AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Mesajah „Brudna prawda”

Początkiem czerwca tego roku do sprzedaży trafił kolejny solowy materiał Mesajaha. Lato to wręcz idealny okres dla muzyki reggae. Czy jesienią odbieramy takie brzmienia równie pozytywnie? Przed Państwem recenzja „Brudnej prawdy”.

Będę szczery: dotychczasowa solowa twórczość członka Natural Dread Killaz jest mi znana dość pobieżnie (zresztą jak większość wydawnictw sygnowanych nazwą jego rodzimej formacji). Dlatego też to, co usłyszałem na „Brudnej prawdzie” oceniam jako swego rodzaju tu i teraz – bez porównywania do wcześniejszych dwóch płyt wokalisty oraz umieszczenia na tle całego krajowego podwórka.

Mesajah (foto: Bartosz Maz/materiały prasowe)

„Brudna prawda” to trzecia solowa płyta Mesajaha. Zgodnie z moimi przewidywaniami, jak na materiał reggae przystało, traktująca o ciemiężeniu ludzi, Babilonie i niesprawiedliwości świata. Rozpoczynająca album piosenka „Ostateczny sąd” daje nadzieję na mało jamajski klimat całości. Stety (dla fanów rasta dźwięków), niestety dla mnie, już następująca po niej kompozycja tytułowa przywraca pociąg zwany „Brudną prawdą” na właściwe reggae-tory.

Lwia część płyty wypełniona jest tekstami-schematami charakterystycznymi dla tego gatunku muzyki. Zielona roślinka („Sensi”), polityka, niepotrzebna ingerencja rządu w sprawy obywateli, odrzucenie uprzedzeń, zaprzestanie kłamstw („Babilon”), kiepska sytuacja społeczno-gospodarcza panująca w Polsce („Ten kraj”) oraz reggae o tym, że reggae jest po prostu fajne („Lepsza połowa”) – to tylko część odfajkowanych na „Brudnej prawdzie” zagadnień, jakie znajdziemy w kanonie typowego rastamana. Do tego miłosne wyznanie („Wszystko co mam”) i kilka wspominkowych linijek dotyczących tworzenia muzyki („Nie zabije nas czas”). Nic odkrywczego. Ciekawie prezentuje się za to numer „Ludzie roboty” z gościnnym udziałem Abradaba. Reprezentant K44 wypada tu naprawdę dobrze, kolejny raz udowadniając, że jest jednym z niewielu polskich raperów odnajdujących się na riddimach. Sam utwór w rezultacie okazuje się najmocniejszym ogniwem płyty, a ironiczny tekst o niemogących samodzielnie żyć i myśleć ludziach, którzy zamiast mózgu mają kuskus, wywołuje – zapewne nie tylko u mnie – niemały uśmiech na twarzy.

Zgodnie z powiedzeniem, że reggae dobrze się robi, gorzej się słucha, „Brudna prawda” dla jej autora jest zapewne czymś w rodzaju powodu dumy; dla słuchacza natomiast – kolejnym na przestrzeni ostatnich lat przykrym zderzeniem z realiami krajowej sceny. Płyta wyłącznie dla fanów gatunku – z szumnych zapowiedzi trafienia jednocześnie w gusta miłośników rapu i dancehallu wyszło niestety niewiele. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Mesajah „Brudna prawda”
(2013; Urban Rec./Lou Rocked Boys)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2013-10-28 by in Recenzja and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: