AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Sean Fournier – Oh My

Czy mówi Wam coś nazwisko Sean Fournier? Nie? I nic w tym złego. Jednak po lekturze poniższej recenzji i, mam nadzieję, zapoznaniu się z płytą „Oh My” pan ten nie będzie już dla Was anonimowy.

„Oh My” to czwarta płyta pochodzącego z Connecticut muzyka. Zawiera ona nowe wersje jego starszych piosenek oraz jeden nowy kawałek, tak dla zachęty. Może to właśnie było głównym powodem, że materiał ten został podarowany słuchaczom zupełnie za darmo. Każdy, kto tylko chce, może odwiedzić na przykład ten adres i ściągnąć sobie „Oh My” zupełnie legalnie. Zapewne większość z Was zawahała się teraz, czy warto to zrobić. Sprawdźcie dalszą część recenzji, a będziecie o wiele mądrzejsi.

Sean Fournier – „Oh My” (okładka)

„Oh My” to bardzo przyjemna płytka, do której idealnie pasuje określenie, iż „nie liczy się ilość, ale jakość”. To tylko 21 minut, jednak jest w nich coś takiego, co sprawia, że słuchamy ich raz po raz, wciąż od nowa.

Odświeżone, starsze piosenki są w większości wersjami klawiszowymi, w których fortepian gra pierwsze skrzypce. Wyjątek od tej reguły stanowi jedynie utwór „Broken Stereo”, który to został nagrany w wersji akustycznej (najlepszy numer w zestawieniu). Całość uzupełnia jeden premierowy kawałek, zatytułowany „Holding The Hand Of The Hurricane”.

Na swoim profilu MySpace, wśród artystów, którzy mieli lub mają wpływ na jego twórczość Fournier wymienia m.in. grupy Coldplay oraz Maroon 5. Słychać to od razu, od pierwszych minut zarówno jego wcześniejszych albumów, jak i tego prezentowanego Wam teraz. Muzyk dodaje jednak do tej inspiracji swój własny pierwiastek, który sprawia, że melodie jakie tworzy, są w 100% jego inicjatywą, nie zaś marną kopią dwóch znanych na całym świecie zespołów.

Sean Fournier (for. myspace.com/sfournier)

Jaka szkoda, że nie poznałem tej płyty wcześniej, między wrześniem 2008 roku (kiedy to miała swoją premierę) a jego końcem. „Oh My” znalazłaby się wówczas w zestawieniu 100 najważniejszych albumów, a tak pozostaje mi jedynie zachęcić Was do sięgnięcia po ten materiał – bo może zabrzmi to dość trywialnie, ale po prostu warto.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2009-08-02 by in News and tagged , , , , , , , .
%d blogerów lubi to: