AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Jazzpospolita „Jazzpo!”

Za nieco ponad tydzień, 20 października, do sprzedaży trafi nowa płyta zespołu Jazzpospolita. Zapraszam do sprawdzenia przedpremierowej recenzji albumu zatytułowanego „Jazzpo!”.

Jazzpospolita (foto: materiały prasowe)

Kwartet Jazzpospolita świętuje właśnie pięciolecie istnienia. Wydawać by się mogło, że taka okazja to doskonały powód do wydania płyty typu „the best of”. Polska grupa działa jednak niekonwencjonalnie. Wbrew wszelkim marketingowym regułom materiał, który wypuścić można było właśnie dzisiaj, oddany został do dyspozycji fanów już dwa lata temu w formie albumu zawierającego dwie płyty – w tym krążek z remiksami kompozycji uznawanych za najbardziej reprezentatywne dla grupy. Teraz Jazzpospolita serwuje w pełni autorski i premierowy zestaw melodii zebranych pod wspólnym tytułem „Jazzpo!”.

Prace nad materiałem, jaki ostatecznie znalazł się na albumie, trwały wedle zapewnień muzyków około półtora roku. W rezultacie nie powstał jednak kolejny krążek studyjny, ale płyta nagrana „na żywo”. Jedenaście utworów, jakie skomponowano przez ten czas, zarejestrowano ostatecznie bez poddawania ich późniejszej postprodukcji w maju 2014 roku. Fakt, że całość nie została złożona z kilku śladów instrumentów, komputerowych poprawek i późniejszych korekt poszczególnych partii, świadczy przede wszystkim o dobrym rozumieniu się członków zespołu. Ten, że posłużę się terminologią sportową, team spirit słyszalny jest przede wszystkim w kwestii dopracowania materiału. Na „Jazzpo!” nie ma bowiem momentów przestoju, niepotrzebnych fraz czy niepokojąco nużących partii solowych. Wszystko zagrane i zaplanowane zostało przez Jazzpospolitą tak, aby nie nudzić, trzymać cały czas w napięciu i zaciekawieniu, co w dzisiejszych czasach, kiedy muzyka staje się coraz bardziej wtórna i przewidywalna, jest ogromnym atutem i niepodważalnym dowodem na talent całego kwartetu.

W przypadku nowej płyty, podobnie zresztą jak przy okazji wcześniejszych pozycji w dyskografii zespołu, jazz jest tylko fundamentem i punktem wyjścia do późniejszych muzycznych wariactw, poszukiwań i przekraczań granic. Jazzpospolita już dawno przestała być postrzegana – przynajmniej przeze mnie – jako typowy kwartet grający jazz. Energia, jaka emanuje z niektórych nagrań, równa jest wielu kompozycjom znanym ze sceny rockowej. Doskonale oddają to koncerty, które niejednokrotnie porywają publikę (sprawdź relację z występu grupy z 2012 roku). „Jazzpo!” nie przynosi w tej kwestii rewolucji – i bardzo dobrze! „Balkony”, kompozycja numer jeden na nowej płycie, to przykład na powyższe słowa. Typowa muzyczna wizytówka Jazzpospolitej poruszająca się pomiędzy jazzowymi układami dźwięków i post-rockowymi wycieczkami w partiach gitarowych.

Najprężniejszy wydaje się singlowy „Motor motor motor”, który ze względu na pełnioną funkcję zamknięty został w granicach dwóch i pół minuty. Upchnięcie większej ilości muzycznych emocji w krótszym czasie wpłynęło na utwór pozytywnie, dodając mu poweru towarzyszącego przejażdżce jednośladem posiadającym wbudowany silnik marki jawa. Mniej więcej w połowie płyty następuje jej najmocniejszy fragment w postaci utworów zatytułowanych „Dobrze jest mieć odznakę” i „Pogadanka”. Ten drugi wciąga i urzeka przede wszystkim partiami klawiszowymi, w pierwszym natomiast króluje jazz-rockowa – ocierająca się również o post-rock – gitara. Zdecydowanie mój ulubiony moment trwającej prawie godzinę płyty.

„Jazzpo!” oczywiście ma również momenty wolniejsze i bardziej nostalgiczne. Do takich należą niewątpliwie „Lot”, „Jedno jabłko mniej”, „Opary” i nabierający rozpędu, ośmiominutowy „Topniejący śnieg”, gdzie przyśpieszenie tempa powodują nakręcające się cały czas, niczym na karuzeli, dźwięki perkusji, klawiszy i gitary. Bez względu na to, czy „Jazzpo!” odkrywa przed słuchaczem swoje spokojniejsze oblicze, czy też proponuje stronę bliższą gitarowej psychodelii, nowy krążek sygnowany nazwą Jazzpospolita to pozycja godna polecenia i uwagi, kandydat do tytułu polskiej płyty roku (nie tylko w kategorii jazzowej!) oraz zbiór utworów, bez których – przynajmniej ja – nie wyobrażam sobie trwającej właśnie jesieni. (MAK)

Jazzpospolita „Jazzpo!”
(2014; Postpost)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2014-10-09 by in Recenzja and tagged , , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: