AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Black Perfume „Histeria EP”

Na początku lutego tego roku zespół Perfume zadebiutował mini albumem zatytułowanym „Histeria”. Recenzja krążka w dalszej części wpisu.

Black Perfume (foto: materiały prasowe)

Na epce zespół zawarł pięć utworów. Całość rozpoczyna piosenka „Przypływ chwil”, która już na wstępie wita się ze słuchaczami mocnymi dźwiękami zwiastującymi rockowy pazur materiału. Ciężkie gitary oraz energiczna perkusja, które wprowadzają rockowy klimat, wcale nie wykluczają liryczności z jaką do czynienie mamy w dalszej części płyty. Ta dwutorowość materiału zawartego na „Histerii” możliwa jest dzięki samym muzykom, którzy umiejętnie grają fragmenty „głośniejsze” i „cichsze” oraz wokalistce Paulinie Aftanas. Jej warunki głosowe sprawiają, że na płycie dostajemy również prezent w postaci nieco spokojniejszych, można nawet rzec – radiowych piosenek. Zaznaczam: słowo radiowych nie oznacza tutaj niczego negatywnego. Ten zestaw ma w sobie potencjał i wartość, które dostrzeżone powinny zostać przez szeroko pojmowane media – z naciskiem na rozgłośnie radiowe i telewizyjne kanały muzyczne (o ile takowe jeszcze istnieją; na marginesie: pamiętacie te czasy, kiedy na MTV emitowane były same wideoklipy?). Mocny, ale zarazem noszący znamiona subtelności wokal daje wiele możliwości – i co najważniejsze możliwości, które zostały z myślą o epce sprawnie wykorzystane. Przykładem na powyższe słowa kawałki „Na nowo” i – o ironio – „Słowa” właśnie. Ogromny plus za polskojęzyczne teksty, od których sporo krajowych zespołów w ostatnim czasie po prostu ucieka.

Materiał Black Perfume nie przynosi może rewolucji w rockowej myśli producenckiej. Zespół epką udowadnia, że nie trzeba sięgać po nowatorskie rozwiązani – wystarczy zrobić coś dobrze na sprawdzonych patentach i to jest już pozytywne. Oczywiście każdy ze słuchaczy czy krytyków muzycznych oczekuje od kolejnych debiutujących wykonawców, że ci dokonają czegoś wielkiego i już na pierwszej płycie pokażą nowe kierunki w muzyce. Przykro mi, nie każdy jest Hendrixem, The Smiths czy The Velvet Underground. Poza tym mamy już 2014 rok – czy w muzyce rockowej zostało jeszcze coś do wymyślenia? Jeśli tak, to niewiele.

W zasadzie jedynym minusem tego materiału jest brak przysłowiowego podstawienia „kropki nad i”, takiego zaakcentowania swojego stylu, charakterystycznej cechy, po której od razu rozpoznawalibyśmy wrocławski zespół. Jest to jednak niedociągnięcie możliwe do wybaczenia. Wszak „Histeria EP” zawiera tylko pięć utworów i jest debiutem grupy. Krążek doskonale sprawdzający się jako preludium do czegoś większego, co – mam nadzieję – już niedługo będzie nam dane usłyszeć. Osobiście czekam. Już od teraz. (MAK)

Black Perfume „Histeria EP”
(2014; wydanie własne)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2014-03-09 by in Recenzja and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: