AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Flint – „Czarny Charakter”

„Zaraz wszystko się zacznie…”. Ale miało się zacząć inaczej, bo odkąd dotarły do mnie oficjalne informacje o projekcie „Czarny Charakter” – wszystko zostało spieprzone przez życzliwych. Bowiem o tym, kto ma w polskim rapie czarny charakter mieliśmy się dowiedzieć w dniu premiery w Radiowej Czwórce. Niestety, jak wspomniałem – zabieg został zepsuty przez… nich.

Szczęściem w nieszczęściu jest to, że nic więcej nie dało się zepsuć. Jednak nie wszystko wydawało się takie piękne. Przegapiłem audycję, gdzie Flint ujawnił się oficjalnie, więc został mi jedynie teledysk. Klip powstał do tytułowego kawałka, który wywołał mieszane uczucia. Nie pokazywał nic więcej i nic mniej, nie zachęcał i nie zniechęcał. Bałem się. Uczucie strachu wydawało mi się odpowiednie stając w obliczu Czarnego Charakteru.

Następnie, powoli zaczęło się wszystko wyjaśniać. Cierpliwy słuchacz znał premierę, jednak głodnemu słuchaczowi chleb na myśli i zawsze mało. Raper stanął na wysokości zadania, puszczając mixtape składający się z numerów z nadchodzącej wówczas płyty i dobrych, czasem klasycznych, amerykańskich jointów, który został zmiksowany przez Dj’a Vinylstealera. Robiło się coraz jaśniej, do dnia, w którym materiał nie zagościł w moim odtwarzaczu mediów wszelakich. Mam opisywać dalej? Błyski, pioruny i wszystko inne, oczywiście w pozytywnym znaczeniu.

Flint „Czarny Charakter” (okładka płyty)

Po początkowym, zbyt namiętnym zachwycie, nastał czas na obiektywną ocenę. Klimaty nowe, nieznane – szczególnie w podkładach, które zahaczają o ciężką elektronikę lub po prostu elektronikę. W oskreczowaniu płyty nie ma jakichś zaskakujących elementów, po prostu jest – raz lepiej raz gorzej.

Sam jestem pełen podziwu dla Flinta za kolejny krok na swojej drodze. Zrobił kompletną debiutancką, długogrającą płytę, pokazując cały arsenał broni – począwszy od pewności, przez smaczki techniczne tekstów, na ciekawym ujęciu tematów, które bądź co bądź, są wyruchane przez rzesze krajowych (i nie tylko) raperów, kończąc.

Wystarczającym i ostatnim komplementem dla tej produkcji może być to, że „Czarnemu Charakterowi” ciężko będzie przebić poziomem tę płytę. Chociaż nie powinniśmy mówić przysłowiowego hop, dopóki nie dowiemy się, co ten, dopiero 21-latek, ma w zanadrzu.

Reklamy

3 comments on “Flint – „Czarny Charakter”

  1. Anonim
    2010-12-18

    bum

  2. Co „bum”?

  3. pindolek
    2010-12-18

    tekstowo i technicznie Flint na wysokim poziomie muzycznie wolałbym by były to beaty bardziej melodyjne na samplach nie tak bardzo elektroniczne aczkolwiek nie można powiedzieć ze jest to słaba płyta .Jest to płyta warta uwagi bo i sam flint przeszedł progres co w dziejszej dobie jest rzadko spotykane

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2010-12-18 by in News and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: