AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Halla Nordfjörd „The Bridge”

Wczoraj, tj. 29 grudnia, polską premierę miał album „The Bridge” autorstwa islandzkiej wokalistki Halli Nordfjörd. Zapraszam do sprawdzenia recenzji płyty.

„The Bridge” nie był przeze mnie ani albumem wyczekiwanym, ani nawet takim, którego się spodziewałem. A nie mogłem się go bowiem spodziewać, ponieważ do niedawna nawet nie wiedziałem o istnieniu Hally Nordfjörd. Sporym zaskoczeniem był więc dla mnie fakt, że pochodząca z Islandii wokalistka już kilka razy odwiedziła nasz kraj i zyskała uznanie w oczach tutejszej publiczności. Cóż, kolejny dowód na to, że można przez prawie dekadę hobbistycznie pisać o muzyce i dalej mieć o niej małe pojęcie. Szczęście w nieszczęściu jest jednak takie, że wiele nie straciłem. „The Bridge” jest bowiem debiutanckim krążkiem Nordfjörd. Można zatem powiedzieć, że zaczynam przygodę z muzyką islandzkiej wokalistki niemal od samego początku.

Halla Nordfjörd (foto: Jarek Klamka/Borówka Music, materiały prasowe)

Jaka jest zatem muzyka Halli Nordfjörd? Prosta. Nie chodzi jednak o prostotę w negatywnym znaczeniu. Bardziej mam na myśli brak częstego w tych czasach przerysowania formy nad treścią. Zestaw dziewięciu utworów zawartych na „The Bridge” cechują akustyka i spokój. Nie znajdziemy tutaj wielu nakładających się na siebie faktur dźwiękowych. Piosenki zbudowane są na zasadzie zestawienia ze sobą dominującej akustycznej gitary i spokojnego, bardzo delikatnego głosu wokalistki. Inne instrumenty, jakie zostały wykorzystane w trakcie sesji nagraniowych, również nie należą do bardzo głośnych. Mandolina, harfa czy chociażby kalimba, na których zagrała zresztą sama Nordfjörd, a także perkusja (pojawia się w trzech utworach: „When I Go”, „The Bridge”, „Jump”) oraz skrzypce (raz jeszcze „When I Go” i numer tytułowy) stanowią nie tyle urozmaicenie, ale uzupełnienie ogólnej koncepcji warstwy dźwiękowej. Nie są to wirtuozerskie popisy czy ocierające się o muzyczny orgazm solówki, ale spokojne, proste dźwięki (powtarzam to raz jeszcze, ale wyłącznie dla podkreślenia) zdające się lekko wycofanymi w stosunku do wokalu.

Cała płyta w ogólnej perspektywie okazuje się materiałem bardzo emocjonalnym. Uczucia wylewają się tutaj nawet między nutami, kiedy Halla Nordfjörd zawiesza głos, przestaje grać i na ułamek sekundy w głośnikach następuje cisza. Cisza, dodajmy, wymowna i znacząca. Delikatny głos Islandki idealnie pasuje do miłosnych, naznaczonych romantyzmem historii, które stanowią punkt wyjścia dla piosenek z „The Bridge”.

Grudniową premierą debiutanckiego krążka Halla Nordfjörd zrobiła psikusa zapewne nie tylko mojej osobie, ale wielu odbiorcom muzyki w Polsce. Gotowe podsumowanie roku i lista najlepszych zagranicznych płyt z chwilą włączenia przycisku play i odtworzenia „The Bridge” została wywrócona do góry nogami i przybrała częściowo nowego oblicza. Ale to dobrze – w końcu muzykę odkrywać warto zawsze, bez względu na czas i okoliczności. (MAK)

Halla Nordfjörd „The Bridge”
(2014; Borówka Music/Smekkleysa Records)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2014-12-30 by in Recenzja and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: