AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Cyndi Lauper – Bring Ya To The Brink.

Czy po 20 latach na scenie, 35 wydanych singlach, 10 albumach pokrytych wielokrotną platyną, setkach koncertów, można wydać dobrą i świeżą płytę, nie nagraną wyłącznie na tym samym patencie co przed dekadą? Oczywiście. Cyndi Lauper jest tego najlepszym przykładem.

Powroty gwiazd jak wiadomo bywają różne, dlatego też do nowej płyty Cyndi Lauper podchodziłem bardzo ostrożnie. Jak się jednak okazało, warto było czekać, bo krążek „Bring Ya ToThe Brink” jest po prostu fenomenalny.

Materiał tętni życiem – tak samo jak sama artystka (taki mały żarcik), która na płycie bawi się swoim wokalem, tworząc wrażenie, że przez 12 lat od ostatniego studyjnego wydawnictwa (nie licząc oczywicie materiału „Shine”, który ukazał się tylko w Japonii), nabrała do siebie i swojej przeszłości scenicznej mnóstwo dystansu.

Dzięki stojącym na wysokim poziomie produkcją takich muzyków jak Basement Jaxx, Kleerup czy Axwell wydawnictwo okazuje się świeże i bujające. Gdy do tego dołączymy osobowości Lauper, hasło „Girls Just Wanna Have Fun” nabiera zupełnie nowego wydźwięku. A tak na marginesie, czy ktoś jeszcze pamięta hit o tym tytule?

Całość to dwanaście premierowych utworów, które tworzą bardzo spójną całość, mimo że momentami można doszukiwać się różnych wpływów. Niektórych nie powstydziłby się sam Prince, na innych słychać wpływy disco z początku lat ’80. Natomiast na zakończenie żegna nas spokojna piosenka „Rain on me”.

Album promują single „Same Ol’ Fucking Story” (na potrzeby radiowe z tytułu zniknęło słówko fucking) i „Into the Nightlife”.

Takiej Cyndi Lauper jeszcze nie słyszeliście: nowoczesnemu brzmieniu towarzyszą oryginalne sample, zaskakujące beat’y i przede wszystkim świetne, wpadające w ucho kompozycje, które pod względem przebojowości można momentami porównywać z największymi hitami wokalistki – „Girls Just Wanna Have Fun”, „True Colors” czy „Time After Time”. Jeśli miałby wybierać pomiędzy tą płytą, a utrzymaną w podobnych klimatach i hołubioną przez krytyków „Hard Candy” Madonny, wybrałbym Lauper.

Ale czy obecni słuchacze wychowani na piosenkach Britney Spears, Blog 27 i Beyonce, docenią tą 55-lenią wokalistkę? Chyba nie.

Reklamy

About Mateusz Kołodziej

Nie pretenduję do miana muzycznej wyroczni. Słucham muzyki w ilościach (prawie) hurtowych, a później dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Nie roszczę sobie prawa do niepodważalnego zdania, więc szanuję, jeśli masz inne. Pochodzę z Tarnowa, gdzie w dwóch szkołach (licealnej i podstawowej) uczę języka polskiego. Ponadto interesuję się koszykówką i żużlem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2008-09-20 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: