AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Slums Attack – „Na legalu?”

W tym roku Peja i DJ Decks jako Slums Attack wypuścili album „Reedukacja”. Pisaliśmy o nim w marcu w Krótkiej piłce #86. Dzisiaj, po przez recenzję, przypominamy album grupy sprzed dziesięciu lat – „Na legalu?”.

Powiedzieć o tej płycie, że to synonim od słów „historia polskiego rapu”, to zbyt mało. Powiedzieć, że padają w niej dziesiątki kluczowych cytatów, to spore niedopowiedzenie. Powiedzieć, że „Na legalu?” otworzyła drogę do sławy Ryszardowi Andrzejewskiemu, znanemu dziś wszystkim jako Peja, to również nie do końca to, co winno wyrażać tą płytę.

Trudno dziś, z perspektywy dziesięciu lat od daty wydania, stłamsić recenzję albumu „Na legalu?” do jednego czy paru suchych zdań. Płyta wydana w listopadzie 2001 roku pod szyldem Slums Attack, to krążek absolutnie bez słabych punktów, zarówno jeśli chodzi o podkłady DJa Decka, jak i o ponadczasowe teksty samego Pei. To również płyta zbierająca żniwo doświadczeń poprzednich nieurodzajów duetu z Poznania. I wreszcie to płyta, która jako jedna z pierwszych na rodzimym rynku odniosła sukces, nie tylko typowo muzyczny, ale również komercyjny.

Slums Attack „Na legalu?”

Jak wcześniej wspominałem piąte wydawnictwo Slums Attack, to album bez większych mankamentów, bez nielogicznych wersów czy niesłychanej napinki (co dziś jest na wagę złota w hip-hopie). Nie komentuję przy tym skitów, wszak nie one nadają wartości albumom. Właśnie taki skit otwiera „Na legalu?” doskonale ustosunkowując się do klimatu tego, co przed nami („Dla ludzi skit”). Czym różnię się od innych? – Niczym. Robię to co umiem – to jeden z pierwszych wersów „Właściwego wyboru”, czyli nomem omem pierwszego rzeczywistego utworu na płycie. Utworu, do którego z czasem nakręcono również teledysk, w którym Peja nawija o decyzjach, które kształtują życie każdego z nas. Pokazuje on zarówno mroczność bitów, którymi częstuje Decks, jak i przebłysk geniuszu samego Andrzejewskiego. Poziom utrzymuje się również w kolejnym utworze, balladowym „Być nie mieć, w którym usłyszymy pierwszego gościa z poznańskiej sceny – Wiśnię. Goście zresztą, to bardzo ważny aspekt „Na legalu?”, wszak bez nich profil płyty dziś, po latach, wyglądałby zupełnie inaczej. Warto wspomnieć, że wydawnictwo to otworzyło drogę do kariery nie tylko chłopakom ze Slums Attack, ale również formacji Ascetoholix, Mezo, Owalowi, Hansowi z 52 Dębiec, Medi Top Glonowi czy Wiśni właśnie. Większość z tych artystów wystąpiła wspólnie w numerze „I moje miasto złą sławą owiane”. Niemalże dziewięciominutowy utwór opisuje poznańskie podziemie i promuje talenty poznańskiego rapu, który po latach stanie się stolicą rdzennego hip-hopu, produkując rokrocznie nowe głosy z WLKP. Pierwszą część płyty zamykają jeszcze niemniej świetne „Nie-kocham hip-hop” (melodyjne karcenie „mody na rap”, która narastała w Polsce wraz z sukcesami Paktofoniki na przełomie wieków), „Kolejny stracony dzień” oraz „WOS”.

Jeśli pierwsze siedem utworów robi wrażenie, to co powiedzieć o kolejnych ośmiu, jakimi częstuje „Na legalu?”. Drugą część otwiera kolejny skit „Dla frajerstwa”, po czym do głosu dochodzi kolejny kanonowy utwór – „Jest jedna rzecz”. Kanonowy, bo grany w wielu rozgłośniach całego kraju, jak Polska długa i szeroka. Sukces tego utworu po latach pewnie byłby dużo większy, gdyby nie wydanie singla „Głucha noc”

Poświęcić cały akapit temu utworowi przyjdzie mi niezwykle łatwo. Poświecić mu tysiące chwil w ciągu tych dziesięciu lat, to niezwykła przyjemność. Szkoda tylko, że cień na tę piosenkę rzuca późniejsza afera z kradzieżą słów refrenu (chodzi o utwór z 1974 roku – „Chmurami zatańczy sen”). …przysrał się o „Głuchą noc” nijaki Stan Borys, zarapuje po latach Peja w utworze „Kłopotliwy zero piąty” (z albumu „Szacunek ludzi ulicy” z 2006 roku). Utwór to niezwykły, bo nucony nad Wisłą po dziś dzień, a stacja VIVA Polska, która paradoksalnie z rapem ma niewiele do czynienia, uznała tę piosenkę drugą w zestawieniu stu najważniejszych piosenek poprzedniej dekady! Warto dodać, że po ukazaniu się singla „Głucha noc” płyta „Na legalu?” w parę tygodni podwoiła swoją sprzedaż z 35. na 70 tysięcy egzemplarzy! (dziś to sporo ponad 100 tys. wydań).

Slums Attack (foto: last.fm)

Gdy gaśnie bit „Głuchej nocy” ukazuje nam się utwór „Randori” (jap. swobodna forma treningu), w którym Peja opowiada swoje doświadczenia z judo (tak było 10 lat temu […] matę zmieniam na podest, skład sędziowski na didżejów i dalej walczę, uruchamiam wyobraźnie / minął czas młodzieńczy i sny o olimpiadzie – rapuje dalej Andrzejewski). „Randori” to dla mnie utwór doskonały jeśli chodzi o warstwę tekstowo-wokalną. To jedna z tych piosenek, która podnosi poziom całej płyty. Poziom, który jest niebywale wysoki również dzięki „Mój rap, moja rzeczywistość”. Ot, pojawia się tu kolejny utwór ponadczasowy, o trudnym wejściu w życie i biedzie. Tu Peja dość autobiograficznie podchodzi do tematu, więc dzisiejsze afery w Zielonej Górze czy słowne potyczki z Jackiem Granieckim (Tede), nie mogą przesłaniać doskonałego warsztatu, jakim dysponuje Peja. Warsztatu, który po raz pierwszy ukazał się z końcem 2001 roku… wraz z wydaniem płyty „Na legalu?”. (Daniel Tworski)

Reklamy

9 comments on “Slums Attack – „Na legalu?”

  1. pejowiec
    2011-05-29

    bardzo udana recenzja. oddajaca wszystko co powinno byc napisane

  2. antySLU
    2011-05-29

    bardzo nieudana recenzja. oddaje wszystko co nie powinno byc napisane

  3. Mar3k
    2011-05-31

    1. Tam faktycznie pojawił się Hans??
    2. Przez te lata zmieniło się chyba wszystko i wszyscy jeśli chodzi o HH – jedni na gorsze (Mezo! hip-hopowiec???), drudzy na lepsze (chociażby właśnie Hans).

  4. Faktycznie się pojawia. Śledź kawałek od słów „Pies jest więc zejdź mi z drogi…”.

  5. pejowiec
    2011-05-31

    mezo wtedy to hiphopowiec – teraz juz chyba nie bardzo

  6. tytuz
    2011-06-01

    mezo przestał być raperem po zmianie ksywki.

  7. Anonim
    2011-06-13

    czy mezo jest raperem chyba nie od kad jak nagral z kasia wilk i poddal sie komercyjnym stacjom

  8. tłumaczę:
    2011-06-13

    każdy raper którego kawałki są puszczane przez stacje komercyjne nie jest raperem? niewydaje mi się. mezo nie jest raperem bo nie ma z tą kulturą nic wspólnego. sukces i emisja w mediach nie są zaprzeczeniem bycia raperem. zaprzeczeniem jest co innego – brak jakiegokolwiek kontaktu z kulturą.

  9. ja :)
    2011-06-13

    popieram kolege wyzej. nie mozna powiedziec ze rap to przeciwienstwo kultury masowej. owszem troche sie to kloci, ale tylko przez polska mentalnosc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2011-05-27 by in News and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: