AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Empty Ashtray „Empty Ashtray”

W październiku formacja Empty Ashtray zadebiutuje imienną płytą. Recenzja krążka już dzisiaj na łamach AxunArts.

Muzycznie bez odkrywania nieznanych przestrzeni, bardziej błąkanie się pomiędzy nimi. Empty Ashtray zdają się cały czas szukać niszy dla swojego grania. Sięgając po różne stylistyki, z jednej strony pokazują, że potrafią zagrać na kilka sposób, z drugiej jednak oddalają od siebie poczucie muzycznej stabilności, która z pewnością przydałaby się tej płycie. Innowacyjności znajdziemy tu tyle, co kot napłakał. Inspiracje są dobre, ale debiutujące zespoły powinny pamiętać, że wszystko ma swoje granice – przede wszystkim smaku. Łączenie rocka i rapu ewidentnie nie jest dla nich („Fingers Crossed”), balladowe granie chyba również odpada („Beautiful Life”). Ciekawie brzmi „Popieldicho” będące pół żartem, pół kpiną utrzymaną w konwencji disco, jednak i to brzmienie nie pasuje w pełni do czwórki z Krakowa. W zasadzie trudno powiedzieć jednoznacznie, w którą stronę grupa powinien podążać, skoro na jednej płycie jej członkowie postanowili zaprezentować kalejdoskop znanych i sobie, i nam brzmień.

Empty Ashtray to kolejny z przedstawicieli fali zespołów zapatrzonych w zachodnioeuropejską (czy nawet światową) scenę muzyczną. Niemal każdy z nich stawia na anglojęzyczne teksty, gra na podobnym patencie. Muzycy z Krakowa niestety – dla siebie i dla potencjalnego słuchacza – powielają te błędy. Żaden ze mnie poliglota (może dlatego wciąż prowadzę blog w języku ojczystym?), ale wokaliście do płynnego posługiwania się językiem Shakespeare’a brakuje jeszcze sporo. Kolejne piosenki odsłaniają niestety tę prawdę i raz po raz zmuszają do stawiania minusów przy ocenie końcowej.

Płyta składa się w sumie z jedenastu utworów – w tym dwóch polskojęzycznych („Motyl” – to chyba kierunek, w jakim Empty Ashtray powinni podążać) i jednego instrumentalnego. Kompozycja zatytułowana „Tango” zamyka całość i bez wokalu okazuje się być najlepszą pozycją na krążku. Szkoda tylko, że czekać trzeba na nią aż do samego końca. Wytrwali zostaną nagrodzeni, tych, którzy ze słuchania „Empty Ashtray” zrezygnują wcześniej, ominie jedyne warte uwagi trzy minuty z tej płyty. (MAK)

Empty Ashtray „Empty Ashtray”
(2013; wydanie własne)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2013-10-01 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: