AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Scylla – Pestilence, War, Famine and Death

W drugiej połowie listopada do sprzedaży trafiła debiutancka płyta zespołu Scylla. Album zatytułowany „Pestilence, War, Famine and Death” ukazał się m.in. pod patronatem AxunArts. Dzisiaj przyszedł czas na jego recenzję.

„Okropna to była poczwara: miała dwanaście łap drapieżnych, sześć karków (…), w każdej zaś paszczy trzy rzędy zębów”* – tak Skyllę opisuje Parandowski. Szczeciński zespół, który zapożyczył od mitologicznego potwora nazwę, wcale poczwarą nie jest, a do pełnej kompatybilności z powyższym opisem brakuje mu chociażby jeszcze jednego „karku”. Mroczna konwencja, narzucana przez starogrecką patronkę, zostaje jednak zainicjowana już na samym początku, by później znaleźć odzwierciedlenie w tytule płyty, oprawie graficznej książeczki (prezentującej Czterech Jeźdźców Apokalipsy) i zawartej na krążku muzyce.

Scylla (foto: materiały prasowe)

Scylla debiutuje, ale żadnego z członków zespołu za stuprocentowego debiutanta uznać nie można. Jak sami podają, grupa jest wynikiem „zmęczenia materiału i zmęczenia sobą w kilku szczecińskich zespołach”. Doświadczenie i nauka wyniesiona z czasów „łojenia” w poprzednich formacjach sprawiły, że „Pestilence, War, Famine and Death” jest materiałem dojrzałym, a sami muzycy jawią się jako pewni siebie i swoich poczynań faceci.

Utworami zawartymi na pierwszej studyjnej płycie Scylli usatysfakcjonowani nie będą „twardogłowi metalowcy” i wszyscy ci, którzy nie dopuszczają do tego typu muzyki nowinek technicznych i nowych trendów. W szeregach szczecińskiej grupy nie ma obaw przed brakiem akceptacji ze strony słuchaczy. Jest za to chęć dobrego grania i zabawa muzyką – stąd też elementy elektroniki i komputerowej ingerencji w niektóre kawałki (m.in. „Meet My Dark Side”, „Reaching the End”). Jeśli jednak nie lubicie takich eksperymentów, proszę, nie skreślajcie tego krążka. „Pestilence, War, Famine and Death” to w głównej mierze spora porcja krwistego mięsa spod znaku death metalu. Szybkie gitary i mocna perkusja dominują tutaj wszak nie bez powodu. Co cieszy, charakterystyczny dla tego typu grania „hałas” nie przeszkadza w odbiorze, a operowanie na instrumentach nie odbywa się na zasadzie „im głośniej – tym lepiej”. Panowie dobrze wiedzą, jak obchodzić się z gitarami i perkusją, dzięki czemu materiał utrzymany jest na wysokim poziomie.

Zaraza, wojna, głód i śmierć raczej nie grożą nam po przesłuchaniu tego albumu. Scylla, ta muzyczna, wbrew pozorom nie jest groźna dla naszego życia – chociaż mroczny klimat i mało przyjazne teksty dawać mogą do rozumienia zupełnie co innego. Ale taka koncepcja i schemat metalu. Co zrobić? Posłuchać oczywiście! (Mateusz „Axun” Kołodziej)

* Jan Parandowski, „Mitologia”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1987, s. 106.

Scylla „Pestilence, War, Famine and Death”
(2012; wydanie własne)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2012-12-10 by in News and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: