AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: New Bone „Destined”

Trzecia płyta w dorobku zespołu New Bone zatytułowana „Destined” ukazała się w 2012 roku nakładem wydawnictwa CM Records. Zapraszam do sprawdzenia recenzji krążka.

Kwintet New Bone w zależności od okoliczności i potrzeb rozrasta się nawet do septetu. W każdym razie album „Destined” nagrany został w składzie pięcioosobowym z gościnnym udziałem dwóch muzyków: perkusisty Jana Pilcha i saksofonisty Tomasza Grzegorskiego. Z połączenia talentów lidera, autora wszystkim kompozycji Tomasza Kudyka (powoli dorównującemu nazwisku i pozycji ojca, również muzyka) i reszty instrumentalistów otrzymaliśmy album zawierający osiem ciekawych utworów.

„Destined” to w stu procentach akustyczne granie spod znaku tzw. modern jazzu, sięgające inspiracjami do klasyki spod znaku chociażby Billy’ego Harpera czy Wayne’a Shortera. W pełni autorskie kompozycje nie są pozbawione charakterystycznych dla tego gatunku elementów, takich jak improwizacja, swingowe brzmienie i klimatyczny groove. Wszystko to zsynchronizowane, współgrające ze sobą. W niektórych momentach, jak chociażby partie solowe, na powierzchnię „wychodzi” doświadczenie poszczególnych członków grupy zbierane nie tylko w ramach projektu New Bone, ale także innych formacji. Trudno jednoznacznie i z czystym sumieniem wskazać kogoś, kto dzięki swojej grze wyróżnia się spośród reszty zespołu. Siłą tego materiału jest kolektyw tworzony przez muzyków.

Trzecia płyta w dyskografii New Bone w pierwszej kolejności będzie mi się kojarzyć z numerem „Altanowa 18”, którego melodia jest spod znaku tych, które wchodząc raz do głowy, pozostają tam na stałe. Pozytywnie wypada również kompozycja „Like Me”, której głównym atrybutem jest rozpoczynający, bardzo nastrojowy dźwięk fortepianu. W zasadzie na wydanym w 2012 roku krążku brakuje tylko przysłowiowej kropki nad i, czegoś, co sprawiłoby, że po płytę sięgałbym jako słuchacz częściej niż od „czasu do czasu”. „Destined” jest bowiem zbiorem dobrze zagranych melodii, do których trudno jest się przyczepić od strony technicznej. Jednocześnie, poza wspomnianymi w tym akapicie utworami, mało znajdziemy tutaj momentów, dzięki którym o albumie zespołu New Bone można by mówić w kategoriach fonograficznego hitu. Fragmentów będących iskrą zapalającą lont długofalowego zainteresowania materiałem na srebrnym krążku brak, a to one przemawiają przecież od wieków za muzyką ponadczasową. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

New Bone „Destined”
(2012; CM Records)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2013-12-28 by in Recenzja and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: