AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Spajku/Dziunek „Głodni, ale wybredni”

Ubiegły rok dla tarnowskiej sceny hip-hopowej zakończył się mocnym akcentem. Wszystko dzięki duetowi Spajku/Dziunek, który oddał do dyspozycji słuchaczy płytę zatytułowaną „Głodni, ale wybredni”.

Dziunek (z lewej) i Spajku (foto: Piotr Kmietowicz/materiały prasowe)

To, że Spajku i Dziunek nagrają kolejną płytę, było pewne jak amen w pacierzu. Większość słuchaczy spodziewała się jednak kolejnej epki. Przy trzecim podejściu do tematu tarnowski duet postanowił pójść jednak o krok dalej i pokusił się o pełnoprawny album.

Z każdą kolejną płytą role w duecie Spajku/Dziunek wydają się być coraz bardziej podzielone. Warstwę liryczną na nowym krążku niemal w stu procentach zdominował Spajku. Nic jednak dziwnego, skoro młody emcee ponownie wskakuje na wyższy level sztuki składania rymów. Oczywiście zdarzają się jeszcze potknięcia, dwa-trzy razy Marcin wypada z bitu, ale ogólne wrażenie pozostaje raczej dobre. Cieszy bardzo, że raper nie szuka na siłę sposobności, aby podążać za trendami i w co drugiej linijce umieszczać chociażby bardzo popularne hasztagi. Te, a i owszem, pojawiają się (piękne wykorzystanie nazwiska Macieja Lampego w numerze „Klęska to sukces”), ale stanowią raczej dodatek do tekstów niż ich wyznacznik czy główny element. Tematycznie „Głodni, ale wybredni” to płyta zawierająca przemyślenia Spajka na temat trudnej codzienności („Nic w promocji”), rozłąki z przyjaciółmi-emigrantami (singlowe „Puste szklanki” – jedyny numer na całej płycie, w którym usłyszymy rapującego Dziunka), powypadkowych wspomnień (bardzo osobisty, wywołujący ciarki podczas słuchania kawałek „Uśmiech losu”), a także kondycji krajowego mainstreamu („Wieża Babel”).

W duetach raper-producent zazwyczaj największy splendor spływa na tego, który stoi najbliżej publiki i kieruje w jej stronę wersy kolejnych kawałków. W przypadku „Głodnych, ale wybrednych” teoretycznie mogłoby być tak samo, ale materiał ten ma jednak dwóch bohaterów. Chociaż lider Mango Collective rapuje tutaj tylko jedną zwrotkę, nie będzie pominięty przez żadnego słuchacza i recenzenta. Dziunek-producent na kolejnej płycie udowadnia, że decyzja o podążaniu muzyczną drogą nie była przypadkowa. Samplowane bity nie są żadnym innowacyjnym pomysłem, jednak ich wykonanie i forma końcowa zachęcają do kiwania głową i pojawienia się aprobującego uśmiechu na twarzy. Liczą się bowiem pomysły, którymi ozdabiane są poszczególne podkłady. Mam na myśli nie tylko udział didżejów (Pan M, DJ Clasick), ale także wokalistów, których chórki wzbogacają poszczególne utwory oraz muzyków niezwiązanych z rapową sceną: saksofonisty Michała Króla oraz akordeonisty Wiesława Ochwata. W prywatnej rozmowie Dziunek zdradził mi, że sporo bitów, jakie użyte zostały na tej płycie, ma już półtora roku, nawet dwa lata. Producent czuł do większości z nich małą niechęć, ale to właśnie udział niehiphopowych gości sprawił, że podkłady te odżyły. Dogranie saksofonu i akordeonu poddało Dziunkowi pomysły na szybkie przearanżowanie wybranych sekwencji, dzięki czemu zyskały one nieco muzycznej świeżości. Zabieg okazał się zatem trafny nie tylko w kwestii lepszego podejścia twórcy do swoich produkcji, ale spowodował również, że odbiorcy mogą cieszyć się dobrym połączeniem rapu i żywych instrumentów („Nic w promocji”, „Puste szklanki”, „Dym w moich płucach”, „Dotknąć chmur”).

Doskonale zdaję sobie sprawę, że „Głodni, ale wybredni” trafią głównie do lokalnego grona słuchaczy, a tarnowski duet – chociaż na płycie udowadnia, że jest w dobrej formie – nie zdobędzie serc wielu tzw. ogólnokrajowych odbiorców. To smutne, ale taka jest rzeczywistość. Spajku i Dziunek nie dołączają do płyty kartonowej maski lub tomiku poezji, nie zapraszają w celu poprawy sprzedaży graczy z pierwszej ligi, ale przyjaciół, którzy czują ich muzyczną zajawkę. Nie robią zatem niczego, co pomogłoby im popchnąć ten projekt dalej. Nie robią niczego poza dobrym rapem, który dzisiaj niczego niestety nie gwarantuje. (MAK)

Spajku/Dziunek „Głodni, ale wybredni”
(2014; pewuprodukcje)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2015-01-15 by in Recenzja and tagged , , , , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: