AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Relacja/Foto: Muzyczny finał Juwenaliów Tarnowskich 2014

Świetny koncert Vavamuffin, stosunkowo duża frekwencja na Braciach Figo Fagot przy jednoczesnym małym zainteresowaniu całą imprezą ze strony mieszkańców miasta – tak w skrócie można podsumować muzyczny finał Juwenaliów Tarnowskich 2014.

Zespół Wasabi (foto: materiały prasowe)

Juwenalia Tarnowskie 2014 trwały cztery dni, w trakcie których na studentów oraz mieszkańców małopolskiego miasta czekał szereg atrakcji. Wszystko rozpoczęło się 15 maja, kiedy bezpośrednio przed IV Juwenaliowym Przedwieczorem Kabaretowym w Tetrze im. Ludwika Solskiego przedstawiciele żaków przejęli symboliczne klucze do miasta. Dzień później, w piątek, odbyła się kolejna już edycja Nocnego Maratonu Filmowego połączonego z mini koncertem Tarnowskiej Młodzieżowej Orkiestry Kameralnej „Divina In Misericordia”. Dodatkowo w każdy wieczór tegorocznej edycji Juwenaliów w najstarszym tarnowskim klubie Blue Velvet miały miejsce imprezy studenckie (dwukrotnie łączone z tzw. live actami). Do tego zawody sportowe, rajd rowerowy dla czytelników, gokarty, paintball, kręgle. Głównym wydarzeniem był jednak muzyczny finał, który w niedzielę, 18 maja, zamknął cykl wydarzeń pod juwenaliowym szyldem. W ramach koncertu wystąpili m.in. grupa Vavamuffin, duet Bracia Figo Fagot oraz lokalni wykonawcy.

Chociaż wśród organizatorów Juwenaliów Tarnowskich znajdzie się kilku moich znajomych (oczywiście serdeczne pozdrowienia), muszę pozostać obiektywny i napisać również kilka gorzkich słów. Studencka impreza AD 2014 pod względem frekwencji była chyba najsłabsza od kilku lat (piszę „chyba” ponieważ opieram się na zwodniczym oku; prawdę poznamy dopiero po zliczeniu sprzedanych biletów). Co miało na to wpływ? Wydawać by się mogło, że głównym czynnikiem był line up. Upierałbym się jednak, że dobór wykonawców nie był aż tak istotny. Przykładowo Bracia Figo Fagot zgromadzili pod sceną większą liczbę fanów niż artyści, którzy w latach poprzednich występowali o podobnej porze (mniej więcej godzina 18.). Nie jestem fanem duetu i z lekkim niedowierzaniem patrzyłem na ludzi, którzy na pamięć znali „Heteromagnes”, „Bożenkę” czy „Wóda zryje banię”. Co było dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem, na występ BFF w okolicach sceny zebrali się przedstawiciele naprawdę różnych subkultur i środowisk (metale, hipsterzy, skejci) w różnym wieku, w dredach, uczesani w przedziałek, łysi, w czapkach z daszkiem do tyłu, rurkach i szerokich dresowych spodniach. Przekrój stylów, różnych światopoglądów i życiowych doświadczeń połączyła muzyka disco i okrzyk „kto nie skacze jest pedałem”.

Juwenalia Tarnowskie 2014 (foto: materiały prasowe)

Jak antymagnes na publikę zadziałała formacja Sayes. Wywodząca się z Tarnowa grupa zwyczajnie przejadła się lokalnym słuchaczom. Okres mniej więcej ostatnich dwóch lat, kiedy to zespół zdążył zaprezentować się w programie telewizyjnym „Must Be The Music” oraz zagrać na większości istotnych plenerów w rodzinnym mieście (Zde(a)rzeniach 2012 i Juwenaliach Tarnowskich 2013), nie przyniósł niczego nowego. Grupa przez cały okres prezentuje ten sam repertuar, który grany enty raz przed tymi samymi odbiorcami zwyczajnie nie chwyta. Doskonale było widać to w niedzielne popołudnie, kiedy spora część osób zgromadzonych na stadionie Błękitnych, zamiast zostać pod sceną, skierowała kroki do części gastronomicznej, gdzie raczyła się kiełbaską z grilla i regionalnym piwem serwowanym przez sponsora imprezy. Nie dziwi mnie to wcale. Sam większość występu Sayes przegadałem ze znajomymi na tzw. backstage’u.

Zespół Vavamuffin (foto: materiały prasowe)

Nie zawiodła na szczęście formacja Vavamuffin. Ta nazwa to marka sama w sobie. Cztery studyjne płyty, krążek z remiksami, album koncertowy – wszystko utrzymane na dobrym, wysokim poziomie. Mieszanka raggamuffin, dancehallu i dubowych brzmień okazała się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Pablopavo zachwycał głosem i flow, Reggaenerator podkręcał nawijkę do zawrotnego tempa, a Gorg wspierał to wszystko niskim wokalem. Do tego zespół instrumentalistów (perkusja, gitary, klawisze) i gramofony, które wypełniały płaszczyznę muzyczną zmuszając ludzi do bujania głową i biodrami, machania rękami, skakania, skandowania oraz śpiewania razem z zespołem. Nikt nie stał w miejscu – nawet moja koleżanka, która na koncercie pojawiła się przy wsparciu dwóch kul ortopedycznych. Tak działa po prostu muzyka Vavamuffin. Skończyło się co prawda na jednym bisie, ale gdyby grupa miała zagrać wszystkie swoje hity, występ potrwałby zapewne ponad trzy godziny.

Co niestety smuci, pomimo doskonałego koncertu, warszawski zespół nie zdołał zgromadzić pod sceną tak dużej liczby słuchaczy, jak gwiazdy poprzednich edycji Juwenaliów (np. Grubson, happysad). Nie winiłbym jednak wykonawcy. To po prostu efekt mniejszej frekwencji, która dotknęła całą imprezę. Imprezę, która w tym roku po raz pierwszy mogła potrwać dłużej niż do godziny 22., która w latach poprzednich była zmorą organizatorów, ponieważ rzadko kiedy udawało się zakończyć występy idealnie co do minuty. Fakt tak szybkiego kończenia Juwenaliów był także negatywnie postrzegany przez osoby uczestniczące w koncertach. Tym bardziej zdziwiła mnie sytuacja, kiedy przed hip-hopową częścią, tłum pod sceną z każdą chwilą robił się coraz mniejszy. W czym widzę problem? W doborze wykonawców. Lajt (który wykorzystał okazję i… oświadczył się swojej partnerce; ot, taka niemuzyczne dygresja), Kuba Knap i LJ Karwel, pomimo raperskiego talentu, nie są gwiazdami, które mogłyby „związać” publikę ze sceną, zmusić ją do pozostania i aktywnego uczestnictwa w koncercie. Te niecałe sto osób (garstka, jak na plener!) machające łapami świadczy o tym doskonale. Na tę chwilę to raperzy, którzy sprawdzać będą się w roli supportu przed artystą z większym dorobkiem lub zapełnią mały klub solowym koncertem (chociaż w Tarnowie, jak uczy mnie historia, i z tym były problem). Niemiłym okazał się incydent z policją, która nakazała zakończenie koncertu Kuby Knapa w związku z późną porą. Nie podejmuję się jednak opisania wydarzenia, ponieważ wcześniej opuściłem teren stadionu i całość znam tylko z „drugiej ręki”.

Kuba Knap (foto: materiały prasowe)

Harmonogram, który początkowo uważałem za dobry prognostyk, okazał się niestety niewypałem. To właśnie w kolejności prezentujących się zespołów (najlepszych trzeba jednak zawsze zostawiać na koniec) i w niepotrzebnym udziale zespołu Sayes (ale mniejsza już o to – później będzie, że się czepiam chłopaków) widziałbym główne wady weekendowej imprezy.

Na scenie w niedzielne popołudnie pojawiły się również dwa młode lokalne zespoły: Need More Clouds oraz Wasabi (zwycięzca pierwszego Tarnowskiego Przeglądu Muzycznego), które zagrały na samym początku dla praktycznie pustej zielonej murawy (debiutanci zawsze płacą frycowe; takie doświadczenie również będzie procentowało). Bezpośrednio po koncercie Vavamuffin taneczny show dała grupa Eve Crew. Młodzi, utalentowani, pełni pasji ludzie. Ich sześciominutowy pokaz by jednym z jaśniejszych punktów finału święta tarnowskich żaków.

Juwenalia Tarnowskie 2014 (foto: materiały prasowe)

Tegoroczna edycja Juwenaliów Tarnowskich była czwartą organizowana przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową. Jak powiedział podczas kwietniowej konferencji prasowej rektor uczelni, Stanisław Komornicki, nie wyobraża on sobie sytuacji, w której Juwenalia miałyby się nie odbyć. Mam nadzieję, że mniejsza frekwencja podczas niedzielnych koncertów nie wpłynie na zmianę tego zdania. Warto jednak, tak na wszelki wypadek, wypowiedź tę przypomnieć również za rok. (MAK)

Zdjęcia: materiały prasowe organizatora.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

2 comments on “Relacja/Foto: Muzyczny finał Juwenaliów Tarnowskich 2014

  1. Gosia
    2014-05-20

    zgadzam się z relacją. BFF zagrali nadspodziewanie dobrze. typowe disco, ale można było się pośmiać i poskakać ze znajomymi. Vavamuffin, na których przyszłam nie zawiedli. szkoda tylko, że nie wyszli po koncercie do ludzi. razem z koleżankami liczyłyśmy na zdjęcie z Pablo <3 Sayes porażka – nie wiem dlaczego w tym mieście tak usilnie wpycha się ich na afisz. może i było mało ludzi, ale przyszli sami sympatyczni więc atmosfera była dobra. i wbrew temu co się mówi, że impreza dla gimbazy, widziałam wielu studentów i osoby niestudiująca ale będące w wieku 20plus jak ja. za rok proszę coś z rocka i wszyscy będą zadowoleni :)

  2. HWDP
    2014-05-20

    Lajt, Karwel i Knap spoko występ. kiepska pora ale zostali najwytrwalsi. elo i HWDP!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: