AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Everlast – Love, War and Ghost of Whitey Ford.

Everlast zwykle jest raperem. Od czasu do czasu bierze jednak do ręki gitarę i wciela się w bluesmana. Teraz, po czterech latach, powraca z nowym rockowo-bluesowym albumem zatytułowanym „Love, War and Ghost of Whitey Ford”.

Everlasta przeciętny słuchacz stacji radiowych takich jak RMF FM czy Eska, kojarzy z dwoma piosenkami: „Jump Around” grupy House of Pain, której muzyk był frontmanem i „Put Your Lights On” z Carlosem Santaną. Można więc odnieść mylne wrażenie, że Eric Schrody (bo tak naprawdę nazywa się ten typ), nie jest w stanie zrobić sam nic wartościowego. Oczywiście dla tych, którzy znają jego twórczość, to wielki absurd. Jednak przyjmijmy przez chwilę, że tak jest. Co się dzieje z tą teorią po przesłuchaniu „Love, War and…”? Staje się bzdurą, wyssaną z palca dziennikarza polskiej gazety na ‚F’. Krążkiem tym, Everlast przekonuje wszystkich, że jest artystą spełnionym.

Trzeba jasno zaznaczyć, że „Love, War and…” to najlepszy nierapowy album w dorobku ex-lidera House of Pain. W Stanach Zjednoczonych, Everlast wyrasta powoli na narodowego barda pokroju Boba Dylana czy Bruce’a Springsteena. Wszystko za sprawą przemyślanych tekstów, poruszających tematykę bliską przeciętnemu mieszkańcowi USA. Miłość, wojna i jej sens, polityka, sprawy trapiące obecnie każdego człowieka. Na płycie znajdziemy antyrządowy manifest „Kill the Emperor”, antywojenny „Letters Home From The Garden Of Stone”, rewolucyjne „Stone in My Hand”. Do tego piękne ballady: „Anyone” i „Friend”.

Bluesowy sprawdzian Everlast zaliczył u mnie na piątkę. Teraz czekam na płytę rapowego projektu La Coka Nostra, którego jest członkiem.



Recenzja ukazała się w „Ultrazin” #1 (grudzień 2008) http://www.ultrazin.prv.pl

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

2 comments on “Everlast – Love, War and Ghost of Whitey Ford.

  1. max
    2008-12-25

    jebać pajaca. przegrał z eminemem. dissy na everlasta miażdżą.

  2. Gorylek
    2008-12-26

    no, dobra płyta. ale „Whitey Ford Sings The Blues” lepsza jeśli chodzi o solówki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2008-12-24 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: