AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Natalia Safran – High Noon

Natalia Safran doceniona została na tzw. zachodzie – wcześniej jako modelka, teraz jako wokalistka. Po jej piosenki sięgają hollywoodzcy twórcy, którzy umieszczają je na ścieżkach dźwiękowych kolejnych filmów. Sprawdźcie recenzję debiutanckiej płyty piosenkarki, „High Noon”.

Krajowe realia przyzwyczaiły do tego, że sporo znanych osób zrobi wszystko, aby nieustannie być w centrum uwagi. Nieistotne, że słabo śpiewają, są kiepskimi aktorami, a reklamy z ich udziałem trąca banałem. Natalię Safran z miejsca wrzuciłem więc do tego samego worka. Modeling, aktorstwo, muzyka – nie za dużo jak na jedną osobę? Nauczony przez Willie Dixona „nie oceniać książki po okładce”, po płytę „High Noon” jednak sięgnąłem, czego na pewno żałować nie mogę.

Teraz odwołuje swój pochopny osąd. W przypadku Natalii Safran o muzycznej pomyłce mowy być nie może. W końcu to sami słuchacze zdecydowali o tym, że Polka mogła wydać płytę. Pozwoliły na to wpłaty, jakich internauci dokonywali za pośrednictwem popularnego portalu Sellaband.com – tego samego, który kilka lat wcześniej dał przepustkę do kariery Julii Marcell. Praca w studio nagraniowym doceniona została nie tylko przez słuchaczy, ale także twórców filmowych w Stanach Zjednoczonych. Przykładem kompozycja „Hey You”, która współtworzy ścieżkę dźwiękową filmu „Za jakie grzechy” z Renee Zellweger w roli głównej.

Wspomniany utwór „Hey You” (jego wersja polskojęzyczna umieszczona została na płycie jako tzw. bonus track) jest reprezentatywny dla całości recenzowanego materiału. Spokojny, mocno wycofany i melodyjny pop z domieszką elektronicznych wstawek i chilloutu przynoszącego na myśl skojarzenia z dokonaniami Dido. Być może trochę za dużo w tym monotonności (czasami piosenki są po prostu do siebie zbyt podobne), jednak rozumiem, że taka właśnie była koncepcja krążka. Od dominującego, spokojnego klimatu są jednak odstępstwa. Wśród trzynastu kawałków znaleźć możemy także nieco szybsze, ale wciąż popowe momenty („The One For Me” i „Game”) oraz naznaczone lekko rockowym klimatem „Say Goodbye”, który w moim mniemaniu jest najsłabszym ogniwem całej płyty.

„High Noon” to nie tylko wokalistka. Chociaż na okładce widnieje jej twarz i nazwisko, to album, jako produkt, jest efektem pracy rodzeństwa. Natalii pomagał bowiem brat Mikołaj (Mick Jaroszyk), który jest współproducentem i współautorem wszystkich piosenek.

Płyta nie jest słaba. Jej autorzy odnoszą względne sukcesy za oceanem. Dlaczego w Polsce „High Noon” traktowana jest trochę po macoszemu? Być może obecność jej autorki na portalach plotkarskich zniechęca potencjalnego słuchacza? To tylko teoria, jednak obecność na Kozaczku i w programach śniadaniowych nie jest chyba najlepszą drogą do zdobycia muzycznych laurów. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Natalia Safran „High Noon”
(2011; Empik)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2012-11-18 by in News and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: