Strona główna > News > Common – Universal Mind Control.

Common – Universal Mind Control.

Nowa płyta Commona, jednego z moich ulubionych przedstawicieli amerykańskiej sceny hip-hopowej, jest dość zaskakująca. Jedni widzą w niej same plusy, ciesząc się z rozwoju rapera, inni stawiają zaś “Universal Mind Control” na równi z największymi nieporozumieniami roku. A jak jest naprawdę?

Przypominam tylko na początku, że Common w swojej karierze już eksperymentował. Zapewne pamiętacie album “Electric Circus” (z 2002 roku), który swoim elektrycznym brzmieniem wzbudzał wiele mieszanych uczuć. Tak samo jest z tym materiałem.

Głównym zarzutem na niekorzyść chicagowskiego rapera może być fakt, że krążek ten brzmi “niecommonowo”. Znajdziemy tu bowiem wszystko, co w czarnej muzyce popularne w ostatnim czasie: “Punch Drunk Love” jest niczym numer wyjęty z płyty “Graduation” Kanye Westa (który zresztą pojawia się w nim gościnnie), “Make My Day” z Cee-Lo klimatycznie przypomina projekt duetu Gnarls Barkley, a “What a World” to banger, o jaki Commona nigdy nie podejrzewałem.

Zapytacie więc, czy jest tu coś ze stylistyki jaką prezentował wcześniej? Owszem, znajdziemy kilka utworów z “Inhale” oraz “Changes” na czele. Ten drugi kończą słowa change is hope. Ciekawi mnie, nadzieją na co była ta zmiana stylu. Pewnie nie dowiem się nigdy, a jedynie co mi zostaje to domysły.

Nie wiem czy zmiana ta pomogła zyskać nowych fanów. Nie wiem też co na to słuchacze, “będący z raperem” od dłuższego czasu. Jedno jest natomiast pewne – eksperyment w rapie to dziś już norma. Commonowi w porównaniu do Kanye Westa i jego ostatniej płyty, w mniejszym lub większym stopniu, udało się.

Fanom klasycznego Commona pozostaje nadzieja, iż tak jak to pokazuje historia, po eksperymentach powróci on do swojego rapowania i nagra kolejny klasy w stylu “Be” z 2005 roku. Dzisiaj tylko “czwórka”.

  1. Maja
    Grudzień 30, 2008 o 19:09 | #1

    a już myślałam, że po niskiej ocenie dla Westa także i Commonowi się dostanie. a tu jednak nie.

  1. No trackbacks yet.