AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #246: Przebój 2014 roku (+ wstęp do podsumowania)

W 246. odsłonie cyklu Gold Song prezentuję propozycję przeboju 2014 roku oraz pięć polskich i pięć zagranicznych piosenek, które nazwałbym ulubionymi w okresie ostatnich dwunastu miesięcy.

1. Ten niby wstęp do podsumowania 2014 roku miałem opublikować 31 stycznia, ale wydało mi się to nieodpowiednie z dwóch powodów. Po pierwsze, kto na chwilę przed pożegnaniem Starego Roku będzie miał czas i ochotę czytać to, co wykluło się w głowie jakiegoś tam blogera z Tarnowa? Po drugie, skoro de facto akcję podsumowania kończącego się właśnie roku rozpoczynam już dzisiaj, to dlaczego wstęp do tego przedsięwzięcia miałby ukazać się dopiero dwa dni później? Tym oto sposobem (nazwijmy go „chwilowym przebłyskiem geniuszu”) te kilka poniższych zdań kieruję do Was, Czytelników, już dzisiaj.

Podsumowanie 2014 roku na blogu AxunArts, podobnie jak w ostatnich latach, podzielone zostanie na kilka odsłon, które pojawiać będą się dzień po dniu począwszy od 1 stycznia. Ta dzisiejsza prezentacja najlepszego utworu związana jest wyłącznie z faktem, że mamy poniedziałek, a w ten dzień zgodnie z blogowym rozkładem jazdy pojawiają się kolejne odsłony cyklu Gold Song. Zresztą w ubiegłym roku sprawa wyglądała podobnie, dlatego wierzę, że każdy wie i rozumie o co chodzi.

W harmonogramie podsumowania 2014 roku przewidziałem siedem części (łącznie z tą dzisiejszą). I tak, na AxunArts spodziewać możecie się listy pięciu najlepszych koncertów, na jakich byłem (1 stycznia), pięciu najlepszych płyt koncertowych (albumy polskie i zagraniczne w jednym zestawieniu; 2 stycznia), pięciu najlepszych epek (również zestawienie łączone; 3 stycznia), pięciu najlepszych płyt z poezją (4 stycznia) oraz dwóch najważniejszych list: dziesięciu najlepszych płyt zagranicznych (5 stycznia) i tylu samo polskich (6 stycznia).

Zapomnijcie o obiektywizmie. Coś takiego nie istnieje w przypadku tworzenia podsumowań przez jedną osobę. Być może udałoby się to w redakcji minimum dziesięcioosobowej, ale nie tutaj. Zdaję sobie sprawę, że nie zadowolę wszystkich czytelników. Ba, nie zadowolę swoimi wyborami żadnego z Was! Pewne jest również to, że wszyscy ci, którzy z większą lub mniejszą regularnością śledzą to, co dzieje się na blogu oraz Facebooku, nie będą zaskoczeni. Osobiście bardzo zachęcam do sięgania po muzyczne nowości, świeże brzmienia i wykonawców debiutujących, ale koniec końców i tak zawsze wybieram płyty sprawdzonych zespołów lub solistów, którzy od dawna towarzyszą mi w muzycznej przygodzie. Hipokryzja? Raczej muzyczny gust i silne przyzwyczajenia. Nie spodziewajcie się również wielu eksperymentów w kwestii gatunków. Od kilku lat jazz jest moim numerem jeden i widać będzie to na kilku listach, chociaż swoje miejsce znajdą również płyty w stylistyce rockowej, rapowej, bluesowej, elektronicznej, a nawet country. Starałem się bowiem, jak zawsze zresztą, nie oceniać gatunków, ale muzykę, którą jak wiadomo dzielimy na tę dobrą i złą.

2. Przebój roku? Z tym na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy miałem mały problem wynikający z faktu, iż żadna piosenka nie zagościła w mojej głowie na dłużej niż miesiąc, może dwa. Zresztą doskonale widać to po playliście w moim telefonie, którą zmieniałem w ostatnim czasie bardzo (bardzo!) często. W zasadzie tylko do jednego utworu miałem w tym roku duży sentyment. Chodzi konkretnie o piosenkę „Po omacku” zespołu Pustki (chociaż wypadałoby napisać autorstwa Radka Łukasiewicza, ponieważ nie tylko śpiewa on ten utwór, ale jest również twórcą słów i muzyki). Świetny tekst, dobra muzyka. Idealny kawałek na tło do poniższego odcinka „Fistaszków” (mojego ulubionego zresztą).

Jeśli zatem rozpatrywać kategorię przeboju roku pod względem najczęstszego odtwarzania piosenki w danym okresie, to polskim numerem jeden jest dla mnie właśnie utwór z płyty „Safari” (sprawdź recenzję). Podchodząc do tematu od strony przebojowości – mój wybór pada na duet Mark Ronson i Bruno Mars oraz hit „Uptown Funk”. Jeśli nie ruszycie głową, albo chociaż nóżką przy tej muzyce, to znaczy, że prawdopodobnie leżycie sztywni w trumnie, a wasi bliscy płaczą na pogrzebie.

Ten rok na listach przebojów miał wiele oblicz i zapewne każdy z nas sporządziłby inną listę topowych hitów. Moja mama z pewnością jako numer jeden wymieniłaby „All About That Bass” Meghan Trainor (szczerze? nie słyszę w tym numerze niczego fajnego). Sporo osób skusiłoby się na „Dark Horse” Katty Perry, kogoś innego zaraziła pewnie choroba rozsiewana przez Tylor Swift i jej utwór „Shake It Off”, czyli taki muzyczny odpowiednik reklamy MediaExpert z Eweliną Lisowską – wiesz, że nie trawisz, ale i tak nucisz pod nosem. Jak zwykle kończę bez puenty, ponieważ byłem w tym zawsze słaby. Niech zatem za owe podsumowanie uznane zostaną dwie piątki – polska i zagraniczna – z moimi ulubionymi piosenkami 2014 roku. (MAK)

Moje ulubione utwory 2014 roku – Polska:
1. Pustki „Po omacku”
2. Limboski „Jezus był słaby”
3. Palmer Eldritch & Justyna Sylwia „Goodbye!”
4. Pawbeats feat. Tede „To tylko muzyka”
5. Ania Wyszkoni „Na cześć wariata”

Moje ulubione utwory 2014 roku – zagranica:
1. Mark Ronson feat. Bruno Mars „Uptown Funk”
2. Sia „Chandelier”
3. Jennifer Lopez „Same Girl”
4. Coldplay „A Sky Full Of Stars”
5. Blondie „Mile High”

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: