F*U*C*K #12: Po prostu “12″.
Dzisiaj f*u*c*k #12. Czy coś to zmienia? Oprócz tego, że blog/strona po jego opublikowaniu będzie zajmować/ła kilka kilobajtów więcej – to nic. Ale warto było napisać te kilka poniższych zdań dla samej liczby 12. Dlaczego? Przekonajcie się sami.
Wszyscy przesądni wierzą w symbole, zjawiska itp. rzeczy.* 7 to liczba szczęśliwa, 13 wręcz przeciwnie. 1 to absolut, numer “vipowski”, a 23 dla fanów koszykówki zawsze będzie kojarzyć się z jednym zawodnikiem. 12 natomiast jest często pomijana, mimo iż w historii świata pojawia się od najdawniejszych czasów.
Według przekazu z Biblii było 12 apostołów… no dobra, jeden na koniec zmądrzał (lub zgłupiał – wszystko zależy od interpretacji) i opuścił kółko adoracji pewnego brodatego i długowłosego pana, który skończył swój ziemski żywot w wieku 33 lat.
12 miesięcy ma rok, a związane jest to to z próbą uporządkowania przez ludzi czasu – wszak doba ma też 12 godzin – tylko razy dwa. Mamy 12 znaków zodiaku, ale astrologia to nie moja działka.

12 tomów ma pierwszy europejski spopularyzowany przekład “Baśni z tysiąca i jednej nocy”**, czyli zbioru ponad 300 baśni i legend arabskich zamkniętych w kompozycyjną ramę legendy o sułtanie Szachrijarze i jego żonie Szeherezadzie z około IX-X wieku. Tyle samo – tylko, że rozdziałów ma najważniejszy utwór na polskim podwórku literackim – “Pan Tadeusz” (oczywiście nie liczę Księgi 13, która przeważnie nie jest drukowana w szkolnych wydaniach, a która jednocześnie jest chyba najlepszą erotyczną fantazją literacką epoki romantyzmu).
Liczba 12 wykorzystywana jest także w metaforach, np. sportowych. Otóż kibice drużyny gospodarzy traktowani są jako tzw. 12 zawodnik, który ma pomóc miejscowym w odniesieniu zwycięstwa. Ale w Polsce to i tak często nie wystarcza na ekipę rywali, która gra w czternastu (11 + trójka sędziów, którzy też często biorą udział w grze).
Ze sportu, ale już bez metafor, 12 minut ma jedna kwarta meczu w lidze NBA. Niby tylko dwie minuty więcej niż na europejskich parkietach, ale w sumie to aż osiem więcej(!). Dla kibica – raj na ziemi.
Z muzycznej sfery – wszak ten blog traktuje o muzyce – 12 cali ma najszlachetniejszy nośnik muzyczny na świecie.
A prywatnie? W wieku 12 lat rozwaliłem tak nogę, że przez ponad miesiąc za towarzysza miałem gips. 12 to mój numer w dzienniku szkolnym przez pierwsze lata nauki w szkole podstawowej. Około 12 minut zajmuje mi dostanie się autobusem na uczelnie.
12 – tyle naliczyłem przed chwilą płyt, z którymi nie mogę się rozstać.
A dla Was co oznacza 12?
* Ja przesądny nie jestem, ale o czymś pisać trzeba.
** Autorem tłumaczenia na język francuski był A. Galland.










12.12 – to data moich urodzin =]
ale ja nie rozumiem idei tego tekstu :?:
to co nr.13 będzie o symbolice liczby 13?
Nie zrozumiałeś przesłania. ‘12′ nie jest tak popularna jak ‘13′. Coś dla mnie znaczy. Inna sprawa, że nie miałem pomysłu na kolejny felieton ;P O ‘13′ nie będę pisał nic, aczkolwiek ma już pomysł na kolejny tekst. Będzie coś o szkole – tak wiem, znów. Ale będzie.