AxunArts

o muzyce od 2005 roku

The Rifles – The Great Escape.

Dzisiaj, tj. 26 stycznia, swoją premierę ma drugi studyjny album The Rifles – kolejnej grupy, która wypłynęła na szerokie wody muzycznego show biznesu, wykorzystując modę na alternatywne, gitarowe granie. Czy warto sięgnąć po to wydawnictwo? Sprawdźmy.

The Rifles to czwórka muzyków z londyńskiej dzielnicy Chingford, która dała się nam już poznać dzięki debiutanckiej płycie z roku 2006, zatytułowanej „No Love Lost”. Materiał utrzymany był w post-punkowych klimatach, a sami artyści nie ukrywali tego, iż na ostateczny wygląd krążka duży wpływ miała muzyka legendarnej brytyjskiej grupy Joy Division. Sukces pierwszego albumu (26. miejsce na liście najpopularniejszych wydawnictw na Wyspach) nie uderzył jednak ‚Karabinom’ (ang. rifle – karabin) do głowy. Spokojnie robili oni swoje i bez ciśnień pracowali nad nową płytą, w tzw. międzyczasie wydając jeszcze dwie epki („Live at Shepherds Bush Empire” i „The Rifles EP”) oraz grając wiele koncertów.

Dzisiaj dostajemy od Anglików nowy longplay, który od początku roku reklamowany jest dwoma utworami – piosenką tytułową („The Great Escape”; sprawdźcie klip) oraz singlowym „Fall to Sorrow”. Co ważne, panowie wydając singiel, zrobili to w starym stylu, a więc obok formatów elektronicznych, pojawiało się także nagrania na nośniku winylowym.

Ciekawego gitarowe granie, perkusja nadająca temu wszystkiemu rytm i nieirytujący mnie tak bardzo, jak to miało miejsce przy okazji pierwszej płyty tej grupy, głos wokalisty Joela Stokera (to chyba kwestia przyzwyczajenia). Album jest szybki i dynamiczny (szczególnie polecam „Sometimes”, „Romeo and Julie”, „The General”). Jednak spokojniejsze momenty balansujące całość, dobrze komponują się z resztą materiału („Toerag”, „History”) i są również godne polecenia. A do tego wszystkiego melodyjny numer „Winter Calls”, którego słuchać mogę bez końca.

Niektórzy nie przepadają za zespołami, które – mówiąc brzydko – wywindowały się na modzie na alternatywne granie. W zalewie słabych zespołów, które podpisują kontrakty płytowe tylko dlatego, że grają taką właśnie muzykę, zdarzają się jednak perełki takie jak The Rifles.

Krążek „The Great Escape” pierwotnie miał pojawić się jeszcze w ubiegłym roku w październiku. Plany pokrzyżowały się m.in. przez wyciek całego materiału do sieci na długo przed premierą. Jednak jak się okazało, warto było poczekać, aż do końca stycznia. Album londyńczyków jest dopracowany i nie nudzi się z każdym kolejnym odsłuchem. Myślę, że fani brytyjskiej fali indie rocka będą zadowoleni.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

3 comments on “The Rifles – The Great Escape.

  1. justin long
    2009-01-26

    just listened to the album after downloading it bright and early today, bloody great stuff lads, 2009 is gunna be great for them i feel!!

  2. james morrissey
    2009-01-26

    yes justin! wicked album, they got a big old tour coming up too, got my ticket to see them in brum already.

  3. Justin & James have the same IP.
    Oh guy(s)…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2009-01-26 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: