AxunArts

o muzyce od 2005 roku

O.S.T.R. – Jazz w wolnych chwilach.

Było już dużo Ostrego. Była recka „Tabasko” i POE (zresztą moje). I myślicie, że napisze coś innego, że wam oszczędzę nudzenia o nim i wychwalania go? Otóż nie. Chociaż recenzując tę płytę, będę musiał go trochę pojechać.

Po płycie „Tabasko” czekaliśmy zaledwie rok, aby otrzymać nowy materiał pod tytułem „Jazz w wolnych chwilach”. Ku mojemu zdziwieniu, była to płyta dwu płytowa. Zdziwienie nie polegało na tym, że nie wierzyłem w artystę, tylko minęło bardzo mało czasu, a Oster rzuca 42 kawałki na jedna płytę, zaledwie po 11 miesiącach (pracoholik??). Płyta niczym specjalnym się nie różni od poprzedników, może poza widoczną fascynacą jazz’em Adama.

Bity to właściwie tylko i wyłącznie pocięty wosk (płyty winylowe dla niewtajemniczonych). Ostry w wywiadach mówił, że jest zafascynowany tą muzyką, a większość płyt przywiózł z Anglii, gdzie zaczął studiować. Także pod względem muzycznym płyta jest naprawdę dopracowana na 100%, praktycznie brak słabych punktów. Jeżeli chodzi o lirykę to wszyscy wiemy, czego mamy się po Ostrym spodziewać. Kapitalne rymy, świetny przekaz i oryginalny flow. I wydawałoby się po tym opisie, że jest to ideał, tym razem niestety nie (zresztą mówiłem, że nie ma ideałów). Jedynym minusem płytki jest jej długość właśnie. Przy pierwszym słuchaniu płyta cieszy każdym kawałkiem. Po kolejnych może nam się znudzić w połowie, wytrwali zajada dalej. Płyta po kilku przesłuchaniach staje się bardzo przewidywalna (niestety Ostry nie potrafi nagrać dwupłytówki jak 2pac, ale trzeba zauważyć, że np. „All Eyez On Me” ma 27 kawałków, zaś Oster wydał ich aż 42). Moim zdaniem lepiej Adam zrobiłby gdyby poczekał z wydaniem tej płyty. Wybrałby z takiej ilości tracków np. 18 najlepszych. Przy takim zestawieniu dostalibyśmy klasyk polskiego rapu.

A tak mamy po prostu dobra płytę. Może trochę ponad dobra, ale to nie to, o czym marze od kilku lat. Jeżeli chodzi o poszczególne kawałki, które wpadają w ucho to na pewno sam start płyty, czyli „Początek”. Naprawdę kapitalny kawałek. „Nie lubię poniedziałków” z kapitalna puentą. „30 sekund” – kawałek można powiedzieć żart. „Hajabuza” kapitalna historia. „Wszystko, co mam” podziękowania za rap. I wiele innych (chciałem zastrzec, że kolejność tracków jest przypadkowa).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Informacja

This entry was posted on 2006-02-01 by in News and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: