AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Wojtek Traczyk „Dziękuję, dobrze”

Płyta „Dziękuję, dobrze”, czyli drugi solowy materiał Wojtka Traczyka, ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa Unzipped Fly Records. Zapraszam do sprawdzenia recenzji albumu.

Wojciech Traczyk – basista Muzykoterapii, projektu Młynarski Plays Młynarski oraz grupy Neurasja – powrócił z drugim solowym albumem. Materiał zawarty na „Dziękuję, dobrze” to zestaw ośmiu utworów zgoła odmiennych od tego, co mieliśmy okazję usłyszeć na płycie „Free Solo”. Wydany dwa lata temu w pełni instrumentalny krążek był wyzwaniem. Wielkim wyzwaniem. Wszystko przez to, iż Traczyk postanowił zmierzyć się z trudną sztuką nagrania płyty wyłącznie przy użyciu kontrabasu. Pół godziny skrzypienia i chrobotania było na pewno propozycją dla słuchacza bardzo ambitnego, ale wydaje mi się, że przerosło nawet tych najwytrwalszych. Dźwięki kontrabasu bez asysty innych instrumentów okazały się – przynajmniej w moim mniemaniu – artystycznym spełnieniem autora przy jednoczesnym odcięciu się od możliwości szerszego zaistnienia. Tym razem Wojtek Traczyk postanowił pójść nieco inną drogą.

Wojtek Traczyk (foto: Justyna Jaworska/materiały prasowe)

Spokojnie, „Dziękuję, dobrze” nie jest albumem popowym. To wciąż propozycja dla odbiorców, którzy nie lubują się w muzyce mainstreamowej. Trwająca nieco ponad trzydzieści minut płyta zaskakuje jednak przede wszystkim tym, że jej autor… śpiewa. I być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Traczyk do tej pory kojarzony był ze strunami. Druga kwestia odróżniająca nowe wydawnictwo od debiutanckiego krążka to oparcie płaszczyzny dźwiękowej o więcej niż jeden instrument. Gitara, kontrabas, syntezator, perkusyjny sampler i perkusja (gościnny udział Marcina Ułanowskiego) nie są może zestawem, który gwarantuje rozbudowane i barokowe brzmienia, mając jednak w pamięci to, co działo się na „Free Solo”, można poczuć odrobinę bogactwa. „Dziękuję, dobrze” to materiał, który powierzchownie wydaje się monotonny, ale tej przenikającej na wskroś surowości nie można odbierać jako wartości ujemnej. W tej szarej, chropowatej muzycznej wizji jest coś ciekawego, coś, co sprawia, że słuchacz ma ochotę wcisnąć przycisk play raz jeszcze.

Traczyk-songwriter wpisuje się swoją płytą w nurt bezkompromisowych poszukiwań idealnego muzycznego środka, ponadgatunkowego poznawania i przetwarzania dźwięku, którego efekt nie zawsze trafi do odbiorcy liczonego w tysiącach. Jak powiedział w jednym z ostatnich wywiadów Tomasz Stańko: „sztuka to nie jest jedzenie”. Rozwijając tę metaforę w przypadku nowej płyty Traczyka jasno trzeba zaznaczyć, że „Dziękuję, dobrze” nie powinno być traktowane w kategoriach kiełbaski serwowanej na papierowym talerzyku podczas gminnego festynu. To raczej wysmakowana porcja potrawy przyrządzonej przez lidera krajowej kuchni niż adepta liceum gastronomicznego.

Najsłabszym ogniwem tych ośmiu numerów jest wokal i nie ma się co z tym faktem spierać, ani wysuwać argumenty, w których padną nazwiska Nicka Cave’a czy Toma Waitsa. Wojtek Traczyk nie jest urodzonym piosenkarzem i zapewne puryści ceniący sobie wokal jako nadrzędny element utworu muzycznego z miejsca płytę „Dziękuję, dobrze” odrzucą. Dziwił się im nie będę, ponieważ to, czym częstuje słuchaczy autor chociażby w kawałku „Powietrze”, naprawdę sprawia, że uszy bolą (krwawienie na szczęście nie występuje, ale do tego, proszę, już raczej nie próbujmy doprowadzać). To przeciąganie fraz i zestrajanie się z dźwiękami kontrabasu działa na mnie niczym skrzypiący dźwięk kredy podczas pisania na tablicy – mam dreszcze i coś nieprzyjemnego przeszywa mnie od pięt aż po sam czubek głowy. Na szczęście jest to jedyny tak zły moment na całym krążku. Resztę da się przeżyć, a przy drugim odtworzeniu nawet polubić. (MAK)

Wojtek Traczyk „Dziękuję, dobrze”
(2014; Unzipped Fly Records)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2014-11-18 by in Recenzja and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: