AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Gold Song #196: „Forever, For Always, For Love”

Na sukces, chociażby w koszykówce, danej drużyny pracują wszyscy, jednak zawsze największe brawa zbierają liderzy teamu. Tzw. „druga linia” pozostaje w cieniu. Używając tej sportowej metafory chcę przypomnieć o pewnej amerykańskiej wokalistce, która od ponad dwudziestu lat jest obecna na scenie, ale jej nazwisko często bywa – niesłusznie – pomijane.

Lalah Hathaway wielką gwiazdą może nie jest. Wróć! Lalah Hathaway nie jest może aż tak rozpoznawalną gwiazdą, jak jej kilka koleżanek po fachu, swoje ostatnie triumfy święci głównie dzięki dwóm płytom Roberta Glaspera, jednak jej solowa twórczość nie jest wcale zła, a sprzedaż – przeważnie słaba – nagranych przez nią krążków nie świadczy o tym, że o pochodzącej z Chicago artystce należy milczeć.

Lalah Hathaway (foto: last.fm)

Czterdziestoczteroletnia dziś Hathaway talent odziedziczyła niewątpliwie po ojcu, Donnym Hathaway’u, autorze takich przebojów, jak chociażby „Where Is the Love” (w duecie z Robertą Flack) czy „Come Little Children”. Debiutowała w drugiej połowie 1990 roku imienną płytą (cóż za oryginalność nazwać pierwszy album własnym nazwiskiem, prawda?) utrzymaną w klimacie ówczesnego R&B. Materiał zauważono, jednak sam sukces nie był spektakularny. Ot, kolejna dobrze śpiewająca i dobrze rokująca czarnoskóra dziewczyna, jakich w Stanach Zjednoczonych mają na pęczki.

Druga płyta Hathaway przeszła praktycznie bez echa – piszę „praktycznie”, ponieważ o jakimś tam rozgłosie możemy mówić tylko przy okazji singlowego numeru „Let Me Love You”. Przełom przyniosła płyta nagrana wspólnie z amerykańskim pianistą jazzowym Joe Samplem. Materiał zatytułowany „The Song Lives On” ukazał się wiosną 1999 roku i nagrodzony został przez Billboard/BET On Jazz Award wyróżnieniem w kategorii Mainstream Jazz Album. Kolejne trzy solowe płyty wokalistki (ostatnia, „Where It All Begins”, na sklepowe półki trafiła w 2011 roku) nie powtórzyły już sukcesu krążka wydanego końcem lat 90.

Lalah na swoim koncie ma jedną piosenkę, która dotarła na szczyt amerykańskiej listy przebojów. Sukcesem tym poszczycić może się utwór „Forever, For Always, For Love”, który w 2004 roku uplasował się na pierwszym miejscu notowania US R&B Adult Airplay. Co ciekawe, numer ten to cover piosenki Luthera Vandrossa, za którą wokalista ten otrzymał w 1983 roku nominację do nagrody Grammy. Kompozycja w interpretacji Hathaway znalazła się na czwartej studyjnej płycie artystki zatytułowanej „Outrun the Sky”. (MAK)

Reklamy

About Mateusz "Axun" Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 2013-12-16 by in Posłuchaj and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: