AxunArts

o muzyce od 2005 roku

The Dead Weather – Sea of Cowards

Brud. Emocje. Prędkość. Płynność. Nieprzewidywalność. Innowacja. Geniusz. Czwórka wspaniałych znowu króluje w świecie rocka!

Znowu? Przecież od wydania debiutanckiego „Horehound” minęło zaledwie dziesięć miesięcy. Od powstania grupy czternaście. Wobec tego słowo „znowu” mija się z celem – The Dead Weather królują w świecie muzyki rockowej od chwili zagrania pierwszego dźwięku na oczach publiczności, a ich najnowsze dzieło, album „Sea of Cowards”, tylko potwierdza ich status.

Poprzeczka postawiona była tak wysoko, że przypuszczalnie przeskoczenie jej było niemożliwe. Przepełniony emocjami, brudem gitar i świetnymi tekstami „Horehound” zawojował światem muzyki. The Dead Weather (czyli, jak ktoś jeszcze nie wie – Jack White z The White Stripes i Raconteurs, Alison Mosshart z The Kills, Dan Ferita z Queens Of The Stone Age oraz Jack Lawrence z The Greenhornes) są obecnie najlepszą supergrupą na tej planecie. Them Croocked Vultures tylko mnie rozczarowało – magia nazwisk (Homme, Grohl, Jones) nie miała swego odzwierciedlenia w muzyce. Zaś po The Dead Weather nikt chyba nie oczekiwał aż tak genialnej twórczości. Złośliwi spekulowali na temat tego, że Jack White przesadza z projektami pobocznymi, zaniedbuje macierzysta The White Stripes. Bullshits

„Sea of Cowards” ma w sobie wszystko to, za co pokochano debiut – niesamowite emocje, teksty, atmosferę, nieprzewidywalność – w ilości sto razy większej. „Horehound” czarowało prostotą, „Sea …” wciąga rozmaitymi smaczkami – a to gitara a la wczesny Cream czy The Who, dziwaczne partie klawiszowe, wokal rodem z niebo–piekła, czy też perkusja szalejąca tu i ówdzie. Nie sposób się oprzeć, uzależnia od pierwszej sekundy. Dużo starego rocka, bluesa i muzyki z duszą. Wykrzyczane słowa, wymruczane frazy. Zalety tego krążka można wymieniać bez końca. Po cudownych 35. minutach spędzonych z tym albumem pojawia się pytanie: Jak oni to robią?! na przemian ze stwierdzeniem: To jest genialne!, plus gestem otwarcia szczęki z niemożliwością zamknięcia jej przez następne pół godziny.

Całkowicie zdziwiona, powalona na łopatki – tak czuję się po przesłuchaniu najnowszego krążka najlepszej grupy (i nie tylko z przedrostkiem „super”) w obecnym muzycznym światku. Ze świadomością, że słuchałam najwspanialszej rockowej muzyki na świecie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2010-05-28 by in News and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: