AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Spinache „Spinache”

W najbliższą sobotę, 17 maja, do sklepów muzycznych trafi nowa płyta Spinache’a. Zapraszam do sprawdzenia przedpremierowej recenzji tego tytułu.

Od debiutanckiej płyty Spinache’a wydanej w 2002 roku zmieniło się bardzo wiele. Wystarczy spojrzeć na okładki obu wydawnictw. Basen, dmuchany materac, kolorowy drink i szerokie dresowe spodnie zamienione zostały na dopasowaną białą marynarkę, wystylizowaną fryzurę i okulary w modnych oprawkach. Poligrafia to tylko sygnał, jaki Paweł Grabowski wysyła do słuchaczy. Muzyka zawarta na srebrnym krążku jest jego rozwinięciem.

Spinache (foto: materiały prasowe)

Na dzień dobry Spinache serwuje instrumentalne „Intro”, które wprowadza w klimat tego, na co odbiorca natknie się w dalszej części. Następnie łodzianin stawia na singiel „Piję życie do dna”. Kompozycja, która przez ostatnie kilka tygodni została dobrze poznana przez słuchaczy, nawiązuje częściowo do zmian, jakie zaszły w życiu artysty („Popatrz, co wyrosło z tego szczyla / W dół kilka kilo, świadomy fat killa / Z korzyścią chudych i grubszych lat bilans”). Radość z życia, czerpanie z niego pełnymi garściami – na tym w chwili obecnej skupia się raper. Ten autobiograficzny motyw wraca później jeszcze w kilku momentach (np. „Ty tak jak ja”, „Zapisz”), przeplatając się zgrabnie z klubowymi, opartymi na syntezatorach utworami, z których wyróżniają się „Hamulce”, „Jak roluję” i „Podpalamy noc”. Co ciekawe, ten ostatni tytuł przed premierą płyty zaprezentowany został w dwóch wersjach: z gościnnym udziałem Reda oraz w remiksie ze zwrotkami 2stego, Gedza i Kajmana. Żadna z nich nie znalazła się jednak na albumie nawet jako tzw. bonus track.

Spinache bawi się muzyką. Być może po sprawdzeniu płyty nie odniesiemy takiego wrażenia (dość nostalgiczny i melancholijny wydźwięk niektórych utworów może fałszować ten obraz), jednak po obejrzeniu wywiadu z „Raptime Live” kwestia ta nie pozostawia żadnych wątpliwości. „Spokojnie biorę oddech, wybieram tylko to, co ze mną zgodne” rapuje w jednym z kawałków, co ma przełożenie na wydźwięk całego krążka.

Stylistyka, w jakiej Spinache zdecydował się utrzymać swój nowy album, pociąga za sobą użycie charakterystycznych dla niej elementów. Na imiennym albumie ex-członka Obozu TA pojawiają się zatem modne hashtagi i częściowe przyśpieszenia. W przypadku tych pierwszych należy pochwalić łodzianina za ich ciekawe i przemyślane użycie. Słuchając kolejnych utworów nie odniosłem wrażenia zbytniego skupiania się nad eksploatowaniem tego rodzaju tekstowych rozwiązań, co zdarza się niestety innym przedstawicielom nadwiślańskiej rapgry. Występujący zmienny flow, wsparty nienaganną dykcją (co zawsze było u Spinache’a elementem wyróżniającym go spośród reszty raperów) i tembrem głosu, dobrze współgra z bitami, podtrzymują klimat płyty, wprowadzając również widoczną (słyszalną!) różnicę, co na tle reszty sceny wypada po prostu dobrze (żeby nie powiedzieć bardzo dobrze).

W warstwie muzycznej rządzą syntezatory i połamana perkusja połączone z wyraźną linią basu. Akcentowane to tu, to tam funkowe brzmienia zmuszają do bujania głową, a noszący znamiona lavoholizmu numer zamykający płytę sprawia, że wciśnięcie przycisku replay przyjdzie nam z dużą łatwością. Słychać, że Spinache dobrze czuje się na wyprodukowanych przez siebie bitach (ukazuje to szczególnie kawałek „Zapisz” oparty głównie na wspomnianej już perkusji). Kolejne utwory wydają się przemyślane – zarówno w przypadku płaszczyzny muzycznej, jak i tekstowej. Trochę gorzej odnajdują się za to zaproszeni na płytę goście: Proceente niby idealnie pasuje do leniwej stylistyki w „CU”, ale jego zwrotka szczególnie nie porywa, a śpiew Mimi w „Zapisz” wydaje się dograny nieco na siłę (chociaż uzupełnienie podkładu jej wokalizą wychodzi koniec końców na plus). Duet Ortega Cartel i Frank Nino pojawiający się w numerze „LavoLavo” to już jednak zupełnie inna bajka. Żywsza stylistyka kawałka bardziej sprzyja tutaj Piterowi i Patr00.

Technika to kolejny punkt, przy którym należy zapisać dodatnią notę. Spinache’a, który nigdy nie był raperem wybitnym, po drugim solowym albumie również nie postawimy w jednym rzędzie z czołówką krajowej sceny (Ten Typ Mes, VNM, Te-Tris, Zeus, Łona). Postęp docenić jednak trzeba, tym bardziej w dobie, kiedy wielu weteranów sceny serwuje fanom papkę rodem sprzed sześciu-siedmiu lat. Gościnna zwrotka w „Gdzie jest M?” była zwiastunem progresu, autorski krążek potwierdza natomiast tylko dobrą formę. Spinache uspokaja, wprowadza w wolniejszy klimat, stawia na chill, co tylko pomaga w utrzymaniu dobrego wrażenia. Nudzić może tylko trochę zbytnia liryczność czy wręcz przeromantyzowanie niektórych tekstów (ktoś tutaj naczytał się chyba za dużo młodopolskiej poezji albo nasłuchał Drake’a).

Strasznie obawiałem się tej płyty. Spinache na okładce wygląda niczym Pitbull, w drugim wideoklipie do złudzenia przypomina Justina Timberlake’a, a muzycznie single odsyłają do klimatów znanych z numerów Drake’a i Kendricka Lemara. Kolejny raz jednak okazało się, że wydawanie osądów przed sprawdzeniem całego materiału mija się z celem. Imienna płyta łódzkiego rapera i producenta ostatecznie okazuje się całkiem przyjemnym zestawem jedenastu utworów. A spieranie się o flow i sound? Nie róbmy tego, bowiem w takim cyrku odnajdzie się już tylko clown. (MAK)

Spinache „Spinache”
(2014; UrbanRec)

Advertisements

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2014-05-14 by in Recenzja and tagged , , , , .

Jestem na Zblogowani.pl!

zBLOGowani.pl
%d blogerów lubi to: