AxunArts

o muzyce od 2005 roku

POE – Szum rodzi hałas.

Otóż swoją kolejną reckę piszę nieco zmęczony, pochylony nad kawą, klawiaturą, trzymając papierosa. Nie jestem wbrew pozorom po ciężkim melanżu tylko po całonocnym słuchaniu POE „Szum rodzi hałas”, które nabyłem jakieś 12 godzin temu.

Płyta długo oczekiwana dlatego też myślę ekscytowałem się przy jej zakupie. Rekomendowana jako połączenie najlepszego polskiego rapera z najlepszym polskim producentem. Cóż może jako początkujący producent zajmę się właśnie tym aspektem tego projektu.

Cóż, sam początek płyty pod względem muzycznym powala. Kapitalny bit. Idealnie dopracowany i człowiek odpływa i cieszy się, że nie wyrzucił swoich 26,99 zł w błoto (zresztą cieżko by było, żeby tak sie stało).

Jednak za pierwszym przesłuchaniem, mimo dobrego początku, możemy odnieść dosyć nieciekawe wrażenie, a nawet możemy powiedzieć, że jest to wrażenie śmieszne. Bity wydają się nieco surowe. Wrażenie to pojawia się mimo tego, że wydają się one dopracowane w 100%, nie mają zbędnych dźwięków, a jednak wrażenie jest. Na szczęście znika ono przy kolejnych przesłuchaniach (przynajmniej u mnie). I pozbawieni już przeświadczenia, możemy się delektować naprawdę kapitalnym zestawem dźwięków połączonych ze sobą. Nic dodać nic ująć, kawał dobrej roboty przy sprzęcie muzycznym.

Przejdźmy do liryki. Ostry jak to na niego przystało jest kapitalny (znowu mój brak krytyki wobec niego wychodzi). Jak słusznie podpowiedział mi White Dogg (Karol Kubiak – przyp.) w jednej z rozmów internetowych (a właściwie zadał mi pytanie), czy z Ostrego nie robi się drugi Fisz? Otóż dopowiadam wszem i wobec, nie jest to nadal porządny rap i to wydaje mi się rap z płyty na płytę z wyższej półki i dla ludzi, którzy maja jakieś o tym pojecie i trochę oleju w głowie. Chociaż czasami jak słusznie zauważyło kilka osób zaczyna się robić męczące słuchanie muzyki i zastanawianie się o co mu chodziło w tym zdaniu. Ale nie uważam tego za jakiś straszny minus. Mamy po prostu okaz trudnego, metaforycznego rapu. Jeżeli chodzi o połączenie liryki z muzyką, to jest całkiem dobrze. Fakt, że na początku widać, że to nie to samo co np. „Jazzurekcja”. Ostry jedzie nie pod swoje bity, ale dał sobie genialnie radę i to fakt niepowtarzalny.

Płyta moim zdaniem jest zdecydowanie dla fanów Ostrego i szukających nieco ambitniejszej muzyki i właśnie dla wiadomości takich ludzi daje ocenę 5/6. Dla pozostałych 4/6 bo to może być kawałek ciężkiego chleba dla niektórych. Ale warto to mieć na półce i zakatować się przez całą noc i być nie żywym. Lećcie do sklepu koniecznie. Koniec wywodu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2006-10-14 by in News and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: