AxunArts

o muzyce od 2005 roku

Lauryn Hill – The Miseducation Of Lauryn Hill.

Zawsze z pewną obawą recenzuję płyty, które przez lata zdążyły wejść już do kanonu muzyki jako legendarne, ponadczasowe, niezwykłe. Ten debiutancki album byłej (niestety) członkini zespołu The Fuuges, zawędrował bowiem na sam szczyt. Drugie miejsce na liście Entertainment Weekly, czołówka Billboardu, miliony sprzedanych egzemplarzy, pięć nagród Grammy. Ciągle zastanawiam się, jak ta drobna Afroamerykanka z wielkim głosem i jeszcze większym sercem mogła tego dokonać.

Przepis na piękny soulowy album niełatwo podać. Podobno wystarczy odpowiednio silny i zmysłowy głos, dobrzy producenci, poruszające teksty i voila. Dla mnie jednak, jako wielkiej fanki tego gatunku, trzeba czegoś więcej. Iskry, wypełniającej całe ciało i serce słuchacza. Uprzedzę Was: Lauryn dała na tym albumie nie iskrę, ale ogromny ogień.

Cieszy fakt, że mimo swoich nadzwyczajnych zdolności wokalnych, nie zapomina o tym, jak świetną jest raperką. Singlowe pozytywne i skoczne „Doo Woop (That Thing)”, udowadnia, że artystka potrafi pięknie skomponować obydwie strony swojej natury. Zresztą nie tylko tu L-Boogie oddaje cześć swoim korzeniom. Wychowana na muzyce Bob’a Marley’a, sampluje legendarnego Rastafariana w utworze „Forgive Them Father”. Nie brakuje miłości, można wręcz powiedzieć, że miłość ocieka z niemal każdego utworu. Miłość do mężczyzny, dziecka, muzyki. Tę pierwszą najpiękniej oddaje kolejny singlowy numer „Ex-Factor”. Utwór tak piękny, bolesny i poruszający, że niemal wyrywa serce. Zresztą o emocje Lauryn zadbała znakomicie, wraz z zaproszonymi do studia gośćmi – genialną artystką Mary J. Blige, D’Angelo oraz przygrywającym w To Zion Carlos’em Santaną. Gości mało, za to wszyscy trzej znakomici, chociaż jestem pewna, że i bez nich Hill poradziłaby sobie znakomicie. Odpowiada za produkcję wszystkich piosenek, teksty i niektóre instrumenty. Coveruje („Can’t Take My Eyes Off Of You” z repertuaru Frankie Valli), sampluje („Light My Fire” grupy The Doors w utworze „Superstar”), interpretuje muzykę na swój sposób, zachwyca.

Można nie lubić czarnego grania, aczkolwiek tej płyty nie znać nie wypada.

Recenzja ukazała się także na muzykasrodka.blogspot.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2008-08-08 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: