AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Estragon & Palmer Eldritch „Golem”

Dwa lata po premierze „Olbrzyma”, Estragon i Palmer Eldritch ponownie łączą siły i prezentują wspólny materiał.

O tym, jakie jest moje podejście do prezentowania poezji i spokrewnionego z nią spoken wordu, pisałem już przy okazji recenzowania pierwszej wspólnej płyty Estragona i duetu Palmer Eldrtich. Nie ma sensu się powtarzać, ponieważ w kwestii tej zmieniło się naprawdę niewiele. I chociaż moim cichym faworytem tegorocznej edycji plebiscytu BBC Sound of… był slammer George The-Poet, to spoken word przez ostatnie miesiące wcale nie stał się moim ulubionym sposobem artystycznego wyrazu. Dalej jestem zdania, że bliżej jest mu do poetyckiego perfomance’u okraszonego muzycznym tłem, niż muzyką samą w sobie. „Golem” tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

Po sprawdzeniu następcy „Olbrzyma” nie dziwi mnie także fakt, że Marcin Flint w swojej recenzji odbiera tę płytę bardziej jako audiobook, aniżeli rzecz z gatunku (około)muzycznych projektów. Teksty Estragona są niczym fragmenty prozy wyjęte z większej całości typu opowiadania lub powieść. Słuchając o wpadającej do pokoju smudze światła o poranku lub ostatnim dniu lata mam ochotę poznać ciąg dalszy tych historii. Przywołanie w „Rzeczach, które robię będąc martwym” postaci babci mówiącej o śmierci, niemal z automatu nasuwa mi na myśl książki Jerzego Pilcha, w których postać seniorki rodu pojawia się przecież bardzo często i podobnie jak u Estragona jest czasami wiązana z wątkiem końca ziemskiego życia. Nowa płyta, podobnie jak jej poprzedniczka, tematycznie skupia się wokół wybranych postaci, na bazie których budowane są kolejne teksty. Malarz Lucian Freud (utwór otwierający album), etiopski rewolucjonista Mikael, Johnny Cash, Miles Davis czy główny bohater „Fistaszków” Charlie Brown (okładkowy follow-up) stanowią przyczynek do wejścia w literacki świat Estragona, który, budowany zdanie po zdaniu, wciąga nas niczym Borixon „cztery grube węgorze”.

Wyróżnia się – nie tylko przez formę – utwór „Nareszcie jesteś”, w którym gościnnie pojawia się wokalistka Justyna Sylwia. Jej śpiewana partia na tym etapie płyty („Nareszcie jesteś” to przedostatni akcent „Golema”) wprowadza w nieco monotonny klimat pewne urozmaicenie, którego nie sposób nie docenić. Zresztą im bliżej końca albumu, tym więcej dobrego spotyka słuchacza. Zamykający całość „Jazz” to zdecydowanie najlepsza rzecz, jaką Estragon zawarł na albumie. Jeśli znudziły cię słownikowe hasła, sprawdź koniecznie jak warszawski slammer – odwołując się np. do wielkomiejskiej przestrzeni – definiuje muzykę jazzową, a z miejsca polubisz ten gatunek.

Odpowiedzialny za warstwę muzyczną duet Palmer Eldrtitch odrabia swoje zadanie domowe na dobrze znanym poziomie. Raph i digan w gruncie rzeczy nie zawodzą, swoimi podkładami balansując na granicy miłej dla ucha elektroniki i typowych dla siebie dźwięków, które sami zaczęli nazywać „odkurzaczami” (cokolwiek mają na myśli, pasuje to idealnie). Być może momentami „Golem” jest trochę mało urozmaicony i tutaj doszukiwałbym się jedynych minusów. Muzycznie Palmer Eldritch dają się nieco ponieść monotonności estragonowych linijek, co jeszcze bardziej uwypukla nużący charakter płyty. Taka ciekawsza porcja dźwięków, która ożywia słuchacza, pojawia się dopiero w zamykającym całość „Jazzie”. Z drugiej strony, trzeba wziąć pod uwagę fakt, że to pewnie Estragon – jako główny autor „Golema” – odpowiada za selekcję podkładów. Trudno jest więc całą winę za produkcję zrzucać na Palmerów.

Postawny sprawę jasno: to nie jest płyta do ciągłego zapętlania. „Golem” ma swoje zalety (teksty) i wady (patrząc całościowo: monotonny wyraz), ale aby całkowicie pojąć prezentowany nam w kolejnych utworach świat, potrzeba nieco skupienia i dobrej woli, o którą w przypadku niektórych wywołujących odruch ziewania fragmentów może być po prostu trudno. Jednak nikt nie obiecał, że dobra sztuka nie będzie wymagała od odbiorcy poświęcenia. (MAK)

Estragon & Palmer Eldritch „Golem”
(2015; Skwer)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2015-03-01 by in Recenzja and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: