczynny
    2015-03-15

    to trochę kiepska płyta ,to był fajny zespół hip hopowy z nutą roka i dramu a teraz to nie porozumienie WOKALISTKA KTÓREJ SIE GŁOS ZAŁAMUJE NA KONCERTACH ZAPRASZAMY JĄ NA EMISJĘ GŁOSU PANOWIE ZRÓBCIE COŚ Z TYM BO ZNIKNIECIE Z SCENY JAKO POKONANI !!!!!! GRAJCIE TO Co GRALIŚCIE WCZEŚNIEJ BO BYŁO NAPRAWDĘ FAJNE

  2. Mam zupełnie inne zdanie. Uważam, że MN zrobili bardzo dobrze zmieniając proporcje w stylach. Przewaga rocka nad rapem wyszła im tylko na dobre, dzięki czemu zamaskowali nieco braki w flow i technice składania rymów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2015-03-14 by in Recenzja and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: