AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Lajt – To, co nazywam Jazzem

Muzycznie „To, co nazywam Jazzem” jest materiałem dosyć monotonnym, a u samego Lajta słychać sporo inspiracji – chociażby Fokusem – pisze o nowej płycie tarnowskie rapera Mateusz Kołodziej.

Niedawno studenci tarnowskiej PWSZ nakręcili film pt. „Ostatnia noc” (sprawdź zwiastun). Nie miałem jeszcze okazji obejrzeć tego obrazu, choć wiele znajomych mi osób zachwalało go dość mocno. Wiem jednak, że jego soundtrack zawiera m.in. utwór Lajta. „Cień”, bo o nim mowa, to chyba jeden z nielicznych numerów w dorobku rapera, które warto znać. Jeden na kilkanaście – sami rozumiecie, nie wygląda to za dobrze. Mając w pamięci ten stan rzeczy, po nowy materiał tarnowskiego emcee sięgałem z niemałą obawą.

Lajt (foto: D. Przydział/facebook.com/BigLajt)

Lajt, jak na młodego rapera przystało, wciąż szuka swojego stylu, właściwej muzycznej drogi. Słychać sporo inspiracji – chociażby Fokusem (te charakterystyczne przyśpieszenia np. w numerze „Gdyby Cię nie było”). Wzorzec, jak widać, nie najgorszy i nie jest to w zasadzie dla mnie, jako dla słuchacza, żaden problem. Flow Lajta nie jest może wybitne, ale „nie rani” też uszu, co w dzisiejszych czasach na krajowej scenie hip-hopowej – z nielicznymi wyjątkami – jest naprawdę rzadkością.

Muzycznie „To, co nazywam Jazzem” jest materiałem dosyć monotonnym. Rozumiem, że zamiarem tego projektu był jego spokojny – wespół z tekstami, mający zmusić słuchacza do ruszenia głową – charakter. Zapomniano jednak, że ten sam efekt osiągnąć można było także poprzez bardziej urozmaicone podkłady. Po serii opartych na tym samym patencie bitów wyróżnia się niewątpliwie numer „Cham”, do którego muzykę wyprodukował Dziunek. Lider Mango Collective (w przeciwieństwie do Innotica odpowiedzialnego za większość warstwy muzycznej) zaryzykował i postawił na melodię dynamiczną, wzbogaconą elektronicznymi smaczkami.

Trafne ujęcie problemu i ciekawe obrazowanie kolejnych poruszanych kwestii są siłą Lajta, który bardzo rozwinął się w tej kwestii. Dużą zaletą nowego albumu są teksty – niebanalne, o czymś więcej niż tematyka z kręgu HWDP, legalizacji pewnego specyfiku i szpanowania bogactwem. Powtórzę się, ale ponownie numer „Cham” wybija się tutaj ponad resztę. „Całą policję zabić, taki plan na dziś / Słoma z butów wystaje, nie tylko na podwórkach / Bo słoma coraz częściej wystaje z kabiny studia” – tym fragmentem tarnowski raper doskonale podsumowuje to, co zdaniem sporej grupy młodzieży zasługuje na aplauz i uznanie.

Lajta na co dzień spotkać możecie na korytarzach tarnowskiej PWSZ, której jest studentem. Nie wiem, czy po tej recenzji przybędzie mu znajomych na Facebooku. Bardziej liczę na to, że sięgniecie po jego album i – niekoniecznie zgadzając się ze mną – wyrobicie sobie o nim własne zdanie. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Lajt „To, co nazywam Jazzem”
(2012; nielegal)

Recenzja ukazała się także w magazynie środowiska studenckiego tarnowskiej PWSZ „Ad Astra” (numer z czerwca 2012 roku; sprawdź).

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2012-07-12 by in News and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: