AxunArts

o muzyce od 2005 roku

The Raveonettes – Sometimes They Drop By.

Kto by pomyślał, że elektronizacja muzyki dotknie tak staroświecki (brzmieniowo) i konserwatywny zespół jakim jest duński duet The Raveonettes. Oczywiście muzycy wcześniej nie stronili od podstawowego zestawu grajków imitujących brzmienie różnych instrumentów i uplastyczniających kompozycje, ale na nowym wydawnictwie posunęli się spory krok do przodu w tej dziedzinie.

Tak w ogóle mamy do czynienia z EP-ką, wydaną niecały rok po premierze jednej z najlepszych pozycji w roku 2007 – „Lust, Lust, Lust” – które to Raveni byli twórcami. Cztery premierowe utwory zostają podane w kolejności od najdłuższego do najkrótszego i są naładowane energią wprost proporcjonalnie do tej kolejności.

„Way Out There” to najprawdziwsza ”soczysta jazda piłą mechaniczną”, zarejestrowana w studio Pana Wagnera i Pani Foo. Ale czy nie grali tak w przeszłości?

Charakterystyczny ”nieobecnie” wokalizujący dwugłos to również chleb powszedni formacji. Haczyk jest więc gdzie indziej. Jest on ukryty w organowej harmonii (budzącej na myśl dokonania Primal Scream i tym podobnych zbawców alternatative dance/rocka z początku lat 90), która do znudzenia rozbrzmiewa jako dodatek do głównej linii melodycznej. Jeszcze większej zabawy Raveni dostarczają w drugim „Blood Red Leis”. Tu z kolei można pokusić się o porównania do… U2, i to tego U2 z czasów płyty „All That You Can’t Leave Behind” – konkretnie mam na myśli intro piosenki „Beautiful Day”. I znów to samo. Motyw zapętlony w kółko i w dalszej części gra bardzo niedostrojonych instrumentów gitaropodobnych. Jak można nie kochać Raveonettes za takie proste, melodyjne i jednocześnie sycące wszystkich zgrzyto-maniaków granie? Znów im się udało!

Ale to nie koniec. Tytułowe nagranie to bezwstydna kalka prawdopodobnie najpopularniejszej ścieżki dźwiękowej świata do serialu Twink Peaks. Co prawda od tytułowego motywu różni się przede wszystkim bardziej bogatym aranżem i mniej surowym brzmieniem (rozmyte klawisze), ale skojarzenia są po prostu NIEUNIKNIONE. Gdy oczarowany dźwiękami „Sometimes They Drop By”, rozmyślam nad tym czy warto chwalić takie przemycanie klasyki… do klasyki, zastaje mnie smutna perspektywa końca tego mini albumu. „Vintage Future” jest jakby naturalnym rozwinięciem poprzedniego utworu, jeszcze bardziej taneczne (oczywiście to słowo w przypadku The Raveonettes ma nieco inne znaczenie) i tym razem bez wokali, ale za to z niesamowitą partią gitary Sune Wagnera – chyba tak z obowiązku, by nie zapomnieć, że to alternatywna scena muzyki lat 60. jest główną platformą startową dla ”najgłośniejszego zespołu Europy”.

Żałuję ogromnie, że nie ma na tym wydawnictwie większej ilości materiału. Mimo to, te niecałe 15 minut muzyki dają dobre wyobrażenie o potencjale formacji, będącej chyba w najlepszym okresie w swojej karierze. Nie można im mieć za złe czerpania z tych wszystkich zespołów i wydawnictw, które przewijają się przez myśl podczas słuchania „Sometimes They Drop By”. Zresztą, założę się, że to tylko czysty przypadek… i tak od Twin Peaks 2008 nie uwolnię się na długo. Wkładam ich do ciągle, niestety, prawie pustego (Arcade Fire, Interpol, ?) i dziurawego (Ci, którzy zawiedli mimo dobrego startu) worka z największymi nadziejami na najlepsze wydawnictwa najbliższych miesięcy. Oni to zrobią. Obiecuję!

Zapraszamy także do sprawdzenia innych recenzji tego autora na blogu Małpowanie Z Muzyką.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2008-10-07 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: