AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Taio Cruz – Departure.

Krążek wydany w marcu tego roku, przygotowywany był już od minimum dwóch lat. W listopadzie 2006 roku bowiem ukazał się pierwszy singiel promujący materiał, który ostatecznie nazwano „Departure” i wydano – ale tak naprawdę to nie wiadomo po co.

Na początek zaznaczę, że jest to jedna z dwóch ostatnio polecanych mi płyt przez jedną i tę samą osobę. Sam pewnie nie sięgnąłbym po „Departure” nigdy.

Dlaczego? Taio Cruz reklamowany przez angielskich krytyków jako wielki talent tamtejszczego R’n’B, piosenkarz, producent, kompozytor, autor teksów, itd., itp. Ja wyznaję zasadę, że ‚co za dużo, to niezdrowo’. W tym przypadku sprawdza się ona w stu procentach.

Słuchając płyty mam wrażenie jakby Cruz nie był sobą. Słyszę tam wielu artystów – Lemar’a, Seal’a, Akon’a, Craig’a David’a, a nawet Will.I.Am’a… Dosłownie wszystkich, którzy w jakimś tam stopniu mieli wpływ na obecny wygląd męskiej muzyki popowej, wykonywanej przez czarnoskórych mężczyzn. Tylko Cruz’a tam nie ma. A to przecież jego album.

Muzycznie jest średnio. Podkłady jakby już gdzieś słyszane, patenty na śpiew i refren – też oklepane. Płyta zrobiona jest po prostu na sprawdzonych sposobach, by lepiej trafić do ewentualnego słuchacza. Wszak ‚papka’ zawsze sprzedaje się dobrze. A producent, wytwórnia, agent i milion innych osób musi zarobić. Szkoda tylko, że artysta może być przez to poszkodowany… Ale przepraszam, pan Cruz to akceptuje. Wszak w jednym z wywiadów powiedział, że nagrał płyte taką, jaką chciał nagrać. Jego wybór.

Ja osobiście zapamiętam z krążka jedną piosenkę – „She’s Like a Star” – ale nie z powodów muzycznych. ‚Dwa’ to maksimum, co mogę dać.

PS: Mimo, że album nie będzie należał do moich faworytów, pozdrowienia dla Asi S. za polecenie.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

12 comments on “Taio Cruz – Departure.

  1. Gigant
    2008-09-21

    Czy to źle że sie inspiruje dobrymi wokalistami jak Craig David? To jest tylko inspiracja. Cruz ma swój styl i jest to zauważalne na płycie. Ja słuchałem i mi się podoba. o!

  2. Można się inspirować, ale kiedy przekracza się pewne granice to już przestaje być dobre. W dwóch piosenkach słyszałem modulacje głosu na styl Akon’a, kilka refrenów przypominało mi Lemar’a i David’a, a „Come on girl” to już istny Will.I.Am z ostatniej płyty „Song about girl”.

  3. ja
    2008-12-11

    ciekawa płyta. miła dla ucha. dobrze się jej słucha. czepiasz się jak zwykle.

  4. fiona
    2008-12-25

    j/w, czepiasz się. gdyby to tede nagrał, to byłoby 6 w ocenie

  5. @ fiona: Twój atak nie ma podstaw. Mimo, że cenię Tedego bardzo, to w ocenie płyt staram się być zawsze bezstronny. Ostatnie dwa krążki Tedzika są na ‚4’ – sprawdź jak nie wierzysz.

  6. stach
    2008-12-30

    bardzo popularna płyta ostatnich wakacji. aż taka dobra nie jest ale spokojnie mogłeś dać 3 a nie 2

  7. jonitz
    2008-12-31

    ja wierze Axunowi na słowo ponieważ mam podobne spostrzeżenia. już po singlu ‚she’s like a star’ można stwierdzić że gość postępuje za typowym angielskim r&b w stylu craiga davida, podobnie zresztą jak popularny ostatnio w polsce jay sean. ilość i jakoś gości też mówi za siebie- gniot dla kasy ktoremu potrzebna jest promocja. pewnie miłośnicy takich klimatów, męskiego rnb utrzymanego często w balladowych nastrojach kupią kolejną gwiazdkę, ja nie zamierzam i nie polecam.
    pzdr.

  8. tolek banan
    2009-01-05

    faktycznie miałka płyta

  9. anita
    2009-12-05

    chcialam zauwazyc, ze taio wyprodukowal plyte sam, wiec fragment o zarabianiu delikatnie traci bzdura. reszta recenzji tez, bo plyta ma swoj styl i bedac wielka fanka muzyki rnb ani lemara ani c. davida jakos tam nie slysze

  10. tytuz
    2009-12-05

    anita jesteś faktycznie fanką, ale nie znawczynią

  11. I że to niby było do mnie o tym znawcy, tak? Weź przestań. Nigdy się tak nie nazywałem i nazywać nie zamierzam. A płyta jest bardzo słaba po prostu. Zresztą najnowszy krążek Taio Cruza to też niezły gniot.

  12. Anonim
    2010-01-11

    kazdy ma swój styl taio cruz może sie wzoruje na innych ale zejdzcie na ziemię wszyscy to w jakis sposób robia on przynajmniej jak wyjdzie na scene to pokazuje ze umie spiewac a nie puszcza sobie z play backu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2008-09-21 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: