AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Gedz „Serce bije w rytm”

„Serce bije w rytm” rapowym debiutem roku? Gedz nową gwiazdą krajowej sceny? Być może. Zapraszam do sprawdzenia recenzji płyty wydanej przy współpracy wydawnictw B.O.R Records i Urban Rec.

Gedz nie należał do moich ulubionych raperów, jacy zaprezentowani zostali szerszej publice dzięki akcji portalu Popkiller. Solowa epka „Ręka na pulsie” również nie dała mi wielu powodów do pozytywnych komentarzy. Pomimo tego twierdzę, że to trójmiejski raper nagrał najlepszy – jak do tej pory – album spośród Młodych Wilków. „Serce bije w rytm” to mocny kandydat do pierwszej dziesiątki najciekawszych hip-hopowych, krajowych płyt wydanych w 2013 roku.

Grrracz oraz SherlOck, którzy odpowiadają za większość podkładów na płycie, zadbali o jej współczesny styl i różnorodność. Płaszczyznę brzmieniową „Serca…” w pozytywny sposób odbiorą w szczególności fani stylistyk newschoolowej, mainstreamowej, klubowej, dubstepowej i trapowej, które tak naprawdę miały znaczący wpływ na resztę – z rapem samego Gedzem na czele.

Gedziula w kwestii składania rymów poczynił spory progres. Od czasów popkillerowej składanki zmieniło się wiele, a „Serce bije w rytm” na to najlepszym dowodem. Owszem, zdarzają się jeszcze numery-kalki, jak na przykład „Królowie nocy” i „Mówisz mi jak mam żyć”, gdzie Gedz przypomina nieco Pezeta, co sprawia, że oba numery zbliżają się bardzo do „Radia Pezet” (na marginesie: Borixon, pojawiający się gościnnie w pierwszym ze wspomnianych numerów, pokazuje gospodarzowi, jak powinno się nawijać na tego typu podkładach), ale całościowo album jest sporym krokiem na przód w karierze młodego rapera. Tekstowo album również wpisuje się we współczesną odsłonę rapu. Masa hasztagów, próby zabawy słownej, ale bez odkrywania Ameryki, dużo prostych rymów. W zasadzie, gdyby szukać najsłabszych punktów tego materiału, to – oprócz gościnnych zwrotek Jody, Vixena i Raka – byłyby nimi właśnie teksty gospodarza. Z drugiej strony, warstwa liryczna płyty idealnie wpasowuje się w jej luźny, muzyczny klimat. Bez błyskotliwości Łony, techniki Mesa i polotu Te-Trisa, ale z czuciem bitów, luzem i przebojowością, która okazuje się największym atutem Gedza.

„Nie jestem tu za wcześniej jak Spinache” nawija na początku swojej płyty Gedz. Zdecydowanie tak. Od czasów Małpy jeden z najlepszy rapowy debiut na krajowym podwórku, alternatywa dla przeciętnego rapowo-klubowego albumu Pezeta sprzed roku i materiał bijący o głowę masę tegorocznych wydawnictw sygnowanych ksywkami weteranów. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Gedz „Serce bije w rytm”
(2013; B.O.R Records/Urban Rec.)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2013-10-27 by in Recenzja and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: