AxunArts

o muzyce od 2005 roku

R.E.M. – Collapse Into Now

Na „Collapse Into Now” słyszymy to, do czego R.E.M. nas przyzwyczaili: wyjątkową, lekko „rozstrojoną” gitarę Petera Bucka (oczywiście jest mandolina), dołujący śpiew Michaela Stipe’a, akustyczne rozdarcie – o nowej płycie legendy amerykańskiego rocka pisze Marcin Bareła.

To jeden z tych zespołów, które nie muszą nic udowadniać, nie muszą nagrywać hitów, żeby świat usłyszał o ich kolejnych płytach, mogący nawet pozwolić sobie na komfort niepromowania nowego albumu poprzez trasę koncertową (pozwalał sobie w przeszłości, oj pozwalał). Dokładnie tak zrobił R.E.M., w związku z ich najnowszym wydawnictwem – „Collapse Into Now”. Status gwiazd, jaki zespół przez lata osiągnął, od debiutanckiej „Murmur”, po przełomową w komercyjnym sensie „Out Of Time”, aż po eksperymentalną „Up”, był na pewno powodem do dumy, ale także brzemieniem pewnej odpowiedzialności. Nieudana płyta „Around The Sun” i przeciętna „Accelerate” pozostawiły pewną wyrwę w gładkiej i równej ścieżce, jaką R.E.M podążali przez lata. Stipe i koledzy mieli jedno pragnienie nagrywając „Collapse Into Now”: stworzyć dobry album. Mogę potwierdzić: udało się!

„Collapse Into Now” można nazwać czymś w rodzaju the greatest, chociaż może dla zespołu tego formatu takie określenie jest krzywdzące. Każda ich płyta jest wyjątkowa, każda jest inna i większość zaskakuje. A jednak, na „Collapse Into Now” słyszymy to, do czego R.E.M. nas przyzwyczaili: wyjątkową, lekko „rozstrojoną” gitarę Petera Bucka (oczywiście jest mandolina), dołujący śpiew Michaela Stipe’a, akustyczne rozdarcie. Pojawiają się goście, znani z wcześniejszych płyt: Patti Smith (śpiewała kiedyś na „New Adventures in Hi Fi”), ale i nowi: Eddie Vedder (zaśpiewał na „It Happened Today”, chociaż prawie go nie słychać).

R.E.M. Collapse Into Now”

Płyta powstawała w różnych miejscach USA (Portland, Nowy Orlean) i w Europie (Berlin – to tam zaproszono Eddie Veddera na gościnną sesję). Zespół do współpracy zaprosił ponownie Jacknife’a Lee, który produkował „Accelerate”. Mike Mills, basista R.E.M., stwierdził w wywiadzie dla DC 101, że „to bardzo pozytywny człowiek, nawet jak ma zły dzień, to wie, co robi”. Mills chyba ma racje, bo płyta rzeczywiście jest w dużej – choć nie przeważającej – części pogodna, radosna, w wielu momentach nawet chyba przebija „Reveal”, najbardziej „optymistyczny” album jednej z najsmutniejszych grup. Pierwotnym zamierzeniem zespołu było napisanie „krótkiego, szybkiego i głośnego albumu”, jednak słychać podział na mocne, rockowe brzmienia, które są z reguły dziełem Petera Bucka, delikatne, melancholijne ballady pisze natomiast Mills. Z tym dość dużym rozstrzałem stylistycznym poradzić sobie musiał Michael Stipe, ale chyba sobie poradził, bo teksty są jak zwykle dobre, chociaż niedalekie od surrealizmu, który jest znakiem firmowym Stipe’a (pamiętne „Aluminium taste like fear” z „New Adventures In Hi Fi”).

Co my tutaj mamy. Zaczyna się mocno, rockowo, właśnie w stylu „NAIHF”. R.E.M. wielkotkrotnie podkreślali, że najbardziej są dumni właśnie z tamtego albumu (1996 rok). Nie ukrywam, że jest to także moja ulubiona ich płyta (może po „Up”). Tak więc „Discoverer” i All The Best”, czyli dwa pierwsze kawałki z Collapse Into Now”, to takie nawiązanie właśnie do „Nowych Przygód (Wake Up Bomb)” – mechanistyczny, wręcz mówiony, agresywny wokal Stipe’a, ściana gitar Bucka i morze perkusyjnych talerzy to nawiązanie do najbardziej rockowej twórczości R.E.M. Szybko jednak przychodzi rozluźnienie, wraz z „Überlin” i „Oh My Heart”, i przechodzimy do słodkich czasów „Reveal”. Ta druga piosenka zaczyna się ciekawym, dość zaskakującym wejściem na trąbki i tuby, ale potem mamy esencję R.E.M: czyli charakterystyczną mandolinę Bucka, okazjonalny akordeon i barytonowy wokal Stipe’a. Są utwory porażające prostotą – „Every Day Is Yours To Win” i „Walk It Back” – które zawsze pojawiały się na nawet najmocniejszych pozycjach tria (kwartetu do 1997 roku). Zaraz po tym drugim, brzmiącym jak najpiękniejszy sen utworze, mamy „Mine Smell Like Honey”, ale z miodem nie ma on raczej nic wspólnego, bo przypomina „It’s The End Of The World As We Know It”. Swoją drogą, ten stary utwór nigdy nie cieszył się przesadną sympatią grupy, czego członkowie dawali niejeden raz otwarty osąd, ale zespół na przekór wydaje się czerpać z jego brzmienia cały czas. Kolejna petarda (które w proporcji do ballad przeważają stosunkiem mniej więcej 60 do 40%), to „Aligator Aviator Autopilot Animatter”, gdzie gościnnie zaśpiewała (świetnie skądinąd) Merill Beth Nisker, znana szerzej jako Peaches (kolejny gość zapożyczony w trakcie pobytu zespołu w Berlinie). Znakomicie wtóruje Michaelowi punkowym okrzykiem „Hey Alligator You’ve Got A Lot To Learn”. Kim jest tajemniczy aligator nie wiem, jednak nasuwa mi się na myśl wraz ze zwrotką „I Don’t Know Which Way To Turn” sam Michael Stipe, i niepowodzenia w zespole w związku z „Around The Sun” (podobno o mało nie doszło do rozwiązania), ale nie pytałem Stipe’a, więc głowy nie daję.

R.E.M. (foto: last.fm)

Tak dobrnęliśmy do znakomitego końca płyty, krótkiej płyty (41 minut). „Me, Marlon Brando, Marlon Brando And I” – echa „Out Of Time” i „Green” zaznaczono tutaj bardzo wyraźne. Stipe, który technicznie jakimś powalającym głosem nie dysponuje, pokazuje tu prawdziwy kunszt wokalny od innej strony – polegający na bardzo osobistym, emocjonalnym podejściu do wokalizy. Na sam koniec „Collapse Into Now” mamy Stipe’a i starą przyjaciółkę Patti Smith w – wyjętym trochę z „Country Feedback” i „E-Bow The Letter”„Blue”. Prawdziwe, szczere wyznanie tego, co dla wokalisty R.E.M. jest najważniejsze. I aktualne. Fantastyczna piosenka.

Cóż mogę dodać, byłem sceptyczny po dwóch ostatnich płytach, co do nowego dzieła R.E.M., jednak tym razem jest powrót do najwyższej formy. Ktoś powie, że zespół nie ma już nic nowego do powiedzenia, do dodania – słusznie poniekąd, tyle że ich styl jest tak charakterystyczny i tak niepowtarzalny, że chyba nie ma sensu psuć czegoś, co jest dobre. R.E.M nie muszą już kombinować. Stworzyli fantastyczny styl, i jeśli będą się go trzymać, tworząc dobre piosenki – fani (w tym ja) będą zachwyceni. (Marcin Bareła)

Reklamy

3 comments on “R.E.M. – Collapse Into Now

  1. Kama
    2011-03-28

    takie recenzje ograniczam do sprawdzenia tytułu ocenianej płyty i oceny końcowej. za dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugie to. ciągnie się niczym lista komentarzy na średniopularnym profilu myspace.

  2. marcin bareła
    2011-03-28

    Kama: jak się coś bardzo bardzo lubi, nie da się inaczej:) ale ogólnie się z Tobą zgadzam. Pozdrawiam – Marcin.

  3. bloodynights
    2011-05-02

    mi się recenzja podoba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2011-03-28 by in News and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: