Marek Grechuta – Wspomnienie.

Poniższy tekst w całości poświęcony zostaje jednemu z najwybitniejszych artystów jakich wychowała ziemia polska. Odszedł 9.10.2006 roku. Teraz zapewne raduje swymi piosenkami innych, w tym lepszym świecie.

Marek Grechuta urodził się 10 grudnia 1945 roku w Zamościu. Tam także stawiał pierwsze kroki edukacyjne – zarówno te szkolne, jak i muzyczne. Swoje losy związał jednak z Krakowem, gdzie wyjechał na studia. Zaczął studiować architekturę na Politechnice Krakowskiej. Tam też spotkał starszego o rok Jana Kantego Pawluśkiewicza. Przyjaźń, wspólne zainteresowania oraz rozmyślanie nad światem, doprowadziły do tego, iż obaj panowie postanowili coś zrobić. Tym “czymś” miał być kabaret. Pod nazwą ANAWA wspólny projekt pierwsze kroku stawiał w studenckiej piwnicy Bambuko. Pierwszy poważny sukces przyszedł wraz z występem na Festiwalu Piosenki Studenckiej w 1967 roku. Festiwalu wprawdzie nie wygrali (na marginesie tylko dodam, że zwyciężczynią została Maryla Rodowicz), ale dzięki transmisji telewizyjnej, talent Grechuty nie był już znany jedynie znajomym studentom.

Drugim ważnym wydarzeniem w życiu Marka Grechuty był występ na festiwalu FAMA, gdzie młody artysta zdobył I nagrodę. To właśnie otworzyło mu drogę do kariery. Potem przyszedł czas na Opole i festiwal.

Debiut nie był niezauważony. Nagroda Dziennikarzy za wykonanie utworu “Serce”, dała do zrozumienia jedno – narodziła nam się nowa gwiazda polskiej piosenki. W kolejnym roku Grechuta nagrał płytę zatytułowaną po prostu “Marek Grechuta & Anawa”. Jednak nie był to debiut fonograficzny artysty. Rok wcześniej ukazał się bowiem mini album zawierający cztery utwory. “Nie dokazuj”, “W dzikie wino zaplątani” czy festiwalowe “Serce” – to tylko niektóre z tytułów, jakie znalazły się na albumie.

Jak to się potocznie mówi “idąc za ciosem”, Marek Grechuta i Jan Kanty Pawluśkiewicz nagrywają drugą płytę pt. “Korowód”. Album ten, uznawany jest do dnia dzisiejszego za jeden z najważniejszych w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Płyta uczyniła z Grechuty prawdziwą gwiazdę. Ten etap kariery zamknął sukces w postaci Grand Prix festiwalu w Opolu za piosenkę “Korowód”. Jednak sukces nie trwa wiecznie – przekonał się i o tym sam artysta.

Grechuta i Pawluśkiewicz rozstają się. Każdy z nich idzie we własną stronę, zakładając nowe formacje. Grechuta tworzy zespół WIEM. Nowa “drużyna” miała muzycznie różnić się od wcześniejszej ANAWY. Dlatego też artysta nawiązał współpracę z muzykami o rodowodzie rockowo-jazzowym. I w takich klimatach jest właśnie utrzymana kolejna płyta, jaką nagrał Marek. Album ukazał się w roku 1972 i nosił tytuł “Droga za widnokres”. Muzyka oparta na perkusji, ascetyczne brzmienia – taki obraz miała “nowa wersja” Grechuty. Zmianie uległy również teksty. Artysta oparł się bowiem na wierszach poetów współczesnych, takich jak Wincenty Faber czy Tadeusz Nowak.

Kolejna płyta nagrana z udziałem grupy WIEM, nosiła tytuł “Magia obłoków” i różniła się od pierwszej bogatszym brzmieniem. Trzeba jednak zaznaczyć to, że skład muzyków został całkowicie zmieniony.

Flirt Marka Grechuty z muzyką jazzowo-rockową urwał się w roku 1976, kiedy to ponownie podjął współpracę z Janem Pawluśkiewiczem. Dlaczego tak się stało? Może Pawluśkiewicz zainteresował Marka Grechutę Witkacym, i namówił go do napisania muzyki pod teksty poety? Nie wiem, ale w każdym razie reaktywacja ANAWY stała się faktem. Festiwal w Opolu, na którym Marek Grechuta wykonał utwór “Hop, szklankę piwa” był pierwszym poważniejszym występem po reaktywacji formacji. Niebywały sukces piosenki i I nagroda, przekonały obu artystów, iż wspólną prace należy kontynuować.

Panowie postanowili nawet wziąć udział w projekcie “Szalonej lokomotywy”, a więc przedstawieniu teatralnym. Premiera odbyła się w Teatrze STU, reżyserem widowiska był Krzysztof Jasiński. Cały spektakl, w którym udział brali oprócz Marka Grechuty m.in. Maryla Rodowicz i Jerzy Stuhr, miał niezwykłą jak na tamte czasy oprawę. Materiał muzyczny z przedstawienia został wykorzystany także na płycie pt. “Szalona lokomotywa”, która tak samo jak przedstawienie odniosła spory sukces.

I tym razem po sporym sukcesie, drogi obu artystów rozchodzą się. Grechuta postanawia kontynuować sceniczną przygodę, wiążąc się z Piwnicą pod Baranami. Od 1976 przez, kolejne 10 lat, artysta pisał i komponował dla Piwnicy, a także sporadycznie pojawiał się na scenie.

Stan wojenny, który zahamował na pewien czas życie kulturalne kraju, oznaczał również zastój w planach Marka Grechuty. Kolejną pozycją w dorobku Marka Grechuty stała się płyta oparta na wierszach – erotykach Bolesława Leśmiana, wydana w roku 1984 (tu ciekawostka, bo współautorkę płyty jest Krystyna Janda). Album urzeka bardzo delikatnym brzmieniem, a także wspaniałą wokalizą duetu Grechuta-Janda.

Później pojawiały się jeszcze kolejne płyty, m.in.: “Wiosna – ach to ty” (1987), “Krajobraz pełen nadziei” (1989), “Dziesięć ważnych słów” (1994).

Po roku 1995, Marek Grechuta zredukował ilość występów, chociaż cały czas uczestniczył w życiu estradowym. Mimo tego w roku 1997 ukazał się kolejny album pt. “Serca”.

W roku 2001 Polską wstrząsnęła wiadomość o zniknięciu syna Marka Grechuty – Łukasza. Dramat ten trwał 2 lata, jednak finał okazał się szczęśliwy. Łukasz wrócił do domu.

Także w 2001 roku, Marek Grechuta otrzymał pierwszą w swojej karierze tzw. “złotą płytę” za album “Dni, których nie znamy”, na który składały się najlepsze piosenki artysty. W tym samym czasie, postanowiono wznowić i wydać w formie CD wszystkie płyty artysty.

W 2006 roku podczas festiwalu w Opolu, Marek Grechuta uhonorowany został nagrodą Grand Prix za całokształt twórczości. Niestety, ale po sukcesie znów przyszedł czas gorszy – tym razem już tylko dla fanów artysty. Marek Grechuta zmarł bowiem 9 października 2006 roku, w wieku 61 lat. Powodem śmierci byłą choroba, która trawił muzyka od kilku lat.

Piosenkarz, kompozytor i poeta w jednym. Jeden z najwybitniejszych (jeśli nie najwybitniejszy) polskich artystów scenicznych odszedł, pozostawiając jednak po sobie wspaniałą muzykę. I dlatego pamięć o nim nigdy nie przeminie.

RIP

About these ads

6 uwag do wpisu “Marek Grechuta – Wspomnienie.

  1. Bardzo niski poziom zarówno stylistyczny jak i gramatyczny , ortograficzny. Autor artykułu zdecydowanie przejawia umiłowanie wobec wielkiego artysty jakim był Marek Grechuta. Jednak decydując się na publikację, trzeba zadbać o resztę. Wstyd mi za Pana.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s