AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Platinum Pied Pipers – Abundance.

Nie lubię okresu ponoworocznego, ponieważ rzadko który artysta bądź zespół, decyduje się na premierę nowego krążka od razu w pierwszym tygodniu stycznia. Czas jednak przerwać ciszę i wrócić do polecania Wam płyt. Na pierwszy ogień idzie krążek „Abundance” duetu Platinum Pied Pipers, bardziej znanego po prostu jako PPP.

Platinum Pied Pipers to dwóch panów: producent Waajeed (prawdziwe personalia Robert O’Bryant) i multiinstrumentalista Saadiq (Darnell Bolden), którzy w świecie fanów R’n’B, soulu i instrumentalnego hip hopu nie są anonimowi. Na koncie mają już jeden wspólny longplay – „Triple P” z 2005 roku. Teraz, w styczniu 2009, powracają po kilkuletniej ciszy. W jakiej formie? Przekonajmy się.

Od razu zaznaczyć trzeba, że „Triple P” mimo 3 lat od premiery, jest już klasykiem w swoim gatunku. Takiej płyty nie było i … już nie będzie. Na nowym krążku duet jest cieniem samego siebie, a muzyka jaką prezentuje, nie ma w sobie tej świeżości co kilka lat temu.

PPP postanowili zrobić tę płytę inaczej. Nie znajdziemy na „Abundance” wielkich sław na miarę Georgii Anne Muldrow, brytyjskiej ekipy Spacek Sound System czy grupy Sa-Ra. Sięgając po ten krążek nie doszukacie się na nim tego, co urzekało słuchaczy przy okazji debiutanckiej płyty: brudnego dźwięku, soulowych eksperymentów i wyrównanego poziomu całości. Jest za to nudnawo, czasami wręcz zachęcająco do wciśnięcia przycisku „next” na odtwarzaczu, a sam tytuł nie odzwierciedla zawartości albumu (chyba że mówimy o ‚obfitości’ mizernego poziomu).

Honor wydawnictwa ratują w zasadzie trzy utwory: „Countless Excuses” i „The Ghost Of Aveiro” (oba z gościnnym udziałem Coultraina) oraz „On A Cloud”, w którym słyszymy Karma’e Stewart. I na tym kończy się dla mnie ten album. Reszta jest niczym niepotrzebnie dołączony gratis do zakupu w drogerii – drugiego dodanego kosmetyku i tak nie będę używał, bo nie pachnie ładnie i ma przestarzały termin ważności.

Trzeba jednak oddać szacunek Robertowi i Darnellowi za to, iż zrobili płytę taką, jaką chcieli zrobić (przynajmniej mam taką nadzieję, bo w innym razie zupełnie nie rozumiem sensu wydania takiej muzyki). Duet z Detroit nie ma zamiaru dopasowywać się do panującego w chwili obecnej trendu jaki opanował czarną muzykę na terenie Stanów Zjednoczonych. I dobrze, niech robią swoje, ale na nieco wyższym poziomie. Chęci były dobre, lecz efekt finalny jaki możemy usłyszeć na „Abundance” jest marny.

Pamiętam jak przy okazji pierwszej płyty PPP, głośno było o zachwycie członka grupy The Roots, Questlove’a. Tym razem producent z Filadelfii nie pokusi się już o taki gest. Duet nie zdołał, zresztą jak wielu muzyków przed nimi, udźwignąć ciężaru dobrego debiutanckiego albumu.

Premiera: 20 stycznia.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

One comment on “Platinum Pied Pipers – Abundance.

  1. kuba
    2009-01-28

    płyta nie jest taka zła. jak zwykle przesadzasz człowieku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2009-01-19 by in News and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: