AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Pięć utworów muzycznych z książek Jerzego Pilcha

Sześćdziesiąt dwa lata temu w Wiśle urodził się polski pisarz Jerzy Pilch. Stali czytelnicy blogu oraz moi znajomi (co często idzie w parze) doskonale wiedzą, że pochodzący ze Śląska Cieszyńskiego literat to mój ulubiony autor. Z tej okazji właśnie poniższy wpis.

Jerzy Pilch (foto: PAP/Andrzej Rybczyński, polskieradio.pl)

Powieści, felietony, eseje, dzienniki – cała proza wychodząca spod ręki Jerzego Pilcha naszpikowana jest odwołaniami do innych sztuk. Autor polemizuje z innymi pisarzami, komentuje teksty innych redaktorów, chwali i gani za wywiady i recenzje. Wspomina książki, filmy, przedstawienia teatralne – to wszystko coś znaczy, kontekst wbrew pozorom nie pozostaje bez wyjaśnienia. Muzyka, jako jeden z przejawów szeroko pojętej sztuki, również występuje na kartach tej prozy. Być może nie z takim natężeniem, jak wcześniej wspomniane elementy kultury, ale jednak od czasu do czasu coś udaje się wyłowić. Oto pięć przykładów. (Kolejność prezentowanych kompozycji jest przypadkowa).

1. „Occhi spagnoli”
„Drugorzędna? Najwyższa pora powiedzieć: Jak nie pierwszorzędna, to bardzo fajna piosenkarka śpiewała. Occhi spagnoli. One tańczyły. Matka Polka i Zabita Królowa. Occhi spagnoli. Nawet dochodzący cały czas z podziemi łoskot maszyn drukarskich, a może starych motocykli szedł w tym rytmie. Nawet oddech siedzącego obok mnie Beniamina Bezetznego. Szatan oddychał, a w zasadzie dyszał coraz spazmatyczniej. (…) Bóg istniał i był, jak to, co wiedziałem i słyszałem: całkowicie bezinteresowny. Ludzkość zrzucała z siebie wynalazki bluzek i spódnic i przekraczała granice. (…) Nie dało się nawet powiedzieć, że tańczą na wynalazku stołu. Stół był jak one – ciałem niebieskim.” („Marsz Polonia”, Warszawa 2008, s. 149-150). A dlaczego w wykonaniu Milvy? Włoska piosenkarka zostaje bowiem wymieniona na jednej ze stron książki „Marsz Polonia”, stąd taki, a nie inny wybór.

2. „Czarodziejski flet”
Nie będę ukrywał, że „Marsz Polonia” to moja ulubiona książka w dorobku Pilcha. Traf chciał, że znajduje się w niej sporo odwołań do muzyki, stąd też kolejny cytat z tejże powieści: „Wspomnienia koiły nerwy na krótko, ale bez konsekwencji; muzyka dawała wytchnienie długie i głębokie, ale z konsekwencjami koszmarnymi: pustka po Czarodziejskim flecie bywa nie do zniesienia (…). Mimo to ciągnęło mnie do najwyższej spośród sztuk jak jasny gwint, ciągnęło mnie do słuchania jak kiedyś do picia. Pociąg ten odzwierciedlał się w moim życiu miłosnym: muzyczne w nim przeważały muzy.” („Marsz Polonia”, s. 8).

3. „Trio fortepianowe B-Dur op. 99”
Jeśli „Czarodziej” był przedsmakiem „Lolity” Nabokova, to „Monolog z lisiej jamy” jest tym samym dla najsłynniejszej chyba książki Pilcha – „Pod Mocnym Aniołem”. Alkohol wręcz paruje z kolejnych kartek, czytając kolejne zdania, literki same zlewają się i zamazują, a odkładając książkę na półkę czuć możemy się, jakbyśmy odstawiali tam pustą butelkę po żołądkowej. „Tu lądowałem po wielodniowych straszliwych nadużyciach, jakich dopuszczałem się na samym sobie. Tu dochodziłem do siebie. Tu powracałem do świata. (…) Pierwszego dnia leżałem w ciemnościach i powstrzymywałem wewnętrzne dygoty. Drugiego dnia zapalałem światło i czytałem literaturę popularną. Trzeciego dnia słuchałem Schuberta i gdy w słuchaniu Schuberta dochodziłem do Tria fortepianowego B-Dur op. 99, oznaczało to, iż jestem zdrów.” Muzyka Mikołaja Trzaski z niedawnej ekranizacji powieści „Pod Mocnym Aniołem” nie była zła, ale osobiście wolałbym takie kompozycje w tle. („Monolog z lisiej jamy”, 1996, s. 15-16).

4. „Enjoy The Silence”
Jak widać muzyka klasyczna dominuje w zestawieniu, ale na kartach prozy Jerzego Pilcha pojawiają się również wykonawcy bardziej współczesnych gatunków, np. Depeche Mode. „Moja mania zostania papieżem znacznie zelżała jesienią 1990, kiedy to ze stelażu przed kioskiem pana Śliwki ukradłem pierwszy numer polskiej edycji pisma Popcorn z zespołem Depeche Mode na okładce. Rzecz jasna nie było tak, że grzech złodziejstwa wyzwolił mnie z obłędu świętości, a obsesję zostania papieżem zastąpiła obsesja zostania członkiem Depeche Mode.” („Miasto utrapienia” 2004, s. 174). Niech zatem zabrzmią popularni Depesze.

5. „Wariacje Goldbergowskie”
Wracamy do klasyki. „Stylizacja na gotyk jest wprawdzie absurdalna, ale daje efekt dostojeństwa, dostojeństwo zaś jest zasadą. Kiedy przekraczam próg firmy, przywdziewam maskę dostojeństwa, kiedy wydaję polecenia pani Ilonie i pani Iwonie, jestem niezwykle dostojny (obie podobają mi się wściekle i im wścieklej mi się podobają, z tym wynioślejszym chłodem wydaję im polecenia), kiedy przy dźwiękach Wariacji Goldbergowskich w wykonaniu Glenna Goulda przyjmuję klientów, jestem samym dostojeństwem, jestem personifikacją dostojeństwa, jestem bogiem dostojeństwa.” Posłuchałem i… faktycznie – czułem się dostojniej. („Biuro pisania nekrologów i wspomnień pośmiertnych”, w: Bezpowrotnie utracona leworęczność, 2000, s. 63). (MAK)

About Mateusz "Axun" Kołodziej

tarnowianin, nauczyciel języka polskiego, autor książki „Utwór muzyczny jako środek dydaktyczny na lekcji języka polskiego”, bloger muzyczny, fan koszykówki, żużla i prozy Jerzego Pilcha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2014-08-10 by in Posłuchaj and tagged , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d bloggers like this: