AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Lora Szafran – Sekrety życia według Leonarda Cohena

Ile razy już przerabiano i na własny sposób interpretowano piosenki Leonarda Cohena? Pięć? Dziesięć? Dwadzieścia razy? Dużo, a kto wie – może nawet za dużo. Nowa płyta Lory Szafran niestety nic odkrywczego w tej materii nam nie przynosi. No, może poza muzyką.

Lora Szafran (foto: Beata Wielgosz, last.fm)

Nie podoba mi się to, że liryki Kanadyjczyka zostały zaprezentowane w języku polski. I chociaż to żadna nowość, bo Maciej Zembaty, o którego tłumaczenia w większości przypadków się tutaj oparto, dokonał takiego zabiegu już jakiś czas temu, to osobiście nigdy fanem polskojęzycznego Cohena nie byłem. Bo jeśli już coverować takie utwory, jak „Dance Me to the End of Love” i „In My Secret Life” (z premedytacją używam oryginalnych tytułów), to powinno się to robić w języku, w jakim zostały one napisane. Nie jestem zachwycony także doborem repertuaru. Sięgając po ten album, sięgamy po spolszczone „Hallelujah”, „Suzanne”, „Who By Fire”, czy wspomniane już wcześniej „Dance Me to the End of Love” i „In My Secret Life”. Zupełnie tak, jakby bez wymienionych piosenek płyta poświęcona Cohenowi nie miała racji bytu. Największe przeboje największymi przebojami, ale pojawia się pytanie, czy czasami nie warto „wziąć na tapetę” mniej znany tekst? Czy polski odbiorca jest na tyle ograniczony, że musi w kółko słuchać tych samych rzeczy? A może to wykonawca wespół z wytwórnią za takich nas mają?

Jednak, żeby nie być postrzeganym jako ten zły glina, ma plus niewątpliwie muszę wyliczyć klimat i brzmienie płyty. Część utworów zostało skomponowanych tak, by odejść od oryginałów, a przecież o to w dobrych coverach również chodzi. Kalka nutowa nie zadowala tak samo, jak nowe spojrzenie na znaną już kompozycję. Ukłon w tym miejscu w stronę Miłosza Wośki, który odpowiada za świeże muzyczne spojrzenie.

Głosem Lory Szafran jestem oczarowany od dość dawna, znam jej wcześniejsze dokonania. Tym bardziej jest mi więc przykro, że artystka obdarzona tak ciekawą barwą, dała namówić się ma zrobienie takiej płyty. Szkoda, ponieważ wyłącznie na dobrym wokalu opierać się nie można – do zrobienia ciekawego albumu muzycznego potrzeba też innych elementów.

PS: Niejako przy okazji, wszystkich fanów Leonarda Cohena informuję, że jego nowy studyjny album trafi do sprzedaży już 30 stycznia. (Mateusz „Axun” Kołodziej)

Lora Szafran „Sekrety życia według Leonarda Cohena”
(2012; Sony Music Polska)

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

26 comments on “Lora Szafran – Sekrety życia według Leonarda Cohena

  1. Maria
    2012-01-21

    a słyszał pan płytę „Struny na ziemi” z poezją Iwaszkiewicza śpiewają przez Szafran?

  2. Słyszałem. Wgniata w fotel.

  3. Tadeusz Kowalski
    2012-01-24

    Powiem krótko,musi pan trochę dłużej pożyć aby pisać o tego typu projektach…nie ma pan zupełnie pojęcia o procesie twórczym,przygotowaniu nowego materiału i osobistym podejściu do tzw.coverów… to co pan pisze o używaniu rodzimego języka w obcojęzycznych utworach zupełnie pana dyskwalifikuje jako recenzenta-po co zatem przekładać na polski np.Jacques Brela(W.Młynarski)…ale też Szekspira,Tołstoja..itd… trochę więcej pokory w wypisywaniu takich kategorycznych opinii,robi pan „wodę z mózgu” czytelnikom nie pisząc tak naprawdę nic merytorycznego o tej muzycznej propozycji…z poważaniem Tadeusz Kowalski

  4. Dziękuję za uwagi, każdą cenię, ale… po co w 4 razy pisać to samo?

    Chciałem zauważyć, że nie mam nic do tłumaczenia jako takiego. Główna zarzut wobec tej płyty jest taki: po co kolejny raz śpiewać Cohena po polsku, skoro robiono to w przeszłości? Nie lepiej nagrać materiał autorski?

  5. Tadeusz Kowalski
    2012-01-24

    Niestety miałem problem z komputerem ,w pewnym momencie straciłem kontrolę nad wysyłanym komentarzem stąd 4 wpisy…bywa..proszę wybaczyć……..NIESTETY TAK MYŚLĄCY LUDZIE PISZĄ O MUZYCE !!!…to po co tyle wykonań standardów jazzowych,popowych,soulowych,poetyckich( np.Gershwin,Cole-Porter,The Beatles,Wasowski&Przybora,Stevie Wonder,Seweryn Krajewski,Brel,Wysocki,Okudżawa),nie mówiąc o całej muzyce klasycznej….nie ważne co tylko jak !….są rzeczy ponadczasowe które inspirują i cała masa współczesnego chłamu(autorskiego)….lepiej twórczo zaproponować cover niż silić się na oryginalność z marnym skutkiem-prawdziwi poeci czy kompozytorzy rodzą się niestety bardzo rzadko.. co widać i słychać w około.

  6. Ja w każdym razie zawsze czekam na materiał autorski. Bo słuchać, jak ktoś setny raz przerabia chociażby wspomnianych przez Pana Beatlesów przestało być dla mnie inspirujące i interesujące już jakieś kilka lat temu. Ale każdy przecież może sięgać po co mu się podoba. Mamy, przynajmniej w tej kwestii, wolność. :)

  7. Tadeusz Kowalski
    2012-01-24

    Sięgać możemy po co się komu podoba,krytykować,komentować,.. mamy wolność – zgoda… ale to nie znaczy że należy pisać niekompetentne recenzje które nie dość że nic nie wnoszą to jeszcze mieszają słuchaczom w głowach…..proponuję spróbować stworzyć coś naprawdę swojego i potem zająć się recenzowaniem innych artystów….rozumiem że tej klasy wykonawcy co np.Sarah Vaughan,Diana Krall,Michael Buble , Eva Cassidy…., nie zasługują na uwagę bo właściwie nic innego niż tzw.covery(standardy) nie wykonywali ?,,no i jeszcze z polskiego rynku np.”Raz,Dwa,Trzy” (patrz:”Osiecka”,”Młynarski”)…..pan nie pisze powszechnych w sieci,krótkich komentarzy,tylko recenzję a to do czegoś zobowiązuje…..proszę szkoleniowo poczytać jak recenzują muzycy innych muzyków to może coś pan zrozumie….

  8. ” jak recenzują muzycy innych muzyków” – czekam w takim razie na stronę redagowaną przez Seweryna Krajewskiego, Tomasza Stańkę, Włodzimierza Nahornego i Cezarego Konrada (nazwiska wymieniłem przypadkowo).

    A przyjmuje Pan do wiadomości, że ta płyta może być po prostu w moim odczuciu słaba? Przyjmuje Pan do wiadomości, że słyszałem w swoim (może i krótkim) życiu sporo płyt i mam jakieś tam pojecie o muzyce? Ja też czasami nie zgadzam się z recenzjami innych ludzi, którzy oceniają lubianą przeze mnie płytę nisko, ale, kurcze, mają do tego prawo. Jest pluralizm – czytelnik ma do sprawdzenia kilka recenzji i na ich podstawie zdecyduje, czy sięgnie po album, czy nie. A już najlepiej będzie, jeśli wyrobi sobie o nim zdanie sam – nie patrząc na to, co pisze jakiś tam człowiek po drugiej stronie kabla.

    Także pozdrawiam, ja swoją opinię wyraziłem w recenzji, komentarze są dla użytkowników, aby Ci wymieniali się uwagami.

    PS: Pozwolę sobie zostawić jeden ze zdublowanych pana komentarzy w celu nienabijania licznika pod wpisem.

  9. Maria
    2012-01-24

    pomimo negatywnej recenzji dokonałam w sobotę zakupu tejże płyty. odbiegając od państwa wymiany zdań, niestety skłaniam się ku powyższej ocenie – kiepska płyta. „Struny na ziemi” są zdecydowanie ciekawsze i bardziej wciągają mnie, jako słuchaczkę.

  10. Tadeusz Kowalski
    2012-01-24

    W kwestii recenzowania przez muzyków polecam lekturę stron internetowych lub wydań prasowych np:Jazz Forum,Magazyn Perkusista,Estrada i Studio,TopGuitar.TopDrummer,.itp….
    Powinien pan od razu w recenzji napisać że płyta jest słaba a nie wymądrzać się na temat coverów i wersji polskojęzycznej …nie pisałem o pana guście muzycznym tylko braku kompetencji bo wypisuje pan po prostu głupoty i to nie jest kwestia tego czy jestem zachwycony rzeczonym projektem czy nie….i na koniec coś smakowitego a propos pańskiego wodolejstwa,..początek recenzji debiutanckiej płyty Moniki Borzym i fraza :”OTULAJĄC SŁOWA W AKSAMITNĄ POWŁOKĘ DŹWIĘKÓW” !!!
    cytat:https://axunarts.wordpress.com/2011/10/04/monika-borzym-girl-talk/ „Brzmieniowo debiutancka płyta Borzym to jazz – bez udziwnień i skoków w bok. Wokalistka wyśpiewuje tutaj każdą frazę bardzo spokojnie, otulając słowa w aksamitną powłokę dźwięków.”….czyli jednak mam do czynienia z artystą (niespełnionym?) GRATULACJE, NAWET OSŁAWIONY,ZŁOTOUSTY MARCIN KYDRYŃSKI CZEGOŚ TAKIEGO BY NIE WYMYŚLIŁ(choć na pewno ma świetny gust muzyczny)….

    LEM :”Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”

  11. Tadeusz Kowalski
    2012-01-24

    i tylko tyle?…na więcej nie stać pana recenzenta.?…rap w sercu zwyciężył.?..

    PS: do MARII : właśnie o to chodzi,prosty przekaz,nie podoba się( nie wkręca) i tyle,bez zbędnej ekwilibrystyki słownej…

  12. Słuchanie rapu jest czymś złym? Nie jestem zamknięty na inne style. Nie szufladkuję muzyki wg gatunków, ale wg „dobrej” i „złej”. Radzę również tak spróbować, naprawdę. :)
    Poza tym – nie wiem co ma Pan w sercu, ale ja mam rodzinę. Żeby mieć muzykę w sercu, musiałbym nie mieć bliskich. Ale może mieć Pan inne doświadczenia. Tymczasem proszę uprawiać dalej swoją „krucjatę”, ja mam również swoje życie poza siecią.

  13. Kama
    2012-01-24

    nie słucham jazzu więc nie wypowiadam się o płycie, ale mam uwage do waszej rozmowy. ja nie lubię przebywać w gronie idiotów, jeśli tacy się pojawiają w moim otoczeniu to się oddalam. Tedeuszu jeśli więc uważasz, że w internecie są idioci to odłącz sobie kabel. poza tym chłopcy więcej luzu :)

  14. nitka
    2012-01-25

    proponuje zbanowac temu internaucie IP poniewaz ewidentnie pisze wylacznie w celu „czepiania sie” dla samego „czepiania sie”

  15. Tadeusz Kowalski
    2012-01-28

    Droga Kamo,przeczytaj uważnie co powiedział Lem (że aż tylu a nie wszyscy) …a dyskusja(lub jej próba),może ostra ale na pewno nie była o jazzie…

    Nitko ,przeczytaj tę polemikę jeszcze raz,może coś zrozumiesz i gratuluję „pluralistycznego” podejścia typu” albo z nami albo won”…….

    Panie Mateuszu,tym ostatnim wpisem rozłożył mnie pan na łopatki,poddaję się,chyba pana nie doceniłem….czy to na poważnie z tą rodziną w sercu?.. a ja głupi całe życie myślałem że da się to jakoś pogodzić….
    Żegnam,miłego pisania o niczym,no i miłej,familiarnej atmosfery na forum,pełnej zrozumienia i kurtuazji….

    PS:Błagam nie banujcie mi IP bo bez tej strony nie będę mógł żyć…

  16. Nie jestem Zbigniewem Hołdysem, żeby zabraniać ludziom pisać i blokować im dostęp do blogu.

  17. tytuz
    2012-01-28

    całkiem dobrze ci napisał. rodzina na 1 miejscu. bez niej jesteś nikim. muzyka leci tylko w tle, a rodzine i przyjaciół masz obok. może jazz cie tego nie nauczył.

  18. Tadeusz Kowalski
    2012-01-28

    A ci dalej swoje,co za ludzie zbierają tu głos (Wybacz Mario to nie do Ciebie!)…czy ktoś tu czyta w naszym ojczystym języku?….to tak pojmujecie polemikę na temat braku kompetencji recenzenta,choćby nawet dość ostrą ?(vide: odpowiedzi na moje konkretne zarzuty a właściwie ich brak) …zero kumania i jakiejkolwiek refleksji ..,jaka rodzina,jaki jazz,co to ma wspólnego z meritum?…czy wyście do reszty otumanieli?…
    a może to jest Koło Różańcowe…taplajcie się dalej w tym grajdołku,czytając te nieszczęsne „recenzje” Mateusz Axuna Kołodzieja……Bye,bye.

  19. Anasta
    2012-01-29

    wasza pyskówka mnie śmieszy. zachowujecie się jak małe dzieci w piaskownicy. axun jeden mądry, że wycofał się z tej rozmowy.

  20. Anasta
    2012-01-29

    uprzedzając ewentualny zarzut: nie należę do kółka różańcowego. jestem tutaj pierwszy raz.

  21. Anonim
    2012-01-29

    skarpetki, zgubilem skarpetki! czy ktos widzial moje skarpetki?!

  22. Wiktoria
    2012-01-30

    również uważam, że teksty są lepsze w oryginale. tłumaczenie pomocne jest tylko w zrozumieniu wiersza (tutaj piosenki). Szekspir lepiej brzmi po angielsku, Petrarka po włosku, a Różewicz po polsku – mając na uwadze efekty melodyjne języka. chodzi o intonację, akcenty, rozkład głosek, które nie są przekładalne, bo nie są całymi słowami. nie trzeba być filologiem, żeby to wiedzieć. :) to tak odbiegając od muzyki. polecam sprawdzić dostępne w internecie lub pobliskiej bibliotece materiały na ten temat.

  23. Tadeusz Kowalski
    2012-02-03

    To jasne że oryginał brzmi lepiej ale z tego co pisze Wiktoria wynika że cała światowa(szeroko pojęta) twórczość literacka tak naprawdę była by dostępna jedynie dla filologów i poliglotów… a co z tzw.zwykłymi zjadaczami chleba którzy nie znają (na tyle) łaciny,włoskiego,angielskiego,japońskiego,hiszpańskiego,polskiego itd,czy mają nie mieć dostępu do wspaniałego, światowego dorobku bo wg.”fachowców” tylko oryginalna wersja brzmi dobrze? to absurd!…co na to np.miłośnicy właśnie zmarłej Wisławy Szymborskiej,wystawiający spektakle z jej tekstami (po włosku) czy studenci amerykańskich uczelni gdzie jest to materiał obowiązkowy?…a Lem ze swoimi tłumaczeniami we wszystkich chyba znanych językach ? To tylko pierwsze z brzegu przykłady z „naszego podwórka” …Nie trzeba zatem wysyłać nikogo do najbliższej biblioteki tylko zastanowić się nad tym co się pisze i przeczytać uważniej o czym tak naprawdę jest powyższa wymiana zdań…

  24. Robert
    2012-02-07

    Witam Was… przyznam, że jestem zdumiona tą dyskusją. Wszyscy linczujecie Tadeusza za „czepianie” sie, a to była zwyczajna dyskusja i wtrąciły sie osoby, nic do niej nie wnoszące, a wnoszące opinię na temat dyskutujących. SMutne to. NIemniej jednak pozwolę sobie dodać swoje trzy grosze. Mateuszu, oczywiście każdy ma swoje zdanie, jest ono cenne dla każdego i fajnie, że masz odwagę je wyrażać :) Sądzę jednak, że w całej srpawie chodzi o to, że wypowiadasz sie o pewnych kwestiach, o których nie wiesz zbyt wiele. Twoje zdanie to jedno, a argumenty jakich używasz (niektóre oczywiscie:)) są faktycznie nieco śmieszne. To, że nie podoba się Tobie kolejna interpretacja Cohena to ok, ale tak jak też wspomniał Tadeusz, w takim razie nikt nie powinien nagrywać żadnych coverów ani nic takiego. Muzycznie ta płyta jest ogromnym wyzwanie i sądzę, że nie masz o tym pojęcia po tym, co piszesz, wiec Twoja ocena również nie jest całkiem obiektywna, a subiektywnie wynikająća z Twoich uprzedzeń co do takich interpretacji (być może osoby Pani Lory również), oraz uwielbienia dla Cohena jako jego samego. Co oczywiśćie jest ok:)
    Dodam na koniec jeszcze tylko, że naprawdę wielcy krytycy i osoby zwiażane z recenzjami od lat itp, są naprawdę pod wrażeniem osiągnięcia, jakim jest ta płyta, a po niedzielnym koncercie w Trójce zawrzało od owacji podobno i słów zachwytu. Także po prostu, aby nie doprowadzać do takich niefajnych dyskusji, staraj się uzywać argumentów, o których masz pojęcie, a nie uważać sie za wielkiego krytyka, bo przepraszam, ale nim nie jesteś i nie będziesz w wielku 24 czy 25 lat! Troszkę pokory… wyrażaj po prostu swoje odczucia, a nie używaj jakichkolwiek arguemntów czy porównań z górnej półki, bo do Kydryńskiego, Niedźwieckiego, Brodowskiego i wielu innych, bardzo Tobie daleko jeszcze..
    Pozdrawiam Cię serdecznie! I mimo to trzymam za Ciebie kciuki, bo blog fajny jest :) Docierasz z wywiadami do fajnych i wartościowych ludzi.

  25. ish
    2012-03-06

    Tekstowi tej recenzji przydałaby się korekta, albo chociaż kilkukrotne uważne przeczytanie przez samego autora – rażące literówki oraz błędy gramatyczne. Jeśli chodzi o muzykę, czysta, elegancka płyta. Może zbyt czysta, zbyt salonowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2012-01-17 by in News and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: