AxunArts

o muzyce od 2005 roku

[Podsumowanie 2013 roku] Najlepsze polskie płyty z coverami

Zestawienie najlepszych polskich płyt z coverami zdominowały wokalistki. Trzy na pięć albumów, jakie postanowiłem wyróżnić, to dzieła pań. Zapraszam do sprawdzenia kolejnej części podsumowania 2013 roku.

1. Natalia Przybysz „Kozmic Blues” (Warner)
Czekam na autorską płytę Natalii Przybysz, która zagości w moim odtwarzaczu na dłużej i jak do tej pory doczekać się nie mogę. Wcześniejsze solowe krążki wokalistki okazywały się jedynie płytami „na miesiąc”. Z „Kozmic Blues” jest inaczej, ale co z tego, skoro na płycie tej znajdziemy tylko jeden autorski kawałek Natu? Cała siła albumu tkwi w repertuarze Janis Joplin i tym, że nad jego produkcją czuwał unoszący się gdzieś duch piosenkarki. Owszem, to Przybysz trzeba chwalić za soulową interpretację, która sprawiła, że płyta nie jest kolejną kserokopią stylu Joplin. To Przybysz uniknęła błędu chęci prześcignięcia oryginału. To Przybysz z zespołem skupiła się raczej na przetworzeniu piosenek i zagraniu ich od nowa. To Przybysz w selekcji utworów sprytnie uniknęła standardów i hitów, z którymi Joplin kojarzona jest niemal automatycznie. To w końcu Przybysz zadbała, aby klimat odpowiadał zarówno rhytm and blusowym standardom oraz współczesnym brzmieniom. Za to wszystko pochwały należą się właśnie samej wokalistce, jednak bez doskonałego materiału Janis Joplin wszystko to byłoby niemożliwe do zrealizowania. “Kozmic Blues” okazuje się w rezultacie oczywiście świetną płytą, ale jednocześnie jest dowodem na to, że Amerykanka była wielką artystką, a utalentowany muzyk bez trudu dokona właściwej interpretacji jej twórczości. Jakkolwiek wszystkie te słowa zabrzmiały, puenta jest jedna: pani Natalii gratulujemy świetnej roboty.

2. Aga Zaryan „Remembering Nina & Abbey” (Parlophone Music)
Lubię taki jazz: klasyczny, wokalnie bez skazy, monumentalny brzmieniowo, ale zagrany jednocześnie z lekkością. Aga Zaryan to klasa sama w sobie i płyty słabej nagrać po prostu nie mogła. To że na materiał wybrała piosenki Niny Simone i Abbey Lincoln było jej kaprysem. Ale takie wokalistki, jak Polka, mogą sobie na to pozwolić. Stoi za nią bowiem talent, który dobrze wykorzystany, niczym Midas dotykiem, wszystko zamieni w złoto.

3. Jacek Dewódzki & Kontrabanda „Live in the Small Room” (wydanie własne)
Rrock’n’rollowa tradycja hołduje graniu coverów. Presley na swojej debiutanckiej płycie śpiewał kawałki pierwotnie wykonywane przez Raya Charlesa i Little Richarda, a legendarni The Rolling Stones zaczęli podbijać serca fanów piosenkami Marvina Gaye’a, Slima Harpo i Nat King Cole’a. Dewódzki, Paprot, Dzień i Kacprzak również poszli tą drogą. Mając radość z grania starszych rzeczy, ze spokojem przygotowują się do zarejestrowania studyjnej płyty z własnymi kompozycjami. Recenzja.

4. Martyna Jakubowicz „Burzliwy błękit Joanny” (Universal)
Joni Mitchell nad Wisłą nie jest może artystką bardzo znaną, jednak ci, którzy sięgają po jej nagrania, z pewnością chwalą sobie ten charakterystyczny styl, warsztat i klimat. Martyna Jakubowicz na swojej nowej płycie postanowiła przybliżyć sylwetkę amerykańskiej wokalistki prezentując polskojęzyczne wersje jej utworów. Podobnie jak Natalia Przybysz, Martyna nie sięgnęła po szlagiery. Na „Burzliwym błękicie Joanny” znajdziemy w zasadzie przekrój tego, co Mitchell śpiewała przez lata – od lat 60. aż po ostatni autorski materiał. Po płycie „Tylko Dylan” Jakubowicz zarzekała się, że już nigdy więcej nie sięgnie po czyjś repertuar. Niekonsekwencja w tym przypadku godna pochwały.

5. Marek Dyjak „Kobiety” (Kayax)
W 2011 roku ukazała się solowa płyta Dyjaka, zatytułowana “Moje fado”, którą wokalista wrócił do tzw. muzycznego obiegu. Rok 2013 przyniósł kolejny materiał – tym razem pełen coverów. Album „Kobiety” to zbiór ciekawych interpretacji utworów słowno-muzycznych, które w przeszłości popełniły i/lub wykonywały panie (przez Agnieszkę Osiecką, Magdę Umer, aż po Katarzynę Nosowską i Edytę Bartosiewicz). Interesujące spojrzenie na znane piosenki, które okraszone męskim, chrapliwym wokalem Dyjaka zyskują zupełnie nową jakość. (MAK)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: