AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Recenzja: Ocean of Noise „Ocean of Noise”

Ocean of Noise, czyli projekt Rafała Konopki, doczekał się archiwizacji materiału muzycznego na płycie. I trzeba uznać to za długo wyczekiwany sukces, do którego droga była kręta i pełna niespodzianek.

Fani muzyki alternatywnej mieli okazję poznać, stojącego za projektem Ocean of Noise, Rafała Konopkę pięć lat temu. Tyle czasu minęło bowiem od umieszczenia utworu jego autorstwa na jednej ze składanek sygnowanej nazwą strony WAFP. Całość ukazałaby się zapewne o wiele wcześniej, gdyby nie typowy kłopot młodych i zdolnych wykonawców znad Wisły: nikt w muzykę Rafała zainwestować nie chciał. Pomógł w końcu zastrzyk gotówki ze Stypendium Prezydenta Miasta Białegostoku i Wytwórnia Światowa, która zdecydowała się wydać materiał w swoich barwach.

Rafał Konopka (foto: materiały prasowe)

Debiutancki album Ocean of Noise to dziewięć w większości anglojęzycznych kompozycji. Wyjątek od tej reguły stanowią utwory z gościnnym udziałem lidera Much („June” i „200”) oraz w pełni instrumentalny „Untitled”. Popowe, zostające w pamięci melodie oparte na gitarze i elektronice, przenikają raz po raz w indie i noise rock. Bez zgrzytów i niedopowiedzeń, z zachowaniem właściwego balansu pomiędzy przebojowością a subtelnością poszczególnych melodii (właściwie gdzie ten „ocean hałasu”?). Nieco ponad trzydzieści minut (zauważyliście, że to kolejna w tym roku dobra płyta, której łączny czas trwania oscyluje w granicach pół godziny?) realizacji pomysłów duetów Rafała Konopki z zaproszonymi przedstawicielami krajowej alternatywy. Oprócz wspomnianego już Michała Wiraszki, swoje pięć groszy do projektu dołożyli także Piotr Zalewski, Peter J. Birch (okazuje się, że Piotrek potrafi śpiewać nie tylko country!) oraz dwie panie – Magdalena Noweta i Marta Trusewicz. Pierwsza z nich dość mocno zdominowała płaszczyznę wokalną albumu, pojawiając się w 1/3 zamieszczonych utworów. Nic w tym jednak dziwnego – para Konopka-Noweta muzycznie dogaduje się wręcz perfekcyjnie. Słuchając „I Want You” czy „Everytime You Go” doświadczamy tego niemal namacalnie. Jeśli Ocean of Noise miałoby w przyszłości przekształcić się w regularny zespół, Noweta – bez dwóch zdań – powinna zostać jego wokalistką.

„Ocean of Noise” to typowa płyta „naszych czasów” – debiutant z potencjałem, nastawiony na anglojęzyczne piosenki (czego chyba nigdy nie zrozumiem), wpatrzony w brytyjską indie rockową scenę jak w obrazek i grający melodie, od których na krajowym podwórku zaczyna robić się powoli tłoczno. I można na to wszystko narzekać, z rozrzewnieniem wspominając rockowe melodie rodem z lat 80. i 90., albo w końcu zrozumieć, że mamy XXI wiek, muzyka ewoluowała i granie w klasycznym składzie pozostało dla nielicznych. Rafał Konopka i jego goście udowadniają, że taka muzyka ma sens, a kiedy dodatkowo jest jeszcze dobrze zaaranżowana, jej słuchanie nie sprawia przykrości. A o nic innego, jak o przyjemność ze słuchania przecież chodzi. (Mateusz Kołodziej)

Ocean of Noise „Ocean of Noise”
(2013; Wytwórnia Światowa)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w jednym z liceów uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: