AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Mikrobi.t „Binary Beats”

W marcu tego roku zespół Mikrobi.t wydał płytę pt. „Binary Beats”. Materiału, który jest próbą połączenia fascynacji brzmieniem analogowej elektroniki i sceny improwizowanej, doczekał się recenzji na blogu.

„Binary Beats” to osiem kompozycji (w zasadzie siedem, ponieważ jedna z nich pojawia się na płycie dwukrotnie – w wersji oryginalnej i z wokalem Michała Kowalonka), które z miejsca kwalifikują się do grupy słuchanych częściej niż „raz na ruski rok”. Poznańskie trio nie robi wprawdzie niczego odkrywczego (o czym szerzej w dalszej części tekstu), jednak zaprezentowana na krążku muzyka z pograniczna elektroniki i jazzu utrzymana jest na dobrym poziomie, przez co nie można się do formacji Mikrobi.t tak zwyczajnie i po polsku przyczepić.

Mikrobi.t (foto: Mariusz Lis/materiały prasowe)

Może się wydawać, że zestawienie ze sobą elektroniki (tutaj spod znaku IDM, momentami ambientu, progresywnego grania czy muzyki technicznej) i jazzowych dźwięków będzie się gryzło. I faktycznie, słuchacz nie obcujący z taką muzyczną formą na co dzień może mieć małe opory przed wysłuchaniem „Binary Beats” do końca. Być może w lekkiej dezorientacji wyłączy płytę w połowie, robiąc tym samym jeden z większych błędów w swoim muzycznym życiu. Materiał zawarty na debiucie tria Mikrobi.t należy bowiem do tych, które sprawdzić należy od A do Z – bez skipowania, ale i bez zatrzymywania się na dłużej przy konkretnym utworze (a przynajmniej nie na początku znajomości). Każdy taki zabieg mógłby wprowadzić zamęt i niepewność co do kolejnych elementów Mikrobi.towej układanki. Pod powierzchownym chaosem dźwięków, kryje się tutaj bowiem piękna hybryda nowoczesności i klasyki, elektronicznych, zrodzonych przez syntezator, loopowanych fragmentów i jazzowych dęciaków (saksofon, trąbka), które mieszają się niekiedy ze stylistyką odjechanego fusion. Różnorodność, która okazuje się muzycznym efektem końcowych projektu, wyłania się na pierwszy plan, stając się znakiem charakterystycznym krążka.

Słuchając „Binary Beats” poznańskiemu projektowi Mikrobi.t zarzucić można brak oryginalnego spojrzenia na muzykę. Faktury dźwiękowe w kolejnych utworach przywodzą na myśl brytyjski projekt Plaid, Laurenta „Choice’a” Garniera czy też duet złożony z Kida Dramy i Alexa Greena, a wersja „XYZ free diving” z gościnnym udziałem wokalisty Myslovitz przywołuje u mnie skojarzenia z dokonaniami innego polskiego zespołu, SoundQ. To nie zarzuty plagiatów czy kserowania. Bardziej powiedziałbym tutaj o swego rodzaju inspiracjach, braku możliwości rozwinięcia muzyki rozwiniętej już niemal do ostatecznych granic i postawieniu na – używając nomenklatury sportowej – sprawdzonego konia. Zostawiając jednak fakt ten na boku, przy jednoczesnym skupieniu się na pozytywach, okazuje się, że debiutancka płyta Mikrobi.t to pozycja, której warto poświęcić nieco więcej czasu, a ten z pewnością nie zostanie uznany za stracony. (MAK)

Mikrobi.t „Binary Beats”
(2014; wydanie własne)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2014-05-03 by in Recenzja and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: