AxunArts

o muzyce od 2005 roku

The Kills – Blood Pressures

Czwartą płytą żaden artysta nie musi już nic nikomu udowadniać, co najwyżej może potwierdzić swój status wyznaczony przez wcześniejsze płyty. I nie inaczej jest z najnowszym albumem amerykańskiego duetu The Kills„Blood Pressures”.

What a mess, a little time make to us when time and place collide.

Mija osiem lat od kiedy Alison Mosshart i Jamie Hince wydali swój debiutancki album „Keep On Your Mean Side”. Trudno uwierzyć, że to już tyle lat, ale im czas tylko służy. Gubili się w bardziej popowych dźwiękach („Midnight Boom”), by teraz powrócić z genialnym albumem. Nie sposób oceniać go (sic!) bez świadomości tego, co działo się z duetem przez ostatnie lata. Alison większość czasu spędzała z Jackiem Whitem tworzący muzykę, która już jest legendarna; natomiast Jamie prywatnie związał się z Kate Moss. Wszystko to ma po części odzwierciedlenie na „Blood Pressures”.

The Kills „Blood Pressures”

Quit being a line I’m crossing and I’m never gonna get back from.

Jako recenzent mogę się czepiać, że całość momentami (szczególnie gitary, choćby w „Nail In My Coffin”) przypomina o dokonaniach The Dead Weather, że w sumie żadnej nowości tam nie ma, że w ogóle to, co już miało być zagrane dawno temu zagrano. Mogłabym, ale nie będę. Jako fanka takiej muzyki, a już Alison w szczególności, napiszę, że „Blood Pressures” to album idealny. Szczery, brudny, chaotycznie uporządkowany, zaskakujący, wciągający, urzekający, uzależniający. Piękny, jak żadne wcześniejszy tej grupy. Może VV nauczyła się tego wszystkiego od Jacka, może sama do tego stopnia dojrzała, bądź co bądź stała się kobietą totalną, piękną, opętaną w stopniu tak wysokim, jak jeszcze nigdy nie była. Zawsze była współczesną Janis Joplin, zadziorna, wiecznie z za długą grzywką i papierosem w ręce, jednak nigdy nie była tak kobieca jak na najnowszym albumie The Kills, a już w szczególności w piosence „The Last Goodbye”.

You feel like you’ve been here so many times before, it’s not the door you’re using but the way you’re walking through it.

To album pełen smaczków, które wyłapujemy przy powtórnym słuchaniu. Z genialnymi tekstami dla tych, którzy trochę zagubili się w rzeczywistości i szukają odpowiedzi na pytanie „co dalej?”. Album, który wymaga wiele i jeszcze więcej daje od siebie. I co najlepsze (bądź najgorsze) po pewnym czasie staje się twoim własnym stylem życia. Jak wszystko z udziałem Alison. (Agata Kozłowska)

Reklamy

One comment on “The Kills – Blood Pressures

  1. Scarlett
    2012-04-28

    Bardzo dobra recenzja,taka osobista wolę coś takiego niż ,jakieś robienie z siebie znawcy na siłę ,dlatego drażnią mnie pewnie serwisy,których nazw wymieniać nie będę,bo nie ma to sensu.Co do płyty tekstowo faktycznie wydaję się bardzo osobista,szczególnie te śpiewane przez Alison,fakt słychać echa Dead Weather szczególnie jak dla mnie w ”You Don’t Own The Road”,ale mi to akurat nie wadzi,bo bardzo mi przypadły do gustu oba albumy ekipy Jacka White’a.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2011-04-05 by in News and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: