AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Krzysztof Szolms „Stereotop II”

Tarnowski raper Krzysztof Szolms w okresie letnim zaprezentował swój nowy materiał zatytułowany „Stereotop II”. Płyta, której recenzję prezentuję w dalszej części wpisu, jest kontynuacją podobnie zatytułowanego krążka sprzed kilku lat.

Krzysztof Szolms, którego część słuchaczy kojarzyć może m.in. z duetu Burbon współtworzonego z Kowalem, autorskiej płyty „Stereotop” (2007) oraz kilku gościnnych zwrotek dogranych na płytach lokalnych raperów (m.in. Kity i Dziunka), w okresie tegorocznych wakacji powrócił z solowym materiałem. Płyta zatytułowana „Stereotop II” pojawiła się pięć lat po premierze wcześniejszego, podobnie zatytułowanego albumu.

Co cieszy, okres ten nie został zmarnowany, a rap Krzyśka zrobił zdecydowany krok do przodu. Ideału nie ma, ale najgorsze numery z materiału „Stereotop II” są lepsze od tych uznawanych za najlepsze na poprzedniej płycie. Niestety, Szolmsowi sporo brakuje do krajowej czołówki, a jego maniera rymowania niektórym odbiorcom może po prostu nie przypaść do gustu. Próby zmiany flow, przyśpieszenia tempa lub śpiewane refreny nie zawsze dają oczekiwany rezultat, a sam raper najlepiej wypada na bangerowych bitach i w około bragga’owej tematyce, jak chociażby w numerze „Wrócił”.

„Stereotop II” to w większości ukłon w stronę klasycznego brzmienia, chociaż na płycie znalazło się także miejsce na podkłady będące przykładem nowoczesnego podejścia do muzyki ze sporą ilością elektroniki („Paranoje”), jak i kreślenia tekstów z użyciem popularnych w ostatnim czasie hasztagów. Szczególnie dobrze „słucha się” samplowanych numerów („8” z gościnnym udziałem Spajka na niesamowicie bujającym bitem Tymono lub „Nie od dziś”) i sentymentalnego „Seven Pounds”, w którym Szolms porusza tematykę emigracji, jednoznacznie opowiadając się za pobytem w miejscu, gdzie „nauczył się robić dwutakt i sześciopak”. Problem jednak w tym, że większość z dziesięciu zawartych na płycie utworów, wygląda jak niedokończone projekty, około dwuminutowe kawałki, w których tekstowo wypowiedziane zostaje wystarczająco dużo, przy równoczesnym uczuciu ucięcia tematu w środku wypowiedzi. Za każdym razem mam wrażenie, że chociażby w „Paranojach”, „Ostatnim kawałku na płycie” i „Nie od dziś” brakuje przysłowiowej „kropki nad i”. Być może rozwiązaniem tego problemu byłyby gościnne zwrotki (dla porównania: utwory z szesnastkami Procenta czy Kity sprawiają o wiele lepsze wrażenie niż reszta materiału)?

Reasumując, Szolms wrócił na ciekawych bitach (Tymono, Pan M, Slide i Dziunek), bogatszy o doświadczenia życiowe i muzyczne, z kilkoma refleksjami, które zaprezentowane zostały w postaci nowy utworów. I w zasadzie sam powrót jest tutaj najważniejszą rzeczą wartą odnotowania, bowiem „Stereotop II”, jako całość, krajowego undergroundu niestety nie zawojuje.

Płyta „Stereotop II” ukazała się pod patronatem AxunArts. Materiał online sprawdzić można tutaj. (MAK)

Krzysztof Szolms „Stereotop II”
(2013; brak wydawcy)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2013-10-17 by in Recenzja and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: