AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Pezet – Radio Pezet. Produkcja Sidney Polak

Pezet nad swoją kolejną płytą pracował dość długo (by nie napisać – za długo). Po szumnych zapowiedziach, także w kwestii potencjalnych gości, ostatecznie na początku września otrzymaliśmy album, który nie do końca zadowolił wszystkich słuchaczy.

Pezet (foto: last.fm)

Co jest – lub może być – powodem owego niezadowolenia?

Problemem nie jest na pewno pomysł na płytę, czyli dubstepowe, grime’owe, czy, jak kto woli, elektroniczne bity. Chociażby Wiley, Dizzee Rascal i Professor Green już dawno udowodnili, że takie kawałki mogą się podobać. Pezetowi, jak sam wielokrotnie wspominał w wywiadach, właśnie się spodobało – stąd też koncepcja na taki, a nie inny krążek. Szkoda tylko, że Kapliński, jako osoba mocno siedząca we wspomnianych brzmieniach, na swój materiał dobrał muzykę niebędącą nawet w połowie tak dobrą, jak na krążkach wykonawców, których na co dzień słucha. I za to na pewno należy się spory minus.

Częściowo całej sytuacji winny jest więc Pezet – to w końcu on zdecydował się na takie, a nie inne podkłady. Część winy spada również na Sidneya Polaka. I nie chodzi wcale o aferę z paczką zawierającą sample i próbki bitów, z których producent podobno korzystał, ale o poziom, w jakim zlepił wszystko razem i oddał w postaci efektu finalnego. Po takiej wpadce Sidney przez długie lata nie powinien dostawać żadnych poważnych propozycji od czołowych reprezentantów krajowej sceny.

Warstwa muzyczna zaniża poziom „Radia…”, całość ratuje jednak Pezet – może nie wszystkimi tekstami, ale swoim flow i techniką rymowania już tak. Który z polskich raperów dałby radę popłynąć na takich podkładach i w takim stylu? Nawet Mes, który w ostatnich latach – jako gość na płytach innych wykonawców – zawsze pokazywał miejsce w szeregu gospodarzowi, w numerze „Charlie Sheen” nie do końca odnalazł się na bicie autorstwa Auera (który być może trochę go zagłuszał, jednak też nie zrzucałbym całej winy na producenta; od rapera w takiej sytuacji również wiele zależy).

Album zyskuje dzięki spokojniejszym utworom: „Na pewno”, „Jak być szczęśliwym” (z udziałem Killa Keli – pomimo wcześniejszych informacji jednego zagranicznego gościa na płycie), „Spis cudzołożnic” i przede wszystkim „Byłem” stanowią o sile tego materiału. Gdy dołożymy do tego „Slang 2” (kontynuację utworu „Slang” z „Muzyki klasycznej”) wydawać może się, że „Radio Pezet” to całkiem przyzwoity krążek. Z pewnością tak właśnie byłoby, gdyby nie cała masa nieprzemyślanych ruchów, zła selekcja muzyki oraz kiepskie duety z Fokusem i Kamilem Bednarkiem. Pezet w 2011 roku zapowiadał, że „Radio…” może być ostatnią odsłoną jego rapowej kariery. Nie wydaje mi się, aby tak było. Paweł przez te wszystkie lata pokazał, że stać go na nagrywanie dobrych płyt. Rozstawać się ze sceną przeciętnym albumem? Nie, tego nie robi się słuchaczom. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Pezet „Radio Pezet”
(2012; KOKA/EMI Music)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2012-10-04 by in News and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: